Mroźna zima i koniec tarcz ochronnych sprawiły, że ceny za ogrzewanie i prąd drastycznie wzrosły. W Bełchatowie za ciepło mieszkańcy domów płacą od 1 do 3 tys. zł. Z miesiąca na miesiąc ceny ogrzewania wzrosły o kilkaset złotych. Głos w sprawie zabrało Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (PEC) w Bełchatowie na specjalnie zwołanej z tej okazji konferencji, informuje portal Dzień Dobry Bełchatów.
Prezes PEC, Łukasz Rutka, tłumaczył, że rachunki grozy to efekt dwóch nakładających się na siebie czynników: mrozów oraz likwidacji rządowej tarczy osłonowej. To przełożyło się na wzrost cen w całym kraju. Rutka wyjaśniał, że 64 proc. rachunku stanowi cena wytworzenia ciepła, którą PEC płaci PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna Spółka Akcyjna (PGE GiEK), a pozostałe 36 proc. to kwota za dostarczenie i utrzymanie sieci.
Przypomniał też, że PGE GiEK w 2023 roku podniósł stawkę za ciepło o 48 proc. podczas gdy PEC ledwie o 8,5 proc. Odbiorcy nie odczuli jednak tej podwyżki, ze względu na rządowe tarcze ochronne, mówił Rutka. W ten sposób rachunki były o 30-50 proc. niższe niż w rzeczywistości. Tarcza ciepłownicza przestała jednak obowiązywać w połowie ubiegłego roku.
Głos po konferencji zabrało też PGE GiEK, które poinformowało, że ceny ciepła nie zmieniły się w ciągu ostatnich dwóch lat. Spółka dodała, że nie posiada odbiorców indywidualnych i nie sprzedaje ciepła mieszkańcom. Tym zajmuje się PEC.
- We wszystkich systemach ciepła, dźwignią ceny jest wytwórca. Jak mamy tego samego wytwórcę i sprzedawcę, to wtedy można faktycznie wziąć 100 proc. odpowiedzialności za cenę. Mamy 170 km sieci do utrzymania, jak na Bełchatów, jest to bardzo rozległa i skomplikowana sieć. Jesteśmy odpowiedzialni za wszelakie remonty, naprawy i inwestycje. To w taryfie z Urzędu Regulacji Energetyki musi mieć jakieś odzwierciedlenie, bo inaczej nie bylibyśmy w stanie normalnie prowadzić przedsiębiorstwa - tłumaczył na konferencji Rutka.