Etihad Airways podniosą w powietrze rejsowe samoloty do kluczowych miast europejskich z portu w Abu Zabi. Przewoźnik zaznaczył jednak, że liczba połączeń będzie ograniczona ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie.
Etihad Airways mają siedzibę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W oficjalnym komunikacie przekazały, że od 6 marca samoloty będą realizować kursy między innymi do głównych portów lotniczych w Europie, w tym do Warszawy.
Zaznaczono, że decyzję o częściowym odwieszeniu lotów podjęto po konsultacjach z władzami i przeprowadzeniu szczegółowej oceny ryzyka.
Jeśli chodzi o pasażerów, którzy mają wcześniejsze, niezrealizowane rezerwacje, mają oni pierwszeństwo na przebukowanie lotów.
Zaplanowano szereg tras, w tym m.in. do:
Przypomnijmy, że wybuch wojny na Bliskim Wschodzie przed minionym weekendem skutkował paraliżem najważniejszych portów przesiadkowych w tym regionie świata, jak Abu Zabi, Doha, Dubaj.
Setki tysięcy turystów oraz osób korzystających z lotnisk przesiadkowych w Zatoce Perskiej nie mogło wrócić do domów. Najczęściej turyści próbowali się przedostać się do Omanu i stamtąd do swoich krajów docelowych. Tak było też z Polakami. Jak informował polski rząd, tylko w środę, 4 marca, do Omanu poleciało sześć samolotów, których zadaniem było przywiezienia ewakuowanych turystów. Przez lotnisko w Omanie odbyła się także ewakuacja samolotem medycznym, wysłanym po osoby chore lub te, którym na przykład zabrało leków (a to było ryzyko dla ich zdrowia). Z danych rządowych wynika, że transportem medycznym wróciło do kraju prawie 60 osób.
Etihad podkreśla, że sytuacja jest stale monitorowana, a operacje będą realizowane wyłącznie po spełnieniu wszystkich rygorystycznych kryteriów bezpieczeństwa. Podobne kroki w celu przewiezienia pasażerów podjęła ostatnio także dubajska linia Emirates.