Projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu, opublikowany w sierpniu ubiegłego roku jest jeszcze na etapie procedowania. Jego zamierzeniem jest dostosowanie przepisów do unijnej dyrektywy dotyczącej minimalnego wynagrodzenia. Zmiany są istotne i obejmują kwestie wypłaty najniższej krajowej we wskazanej wysokości, a także terminów wypłat.
Przepisy wskazują na konkretny termin, do którego można wypłacić wynagrodzenie. Zgodnie z art. 18 ust. 7 projektu wypłaty wynagrodzenia dokonuje się niezwłocznie po ustaleniu jego pełnej wysokości, nie później jednak niż w ciągu 10 dni następnego miesiąca kalendarzowego.
Ministerstwo zauważa, że obecnie w większości przypadków wskazany termin nie jest przekraczany. - Problem niezapewniania wypłaty wynagrodzenia w wysokości minimalnej stawki godzinowej z miesięczną częstotliwością dotyczy przede wszystkim pierwszego miesiąca obowiązywania umowy o świadczenie usług. Gdy umowa obowiązuje, np. od 1 stycznia danego roku, pierwsza wypłata najczęściej ma miejsce ok. 10 lutego, a następne 10 marca, 10 kwietnia - można przeczytać w uzasadnieniu do nowelizowanych przepisów.
Zmiany będą również związane z większymi karmi za zaniżanie wynagrodzenia. "Kto, będąc przedsiębiorcą albo działając w imieniu przedsiębiorcy albo innej jednostki organizacyjnej, wypłaca przyjmującemu zlecenie lub świadczącemu usługi wynagrodzenie za każdą godzinę wykonania zlecenia lub świadczenia usług w wysokości niższej niż obowiązująca wysokość minimalnej stawki godzinowej lub nie wypłaca przyjmującemu zlecenie lub świadczącemu usługi wynagrodzenia za każdą godzinę wykonania zlecenia lub świadczenia usług, podlega karze grzywny od 1 500 zł do 45 000 zł" - stwierdza postanowienie.
Czytaj też: Rząd zmienia wielką reformę rynku pracy. Chodzi o dwa kluczowe zapisy