Bloomberg potwierdza (choć też nieoficjalnie) informacje Sky News, jakoby to ofertę kupna InPostu złożyło konsorcjum, na czele którego stoi jeden z udziałowców spółki czyli Advent International. Portal powołuje się na źródła bliskie sprawie i dodaje, że banki są gotowe udzielić 4,5 mld euro pożyczki na tę transakcję.
Advent International to firma, która w 2017 r. zainwestowała w InPost, a następnie sprzedała część swoich udziałów czeskiej spółce inwestycyjnej PPF. Wcześniej pojawiły się też spekulacje, że w konsorcjum dążącym do przejęcia 100 proc. akcji spółki założonej przez Rafała Brzoskę może wziąć udział właśnie PPF. Obecnie głównymi udziałowcami InPostu są: PPF Group (28,75 proc.), A&R Investments (12,49 proc.), Advent International Corporation (10,98 proc.) i GIC Private Limited (5,05 proc.).
Bloomberg informuje też, że Advent współpracuje z założycielem InPost S.A (czyli z Brzoską) oraz PPF nad potencjalnym wycofaniem spółki z amsterdamskiej giełdy. Te trzy strony łącznie mają 47,7 proc. akcji w spółce, ale rozmowy w sprawie wciąż trwają i, jak wskazuje źródło Bloomberga bliskie sprawie, współpraca niekoniecznie musi dojść do skutku.
Rzeczpospolita przypomina, że Rafał Brzoska, komentując spadek akcji InPostu, stwierdził, że inwestorzy nie rozumieją jego działań. Ponadto tracił wpływ na spółkę ze względu na nieustanne przejęcia i ogłaszanie wyników, co uniemożliwiało mu zwiększenie swojego zaangażowania kapitałowego, bez oskarżeń o wykorzystywanie informacji poufnych.
- Potencjalne wycofanie InPostu z giełdy należałoby postrzegać nie tyle w kategoriach inżynierii finansowej, co jako świadome uwolnienie się od ograniczeń wynikających z notowań publicznych. Prywatna struktura właścicielska daje przestrzeń do podejmowania długoterminowych decyzji oraz realizacji strategii konsolidacyjnej bez presji krótkoterminowych oczekiwań rynku. Jeśli ten scenariusz zakończy się sukcesem, będzie to prawdziwy majstersztyk w wydaniu Rafała Brzoski - mówi dla "Rz" prezes Last Mile Experts Marek Różycki.
Całkowicie inną tezę postawiła Wyborcza.biz. Bo choć 2025 rok był dla spółki notowanej w Amsterdamie bardzo słaby, a jej akcje spadły aż o 19 proc. to niekoniecznie był to przypadek. Wyborcza zauważa, że od kilku miesięcy akcje firmy atakowały tzw. fundusze short, grające na spadek wartości akcji. Takie fundusze pożyczają akcje, sprzedają je i liczą potem, że gdy spadnie kurs, odkupią je taniej, oddadzą i zrealizują zysk między ceną akcji, gdy je sprzedawali, a tą, gdy je odkupywalo.
Przy InPoście od miesięcy kurs spadał, jakby ktoś go celowo dociskał do ziemi. Jednocześnie coraz więcej akcji było pożyczanych. To sugeruje, że duże fundusze grały przeciwko spółce
- czytamy w Wyborczej.
Zdaniem Wyborczej takie działanie, szczególnie jeśli w skład konsorcjum wchodzi wspomniane już PPF, oznaczałoby, "że Rafał Brzoska jest z InPostu wypychany". Problemem może być konflikt spółki z Allegro, które skutecznie uniezależnia się od Paczkomatów co poskutkowało konfliktem, w którym InPost nałożył na Allegro 98,7 mln zł kary. Arbitraż w tej sprawie ma się skończyć do końca tego roku. W związku z tym dom maklerski Noble Securities w środę napisał, że "potencjalna finalizacja nabycia wszystkich akcji InPostu może doprowadzić do ogłoszenia wezwania na akcje Allegro, a następnie do bardziej partnerskiej współpracy i rozwiązania typu win-win dla obu spółek".
InPost po otrzymaniu wstępnej oferty przekazał, że został powołany specjalny komitet, który składa się z członków rady nadzorczej i zarządu spółki. Ich zadaniem jest rozważenie wszystkich aspektów potencjalnej transakcji. Przedsiębiorstwo zaznaczyło, że przy podejmowaniu decyzji dotyczących potencjalnej transakcji uwzględnione zostaną interesy spółki i wszystkich jej interesariuszy. Podkreślono jednak, że "na chwilę obecną nie ma gwarancji, że doprowadzi to do transakcji".
Po wystrzale notowań akcje polskiego oddziału InPostu ustabilizowały się w granicach 58-60 zł. Czwartek 8 stycznia spółka kończyła lekkim wzrostem o 1,79 proc., co dało kurs 59,85 zł. Z kolei spółka matka InPost S.A. notowana na giełdzie w Amsterdamie najpierw wystrzeliła, by później nieco wyhamować, gdy inwestorzy zaczęli realizować zyski. Ale od zakończenia środowej sesji widać względną stabilizację na poziomie 14 euro za akcję, choć czwartek spółka zamknęła z minimalną stratą 0,07 proc.