Kilka miesięcy temu ministrowie finansów i gospodarki państw Unii Europejskiej zatwierdzili rewizję Krajowego Planu Odbudowy. Zakłada ona m.in. zastąpienie zapisanego w KPO oskładkowania umów cywilnoprawnych reformą wzmacniającą Państwową Inspekcję Pracy. Będzie ona miała m.in. prawo przekształcania umów cywilnoprawnych i B2B w etaty.
Zdaniem głównego inspektora pracy Marcina Staneckiego te zmiany są potrzebne i długo oczekiwane. Nowe narzędzia mają przede wszystkim pomóc w walce z patologiami na rynku pracy. - My nie chcemy likwidować polskiej przedsiębiorczości, nie chcemy likwidować umów cywilnoprawnych, chcemy walczyć z nadużyciami - mówi szef PIP cytowany przez TVN24 za Polską Agencją Prasową. Przeciwko zmianom opowiadają się przedsiębiorcy, z kolei rewolucja na rynku pracy ma mocne wsparcie związków zawodowych.
Szef PIP podkreśla, że w przypadku wątpliwości związanych z przekształceniem umów, inspekcja nie wyda wiążących decyzji, bo rozstrzyganie kwestii spornych jest zadaniem dla sądów pracy. Dodał, że decyzja nie będzie wydawana z mocą wsteczną i nie będzie też rygoru jej natychmiastowej wykonalności. Wymienił także w jakich przypadkach zmiany umów cywilnoprawnych na etaty nie będzie. - Na pewno chodzi o czynności krótkotrwałe, doraźne. Nie ma obowiązku, żeby na skoszenie trawnika zawierać umowę o pracę - wyjaśnia Marcin Stanecki. I dodaje, że jeśli ktoś przychodzi na przykład na kilkanaście dni na zastępstwo, to umowa cywilnoprawna będzie miała zastosowanie. Podobnie rzecz ma się w sytuacji, gdy ktoś prowadzi jednoosobową działalność, ma wielu kontrahentów i nie jest uzależniony ekonomicznie od jednej firmy.
Szef PIP podkreśla jednak, że są jednak pracownicy, którzy np. mając umowę o pracę pod naciskiem pracodawcy muszą przejść na jednoosobową działalność gospodarczą, by nie stracić źródła utrzymania. Zdaniem Marcina Staneckiego to "rażące obejście przepisów". Podaje też inny przykład, który go "osobiście bardzo bulwersuje". - Jeden z pracodawców deklarował, że daje na 12 miesięcy umowę zlecenie, na próbę. Jak ktoś się przez 12 miesięcy sprawdzi, to może w nagrodę dostanie umowę o pracę. To jest niedopuszczalne - mówi Marcin Stanecki.
Reforma, która ma wejść w życie od nowego roku, jest obecnie szlifowana, ale w projekcie dotyczącym Państwowej Inspekcji Pracy i przekształcania umów zaszły duże zmiany. Money.pl podawał ostatnio, że na skutek dyskusji między Rządowym Centrum Legislacji a resortem pracy zostały usunięte najbardziej krytykowane przepisy. Inspektor pracy podczas kontroli będzie mógł zalecić - w przypadku osób zatrudnionych na umowę zlecenie lub B2B - by strony doprowadziły relację do stanu zgodnego z prawem. W pierwotnej wersji w grę wchodził wyłącznie etat.
Po zmianach strony będą mogły zdecydować, czy umowa zostanie przekształcona w etat, czy może w umowę zlecenie, albo B2B zostanie tak skorygowana, żeby nie budzić wątpliwości inspektora. Jeśli ten będzie je miał, wówczas wystąpi do inspektora okręgowego z odpowiednią rekomendacją. Gdy jednak inspektor okręgowy podzieli zdanie podwładnego, to albo wyda decyzję administracyjną, którą przedsiębiorca będzie mógł zaskarżyć, albo sam od razu skieruje sprawę do sądu pracy. Kamień milowy KPO związany z Państwową Inspekcją Pracy miał wejść w życie od 1 stycznia 2026 r., jednak jak przekazało ostatnio Rządowe Centrum Legislacji, termin wejścia w życie ustawy "został zamieniony na trzymiesięczne vacatio legis".