Rusza proces Pfizera przeciwko Polsce. W grze 6 mld zł. Rząd zakłada trzy scenariusze

Na dniach rusza proces o 6 mld zł odszkodowania, jakich domaga się Pfizer od Polski. Chodzi o szczepionki, których Polska odmówiła przyjęcia.
Szczepionka Pfizera przeciw COVID-19
Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

W środę 21 stycznia 2026 roku przed sądem pierwszej instancji w Brukseli rusza proces Pfizera przeciwko Polsce, jak dowiedział się portal RynekZdrowia.pl. Rozprawa ma trwać sześć dni. W 2022 roku Pfizer zażądał 6 mld zł odszkodowania za 60 mln szczepionek, których Polska nie odebrała i za które nie zapłaciła mimo wiążącej nas umowy z koncernem. Jako powód ówczesny premier Mateusz Morawiecki podawał wojnę w Ukrainie i związane z tym koszty dla naszego budżetu. Rynek Zdrowia przypomina jednak, że Polska po prostu zorientowała się, że w magazynach wciąż zalega 20 mln niewykorzystanych preparatów, więc nowe były zbędne. Co gorsza, tych z magazynów również nie użyto, co skończyło się utylizacją szczepionek o wartości 2,5 mld zł. 

Zobacz wideo Żeby znaleźć Bin Ladena, przeprowadzono fałszywą akcję szczepionkową

Rusza proces Pfizera przeciwko Polsce

Rząd rozpisał trzy scenariusze zakończenia tej sprawy. Po pierwsze sąd może uznać, że rzeczywiście wojna była siłą wyższą, a więc wydawanie pieniędzy na preparaty, o których było wiadomo, że nie zostaną użyte, nie miało uzasadnienia. W takim przypadku Polska wygrałaby sprawę. - Pfizer to twardy zawodnik - mówi źródło RynkuZdrowia.pl, które dodało, że Polska nie może dopuścić do przegranej z prywatną firmą o kwotę tej skali. Dlatego w grę wchodzi też ugoda, o której rozmawiano z firmą farmaceutyczną jeszcze w ubiegłym tygodniu. 

Tak chce się bronić Polska

Polska ma przyjąć linię obrony, zgodnie z którą roszczenia Pfizera są nieuzasadnione, firma bowiem nie zanotowała 6 mld zł strat, ponieważ nie poniosła kosztów produkcji ani dostarczenia szczepionek. Firma będzie musiała wykazać, ile wyniosły jej straty, ale to niekoniecznie da Polsce wygraną, może jednak zmniejszyć ostateczną karę. To o tyle problematyczne, że sprawa będzie toczyła się według prawa belgijskiego, toteż Polska w przypadku przegranej będzie musiała od razu zapłacić Pfizerowi, a pieniądze odzyska dopiero jeśli wygra odwołanie. 

Więcej o: