Ogromne zainteresowanie nową ofertą MON. "Nie przewidzieliśmy tego"

W ciągu kilku tygodni ponad 700 chętnych zgłosiło się do Legionu Medycznego. Inicjatywa Ministerstwa Obrony Narodowej przyciąga ochotników.
Wojsko (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl /

Zgłoszenia do Legionu Medycznego

Na początku 2026 r. Ministerstwo Obrony Narodowej powołało Legion Medyczny. To cywilna, ochotnicza inicjatywa, której celem jest wyszkolenie kadr medycznych, zmobilizowanie gotowych do działania specjalistów i wolontariuszy oraz utrzymanie ich gotowości do natychmiastowego wsparcia systemu ochrony zdrowia w sytuacjach kryzysowych, takich jak wojna i katastrofy naturalne.

"Legion Medyczny ma stać się mostem między cywilnym środowiskiem medycznym a potrzebami obronnymi państwa - platformą, która konsoliduje kompetencje, szkoli według standardów interoperacyjnych i współpracuje formalnie z Wojskiem Polskim oraz partnerami społecznymi, by realnie zwiększyć bezpieczeństwo zdrowotne kraju" - czytamy na stronie internetowej.

Zobacz wideo Ludwik Sobolewski o tym jak zostać prezesem giełdy: Najlepsze rzeczy przydarzyły mi się, gdy się nie starałem

Jak ustaliła "Rzeczpospolita", do 17 lutego do inicjatywy MON zgłosiło się 746 osób. Największą grupą chętnych są ratownicy medyczni, którzy wysłali 163 formularze zgłoszeniowe. Zgłosiło się też 116 pielęgniarek i położnych, 104 lekarzy, 49 fizjoterapeutów, 18 farmaceutów oraz 17 diagnostów laboratoryjnych.

- Spodziewaliśmy się, że projekt spotka się z pozytywnym odzewem, jednak nie przewidywaliśmy, że już w pierwszych dniach zainteresowanie będzie aż tak duże. Okazuje się bowiem, że zapotrzebowanie na tego typu aktywność jest znaczące - skomentował w rozmowie z gazetą płk Arkadiusz Kosowski, dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia w MON.

Inicjatywy Ministerstwa Zdrowia, MON i MSWiA. "Polska potrzebuje jednego systemu"

Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego - Państwowego Instytutu Badawczego, ocenił, że ponad 700 zgłoszeń do Legionu Medycznego to dobra wiadomość, ale ci sami lekarze, pielęgniarki i ratownicy stanowią naturalne kadry Korpusu Obrony Cywilnej utworzonego przez MSWiA. "Skala wyzwania wymaga koordynacji, nie konkurencji. Wojskowa służba zdrowia dysponuje zaledwie 59 proc. wymaganego stanu osobowego - brakuje ponad 700 lekarzy. Cywilny system ochrony zdrowia notuje wskaźnik 5,7 pielęgniarki na 1000 mieszkańców wobec średniej OECD wynoszącej 9,2. Ukraina pokazała brutalną prawdę: w konflikcie wysokiej intensywności sztywne podziały na medycynę wojskową i cywilną rozpadają się w ciągu pierwszych godzin. Siedmiu na dziesięciu rannych żołnierzy trafia do placówek cywilnych - wojna nie respektuje granic administracyjnych" - podkreślił w mediach społecznościowych.

Zaznaczył, że nie można zmarnować entuzjazmu ponad 700 ochotników. "Zamiast pytać, kto wygrywa - MON czy MSWiA - warto zapytać: czy wygrywa państwo? Polska potrzebuje jednego, skoordynowanego systemu przygotowania medycznego, nie dwóch równoległych struktur walczących o tych samych ludzi" - dodał. Wskazał też na propozycję systemową, jaką ma być Krajowe Centrum Doskonalenia Medycyny Taktycznej. To projekt Ministerstwa Zdrowia, który m.in. koordynuje sieć regionalnych ośrodków szkoleniowych, integruje personel cywilny i wojskowy oraz międzyresortowy komitet sterujący łączący resort zdrowia, MON i MSWiA. "Każdy przeszkolony cywilny medyk wzmacnia potencjał obronny - ale tylko wtedy, gdy system wie, gdzie go przydzielić i jak utrzymać jego kompetencje" - stwierdził Grzegorz Gielerak.

Więcej o: