Etihad Airways wznawia połączenia. Będą latać do Europy i USA, ale "po spełnieniu wszystkich kryteriów bezpieczeństwa"

Po - jak podano - "konsultacjach z władzami i przeprowadzeniu szczegółowej oceny ryzyka" Etihad Airways wznawiają rejsy do kluczowych miast europejskich, w tym do Warszawy.
Pasażerowie czekają w pobliżu biura obsługi klienta Emirates Airways na międzynarodowym lotnisku I Gusti Ngurah Rai po odwołaniu lotów do Dohy, Dubaju i Abu Zabi
Fot. REUTERS/Johannes P. Christo

Etihad Airways podniosą w powietrze rejsowe samoloty do kluczowych miast europejskich z portu w Abu Zabi. Przewoźnik zaznaczył jednak, że liczba połączeń będzie ograniczona ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie.

Etihad Airways mają siedzibę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W oficjalnym komunikacie przekazały, że od 6 marca samoloty będą realizować kursy między innymi do głównych portów lotniczych w Europie, w tym do Warszawy.

Zaznaczono, że decyzję o częściowym odwieszeniu lotów podjęto po konsultacjach z władzami i przeprowadzeniu szczegółowej oceny ryzyka.

Zobacz wideo

Jeśli chodzi o pasażerów, którzy mają wcześniejsze, niezrealizowane rezerwacje, mają oni pierwszeństwo na przebukowanie lotów. 

Zaplanowano szereg tras, w tym m.in. do:

  • Amsterdamu,
  • Aten,
  • Atlanty,
  • Bangkoku,
  • Barcelony,
  • Bostonu,
  • Brukseli,
  • Chicago,
  • Kopenhagi,
  • Dublina,
  • Düsseldorfu,
  • Frankfurtu,
  • Genewy,
  • Hanoi,
  • Londynu (Heathrow),
  • Madrytu,
  • Manchesteru,
  • Melbourne,
  • Mediolanu
  • Moskwy (Szeremietiewo),
  • Monachium,
  • Nowego Jorku (JFK),
  • Paryża,
  • Pragi,
  • Sydney,
  • Wiednia,
  • Warszawy,
  • Waszyngtonu
  • Zurychu.

Przypomnijmy, że wybuch wojny na Bliskim Wschodzie przed minionym weekendem skutkował paraliżem najważniejszych portów przesiadkowych w tym regionie świata, jak Abu Zabi, Doha, Dubaj.

Setki tysięcy turystów oraz osób korzystających z lotnisk przesiadkowych w Zatoce Perskiej nie mogło wrócić do domów. Najczęściej turyści próbowali się przedostać się do Omanu i stamtąd do swoich krajów docelowych. Tak było też z Polakami. Jak informował polski rząd, tylko w środę, 4 marca, do Omanu poleciało sześć samolotów, których zadaniem było przywiezienia ewakuowanych turystów. Przez lotnisko w Omanie odbyła się także ewakuacja samolotem medycznym, wysłanym po osoby chore lub te, którym na przykład zabrało leków (a to było ryzyko dla ich zdrowia). Z danych rządowych wynika, że transportem medycznym wróciło do kraju prawie 60 osób.

Etihad podkreśla, że sytuacja jest stale monitorowana, a operacje będą realizowane wyłącznie po spełnieniu wszystkich rygorystycznych kryteriów bezpieczeństwa. Podobne kroki w celu przewiezienia pasażerów podjęła ostatnio także dubajska linia Emirates.

Więcej o: