Problem pod Tatrami. To dzieje się z jedzeniem na Krupówkach. "Realne zagrożenie"

Na Podhalu jest duży problem ze śmieciami. Regularnie są znajdowane w lasach oraz na szlakach turystycznych. Lokalni funkcjonariusze chcą z tym skończyć.
Krupówki (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Pod Tatrami pojawił się spory problem. Straż Gminna z Kościeliska zamieściła w mediach społecznościowych post, w którym poinformowała, że "w lasach i na terenach zielonych pojawiają się porzucane odpady pochodzące z działalności gastronomicznej z rejonu Zakopanego - Krupówek w tym m.in. worki ze śmieciami, opakowania, resztki jedzenia i inne odpady". Zaznaczono, że to "niepokojąca tendencja", obserwowana już od dłuższego czasu. 

Restauratorzy wyrzucają śmieci do lasu? Jest apel straży

"Apelujemy do przedsiębiorców: odpady z działalności to nie czyjś problem. To obowiązek prawny i element podstawowej odpowiedzialności" - piszą strażnicy i dodają, że to nie jest "problem natury". Śmiecenie nazywają "świadomym przerzucaniem kosztów utylizacji na innych i realnym zagrożeniem". Wyliczają, że to zagrożenie dla: środowiska, dzikich zwierząt, bezpieczeństwa sanitarnego oraz wizerunku regionu i jakości życia mieszkańców. "Nie będziemy udawać, że nic się nie dzieje. Gmina Kościelisko nie jest wysypiskiem" - alarmują. 

Są też dobre informacje. Otóż wszystkie dotychczas ujawnione przypadki zostały zakończone nałożeniem mandatów karnych - również ten z bieżącego tygodnia. Przypomnijmy, że za wyrzucanie śmieci do lasu grozi mandat w wysokości od 20 zł do nawet 5 000 zł. 

Zobacz wideo Uliczni grajkowie na Krupówkach w Zakopanem

Turyści śmiecą na górskich szlakach

Śmiecenie to jednak większy problem na Podhalu. Kilka tygodniu temu Tatrzański Park Narodowy alarmował, że w Kuźnicach obok wejścia na szlak, pojawiła się wielka góra śmieci, a do tego rozrzucone kabanosy. To realne zagrożenie dla zwierząt. "Śmieci przywabiają dzikie zwierzęta, co ma fatalne skutki. Mniejsze z nich zwabione zapachem niejednokrotnie dostają się do wnętrza butelek, skąd nie potrafią się wydostać i giną. Większe - jak lisy, łanie czy niedźwiedzie - uczą się kojarzyć zapach śmieci z jedzeniem! Z czasem tracą lęk przed ludźmi i zaczynają szukać łatwego pokarmu w pobliżu szlaków i domów" - ostrzegają władze parku.

Dlatego na jego terenie nie ma koszy na śmieci. "Brak koszy nie usprawiedliwia decyzji o rzucaniu śmieci pod nogi. Śmieci wyrzucajmy w miejscach do tego przeznaczonych" - podkreśla park. Niestety, i tak sprzyja to regularnemu śmieceniu na szlakach turystycznych, zwłaszcza w sezonie. Tatrzański Park Narodowy regularnie prowadzi akcje "zimowe sprzątanie śmieci w Tatrach Zachodnich". Wolontariusze mogą zgłaszać się i pomagać w utrzymaniu porządku na terenie parku narodowym. Takie akcje trwają kilka dni i - jak na razie - są prowadzone do końca miesiąca. W tym czasie wolontariusze śpią drewnianym domu przy wejściu do Doliny Kościeliskiej.

"Zadanie polega na sprzątaniu śmieci ze szlaków turystycznych i ich otoczenia (około 5 metrów wokół szlaku), a także w sąsiedztwie dróg publicznych przebiegających przez teren Parku oraz dostarczeniu zebranych odpadów do wyznaczonego miejsca. Wymaga to pokonywania na piechotę kilku/kilkunastu kilometrów dziennie oraz przenoszenia worka lub plecakoworka. Jeśli widać śmieci dalej, trzeba po nie podejść" - czytamy. Śmieci najwięcej ma być w miejscach, gdzie turyści się zatrzymują, aby odpocząć, takich jak: brzeg potoku, polana z ławami, wyjście z jaskini, przełęcz. 

Przeczytaj też: Krytyczna sytuacja polskich rolników. "Zakłady pracy upadają". Jest ruch UE.

Więcej o: