Ekonomiści PKO Banku Polskiego opublikowali podsumowanie perspektyw gospodarczych na 2026 r. w raporcie: "Rok Ognistej Gospodarki" (tytuł nawiązuje do chińskiego roku Ognistego Konia, który rozpocznie się 17 lutego). Inflacja w Polsce w całym 2026 r. - według prognoz - wyniesie 2,1 proc. (wobec 3,6 proc. w 2025 r.). Analitycy oceniają, że największym hamulcem inflacyjnym będą żywność, energia, mocny złoty oraz import z Chin.
W raporcie wskazano, że w pierwszej połowie 2026 r. euro będzie kosztować 4,20 zł, a dolar będzie po 3,48 zł. Następnie może dojść do lekkiego odbicia. Kurs EUR/USD w drugim kwartale powinien wynieść do 1,21 dolara, co zdaniem autorów dokumentu będzie wynikało z globalnej słabości amerykańskiej waluty. Z kolei stopy procentowe w tym roku spadną do poziomu 3,50 proc. (obecnie jest to 4 proc.). Zdaniem ekonomistów PKO BP "jastrzębie obniżki" wspierają stabilność złotego.
A co z PKB? Według raportu wzrost w 2026 r. będzie opierał się na dwóch filarach. Inwestycje będą głównym motorem wzrostu gospodarczego i dodadzą do dynamiki PKB 2,1 pkt proc., a w ocenie analityków skala ich wzrostu będzie dwucyfrowa i dwukrotnie silniejsza niż w ubiegłym roku. Natomiast dynamika konsumpcji - drugi filar - ustabilizuje się na poziomie ok. 3,5 proc. Wkład konsumpcji do PKB szacuje się na 1,9 pkt proc. Raport PKO BP szacuje wzrost PKB w 2026 r. na 3,7 proc. (wobec 3,5 proc. w 2025 r.).
Analitycy zwrócili uwagę, że ekspansja handlowa Chin stanowi zagrożenie dla Europy. Chiński model rozwoju, oparty na intensywnej polityce przemysłowej, doprowadził do silnego wzrostu mocy produkcyjnych Chin i ich globalnej konkurencyjności, zwłaszcza w zaawansowanych technologiach i "zielonych" branżach. "To skutkuje nadprodukcją, presją eksportową i spadkiem cen, które zwiększają konkurencyjność Chin i wypierają firmy z UE" - czytamy.
Wzrost importu z Chin obniża inflację w Europie i negatywnie wpływa na PKB. Dla Unii Europejskiej, w tym Polski, oznacza to rosnącą zależność importową od Chin, kurczący się rynek eksportowy i potencjalną presję na marże, częściowo łagodzoną rolą w europejskich łańcuchach dostaw.
Ekonomiści skupili się też na polskim rynku pracy. Ocenili, że jednym z wyzwań będzie pokój w Ukrainie. Szacuje się, że w przypadku zakończenia wojny potencjalny odpływ pracowników z Ukrainy może wynieść od 154 do 540 tys. Wskazano przy tym na wyniki badań ankietowych NBP, z których wynika, że wśród migrantów przedwojennych niemal połowa migracji ma charakter osiedleńczy. Z kolei wśród wszystkich migrantów (wliczając uchodźców) średnio 45 proc. osób nie jest w stanie określić swoich dalszych planów dotyczących pobytu w Polsce.
Z drugiej strony Polska może mieć szansę uczestniczyć w odbudowie Ukrainy. Bank Światowy, Komisja Europejska, ONZ i ukraiński rząd szacują całkowity koszt odbudowy Ukrainy (stan na koniec 2024 r.) na 524 mld dolarów na przestrzeni kolejnej dekady. "Polska będzie najpewniej stanowić istotny hub logistyczny, a ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo na projekcie odbudowy skorzystać mogą w szczególności polskie budownictwo, przemysł, transport i magazynowanie, a także specjalistyczne usługi, w tym IT" - czytamy. Zakończenie wojny w Ukrainie będzie także impulsem do wzmocnienia złotego.