Olbrzymi problem warsztatów samochodowych. Tysiące poszukuje pracowników. Ile zarabia mechanik?

Kacper Kolibabski
Trzy czwarte warsztatów w Polsce ma problem ze znalezieniem pracowników. - Rynek się bardzo szybko zmienił, ale wizerunek pracownika warsztatu nie nadążył za tymi zmianami - mówi nam Alfred Franke. Problemów jest jednak więcej, m.in. kwestia wynagrodzeń mechaników oraz nauczycieli w technikach.
Warsztat samochodowy (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Przez ostatnie dwa lata w branży motoryzacyjnej zapowiedziano zwolnienia grupowe, które dotkną łącznie ponad 100 tys. osób (głównie w produkcji). Jednocześnie 75 proc. czyli 18 tys. polskich warsztatów motoryzacyjnych usilnie poszukuje wykwalifikowanych pracowników. Problem dotyczy jednak nie tylko naszego kraju, ale co najmniej całego regionu Europy Centralnej oraz Wschodniej, m.in. Czech, Słowacji, Rumuni, Bułgarii czy Węgier, jak mówi nam Alfred Franke z firmy badawczej MotoFocus. I dodaje, że choć dziś największym problemem są wysokie koszty działalności, to obok rosnących cen prądu, są one pochodną braku rąk do pracy, co przekłada się na wyższe koszty pracownicze. Bo żeby zatrzymać pracowników i przyciągnąć nowych, trzeba oferować podwyżki.

Tyle zarabia się w branży motoryzacyjnej

Na jaką wypłatę można wobec tego liczyć? Według danych, które Next.gazeta.pl przekazał ekspert średnio w warsztatach zarabia się na rękę jako:

  • mistrz/kierownik hali - 7505 zł
  • mechanik - 6238 zł
  • elektromechanik - 7375 zł
  • młody mechanik - 4568 zł 
  • Doradca serwisowy/pracownik biura obsługi - 5650 zł. 

Podane kwoty to wartości netto ze względu na zróżnicowane formy zatrudnienia, od umowy o pracę, przez zlecenie, a na B2B kończąc, mówi Alfred Franke. 

Zobacz wideo Warsztat okazał się dziuplą pełną części z kradzionych aut

Widoczne są też spore różnice w zależności od regionu. Więcej zarabia się na na ścianie zachodniej, w woj. zachodniopomorskim, lubuskim i dolnośląskim niż na ścianie wschodniej, czyli na Podlasiu, Lubelszczyźnie oraz Podkarpaciu, co można prześledzić na poniższej grafice. 

Zarobki mechaników w warsztatach
Zarobki mechaników w warsztatachfot. MotoFocus.pl

Dlaczego brakuje wykwalifikowanych pracowników?

Alfred Franke tłumaczy, że to złożony problem, a niektóre jego elementy działają jak sprzężenie zwrotne, wzajemnie się napędzając. Szkół zawodowych kształcących mechaników w Polsce nie brakuje, jest ich  900, więc to nie tu leży problem. Brakuje za to nauczycieli, ze względu na niskie pensje, jak w całej edukacji zresztą. Rząd w krótkim terminie ma tutaj największe możliwości działania. Dofinansowanie nauczycieli i zakup nowoczesnych urządzeń i narzędzi na potrzeby warsztatów szkolnych pozwoliłyby podnieść poziom edukacji, a tym samym kształcić lepiej i więcej mechaników.

Niski poziom wiedzy uczniów wynikający z tych problemów wiąże się natomiast z kolejnym problemem - warsztaty nie chcą przyjmować uczniów na praktyki zawodowe. Gotowość do tego wyraża tylko co trzeci warsztat. Z jednej strony jest to zrozumiałe, bo praktykant bez doświadczenia, szczególnie taki, uczęszczający do szkoły bez nowoczesnych urządzeń i narzędzi, jest ostatecznie kosztem i obciążeniem dla pracodawcy, który musi go wszystkiego nauczyć. Z drugiej jednak strony Franke przyznaje, że ze strony warsztatów to krótkowzroczna strategia, bo nie kształci się następców obecnych pracowników. I owszem, aby móc inwestować warsztaty mogą podnosić ceny, ale jeśli będą mogli obsłużyć mniej klientów przez brak pracowników, to ich zyski niekoniecznie wzrosną.

Problemem jest też to, że często uczniowie szkół branżowych wcale nie pracują w warsztacie, gdzie odbywali praktyki, a idą do konkurencji lub sami się nią stają. Tu mogłyby pomóc umowy na podstawie, których szkolenie jest płatne, jeśli ktoś zrezygnuje z pracy przed upływem określonego czasu. Problem w tym, że takie umowy można zastosować tylko wobec już obecnych pracowników, a nie uczniów. Jednak zdaniem Frankego podnoszenie kwalifikacji zatrudnionych pracowników również byłoby pomocne w poradzeniu sobie z obecną sytuacją.  

Z powyższym problemem wiąże się też to, że wiele osób po praktykach wybiera inną ścieżkę zawodową. Ekspert uważa, że wiąże się to ze złym wizerunkiem pracy w warsztacie. Wciąż pokutuje przeświadczenie, że to fizyczna praca i do tego w brudzie. Ale dziś nie zawsze tak to wygląda.

To się bardzo zmieniło. Dzisiaj nowoczesny warsztat, to są komputery, to jest praca mechatronika, to są inżynierowie bardzo często. Rynek się bardzo szybko zmienił, ale wizerunek pracownika warsztatu nie nadążył za tymi zmianami

- mówi Alfred Franke.

Migranci nie rozwiążą problemu

Problem w teorii można nieco zniwelować dzięki migrantom. Jest to jednak praca specjalistyczna, której efekty wiążą się z bezpieczeństwem w ruchu drogowym. Dlatego też nie da się tak łatwo ściągnąć na ten rynek pracowników z zagranicy, jeśli nie będzie się celować w ludzi z odpowiednimi kwalifikacjami. Rząd mógłby pomóc również tej kwestii. Warsztaty są bowiem za małe, by samodzielnie szukać takich osób, a pracownicy bez odpowiednich umiejętności w tej branży po prostu się nie sprawdzą.

Dlatego też na dłuższą metę, jeśli chcemy uniknąć wyższych cen za usługi warsztatów i dłuższych kolejek do naprawy samochodów, Polska musi postawić na edukację mechaników, dofinansować szkoły branżowe i technika motoryzacyjne oraz zmienić to, jak postrzegana jest praca w warsztacie. 

Jedną z inicjatyw, które mają poprawić sytuację jest konkurs dla uczniów szkół technicznych "Wyścig talentów", organizowany właśnie przez naszego rozmówcę. Jego celem jest właśnie zmiana wizerunku zawodu mechanika, tak by młodzi ludzie wiedzieli, że praca w warsztacie może przynosić satysfakcję, dawać przestrzeń na rozwój, a przy tym jest stabilna i atrakcyjna finansowo, wyjaśnia Franke. W ubiegłorocznej edycji udział wzięło 7,5 tys. osób, z czego 160 dotarło do finału. Do wygrania są nagrody, które mają nie tylko zachęcić uczniów do wzięcia udziału w konkursie, ale też zapewnić im możliwość dalszego doskonalenia się i zdobywania wiedzy. Ograniczony dostęp w szkołach do nowoczesnych urządzeń i narzędzi jest bowiem jedną z głównych barier, które ograniczają napływ młodych odpowiednio wykwalifikowanych mechaników do sektora.

Kacper Kolibabski
Więcej o: