Thyssenkrupp Steel Europe (TKSE) poinformowało, że planuje cięcie albo outsourcing 11 tys. miejsc pracy. To około 40 proc. siły roboczej przedsiębiorstwa. Planowane jest również zmniejszenie mocy produkcyjnej z obecnych 11,5 miliona ton stali, do 8,7-9 milionów ton. Kwestie te uzgadnianie są z największym niemieckim związkiem zawodowym pracowników branży metalowej IG Metall.
- Każdy, kto planuje zlikwidować ponad 11 tys. miejsc pracy i zamknąć zakład, musi liczyć się z zaciekłym oporem IG Metall - stwierdził pod koniec listopada Knut Giesler, szef związku zawodowego IG Metall w Nadrenii Północnej-Westfalii, gdzie mieści się siedziba Thyssenkrupp.
Działanie jest częścią większej restrukturyzacji, którą TKSE zamierza wdrożyć jak najszybciej, aby firma mogła poprawić konkurencyjność i lepiej dostosować się do warunków rynkowych. Jak na razie nie podano szczegółów porozumienia. Przedsiębiorstwo, które jest drugim największym producentem stali w Europie, zatrudnia obecnie około 27 tys. pracowników. Do 2030 roku ma zostać zredukowane 5 tys. etatów, natomiast kolejne 6 tys. zniknie w związku ze sprzedażą lub zamknięciami zakładów. Wśród planów firmy była również redukcja kosztów personalnych o 10 proc. w kolejnych latach.
"Konieczne są pilne działania mające na celu poprawę wydajności i efektywności operacyjnej Thyssenkrupp Steel oraz osiągnięcie konkurencyjnego poziomu kosztów" - wyjaśniono w oficjalnym oświadczeniu.
Rozmowy ze związkiem zawodowym IG Metall trwały od zeszłego tygodnia. Dotyczyły nie tylko bezpieczeństwa zatrudnienia, ale również możliwości sprzedaży niemieckiego giganta hinduskiemu potentatowi metalurgicznemu Jindal Steel. Gdyby doszło do transakcji, związkowcy chcieliby wciąż mieć wpływ na zatrudnienie. "Uczciwa i najlepsza umowa ma zapewnić bezpieczeństwo pracownikom, lokalizacji, współdecydowaniu oraz przyszłości TKSE w przypadku możliwej sprzedaży grupie Jindal" - wytłumaczył związek w oświadczeniu.
Thyssenkrupp Steel Europe mierzy się z problemami od wielu lat. To efekt zarówno konkurencji globalnej, jak i rosnących kosztów energii oraz gospodarczego spowolnienia. Cztery lata (w ostatnich pięciu) zakończyły się stratami operacyjnymi. Jako część restrukturyzacji zapowiedziano zamknięcie zakładu w Kreuztal-Eichen, co oznaczałoby utratę pracy dla 500 osób. Inne posunięcie to sprzedaż udziałów w zakładzie w Duisburgu, co również mogłoby skutkować zamknięciem fabryki.
TKSE obniżyło na początku listopada 2025 roku wartość swojego działu stalowego o miliard euro, a jego obecna wycena (2,4 miliarda euro), to mniej niż połowa wartości sprzed dwóch lat. Jednak podobne kłopoty przeżywa cały niemiecki przemysł stalowy, który musi się mierzyć z podwyżkami energii i spadkiem popytu. Wpływ ma również transformacja w kierunku produkcji bardziej przyjaznej dla środowiska. - Stoimy przy jasnym zobowiązaniu do transformacji ekologicznej. Ważne jest, aby stal była produkowana również w przyszłości - powiedział minister gospodarki Robert Habeck.
Czytaj też:Oto jak powstaje stal. Tak wygląda od środka jedyna warszawska huta
Źródła: Reuters, Strefa Biznesu