Aż 740 osób do zwolnienia. Apel do akcjonariuszy giganta. "To realne zagrożenie dla miasta"

Akcjonariusze ostatnią szansą na uratowanie miejsc pracy w śląskim zakładzie fabryki Stellantis? Związkowcy napisali do nich list z dramatycznym apelem.
Fabryka Stellantis w Tychach
Fot. Stellantis / materiały prasowe

Fabryka Stellantis w Tychach zapowiedziała masowe zwolnienia. Pracę ma stracić łącznie 740 osób z tzw. trzeciej zmiany produkcyjnej. Powód? Brak zamówień i kurczący się rynek samochodów spalinowych. "Decyzja ta budzi poważne obawy zarówno o los setek pracowników i ich rodzin, jak i o długofalową przyszłość jednego z kluczowych zakładów pracy w naszym regionie" - uważa Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność".

List do akcjonariuszy. Alarm związkowców

Związkowcy alarmują, że tak naprawdę zwolnień może być więcej ze względu na charakter zakładu. "Zakład ten współpracuje obecnie z 58 firmami kooperującymi, które są bezpośrednio uzależnione od skali produkcji w Tychach. Likwidacja trzeciej zmiany nieuchronnie doprowadzi do redukcji zatrudnienia również w tych przedsiębiorstwach" - tłumaczą. Szacują, że może to być nawet kilka tysięcy miejsc pracy w regionie. Takich cięć związkowcy zaakceptować nie mogą. Dlatego śląsko-dąbrowska "Solidarność" zwróciła się do największych akcjonariuszy Stellantis o interwencję w sprawie sytuacji w fabryce koncernu w Tychach.

"Skutki tej decyzji wykraczają więc daleko poza mury zakładu i stanowią realne zagrożenie dla stabilności społeczno-ekonomicznej Tychów i okolicznych miejscowości" - czytamy w liście. Dodatkowo pracownicy obawiają się, że to dopiero początek zwolnień. "Domagamy się przedstawienia jasnej, publicznej deklaracji dotyczącej planów koncernu wobec fabryki Stellantis w Tychach w perspektywie najbliższych lat oraz zapewnienia, że zakład ten pozostanie istotnym elementem europejskiej struktury produkcyjnej Stellantis" - piszą do akcjonariuszy.

Zobacz wideo Więcej zarabiają ci, którzy częściej zmieniają pracę

Stellantis nie przestrzega ważnych wartości? Zarzuty związkowców

Zwrócili także uwagę na wartości firmy, które polski zakład ma nie przestrzegać. "Z ogromnym rozczarowaniem przyjmujemy fakt, że propozycje pracodawcy dotyczące warunków objęcia pracowników programem dobrowolnych odejść są znacząco gorsze niż rozwiązania stosowane w analogicznych programach realizowanych w innych zakładach Stellantis w przeszłości, zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich. Takie podejście stoi w sprzeczności z zasadą równego traktowania pracowników w ramach jednego koncernu" - czytamy w liście. Negocjacje nazwano "pozornymi". Pracownicy mieli być nimi "oburzeni".

Podkreślano też, że to wyjątkowo niesprawiedliwe, zważywszy na to, że w minionych latach fabryka w Tychach była jedną z najlepszych w koncernie Stellantis zarówno pod względem jakości produkowanych samochodów, jak i wydajności. "Te sukcesy to zasługa zaangażowania pracowników. Dlatego zasługują oni na szacunek, uczciwe traktowanie oraz realne zabezpieczenie swojej przyszłości zawodowej" - wskazano w piśmie do akcjonariuszy. 

Czym zajmuje się śląski oddział?

Fabryka Stellantis w Tychach zatrudnia obecnie ok. 2300 pracowników. Po likwidacji trzeciej zmiany liczba ta spadnie do ok. 1,6 tys. ludzi. Z oficjalnego komunikatu firmy wynika, że proces zwolnień grupowych ma zostać przeprowadzonych do końca kwietnia 2026 r. Tyski zakład produkuje obecnie pojazdy z silnikami hybrydowymi: Jeep Avenger, Fiat 600, Alfa Romeo Junior. Stellantis, francusko-włosko-amerykański koncern motoryzacyjny posiada w Polsce dwie fabryki: w Gliwicach i Tychach.

Przeczytaj też: Karol Nawrocki zdecydował ws. budżetu na 2026 rok. Wybrał nieoczywistą drogę. "To dowód kryzysu".

Więcej o: