Wstawali o 3 nad ranem i chodzili z kijem od domu do domu. Tak działał "ludzki budzik"

Zawody, których dziś już nie ma, często powstawały z bardzo praktycznych potrzeb. Jednym z najbardziej niezwykłych był knocker-up, czyli ludzki budzik, który budził robotników do pracy w czasach rewolucji przemysłowej.
Ludzki budzik
Grafika stworzona z wykorzystaniem AI

Historia rynku pracy pokazuje, że wiele profesji pojawia się tylko na pewien czas. Tak było z zawodem knocker-up, znanym też jako ludzki budzik. W XIX wieku w wielu uprzemysłowionych miastach osoby wykonujące tę pracę budziły mieszkańców przed rozpoczęciem zmiany w fabryce lub kopalni. Zawód powstał w odpowiedzi na nowy rytm pracy narzucony przez rewolucję przemysłową, a zniknął dopiero wtedy, gdy technologia zaoferowała tańsze i wygodniejsze rozwiązanie.

Zobacz wideo Jeżeli w twoim domu mieszkają te zwierzęta, budzik nie będzie ci potrzebny

Rewolucja przemysłowa stworzyła nowy zawód. Fabryki wymagały punktualności

W XIX wieku rozwój przemysłu sprawił, że tysiące robotników musiało zaczynać pracę dokładnie o określonej godzinie. Zawód knocker-up pojawił się przede wszystkim w Wielkiej Brytanii, gdzie uprzemysłowione miasta potrzebowały sposobu na budzenie pracowników przed świtem. Z usługi korzystali głównie robotnicy fabryk, kopalń i portów. Wcześniej próbowano rozwiązać problem spóźnień w inny sposób, na przykład przy pomocy dzwonów fabrycznych. Nie zawsze jednak było to skuteczne, szczególnie w dużych miastach. Dlatego pojawiła się usługa indywidualnego budzenia klientów o ustalonej godzinie.

Aby skorzystać z usług ludzkiego budzika, należało zapłacić niewielką opłatę. W wielu źródłach pojawia się cena około 2 pensów tygodniowo za budzenie jednego klienta. W XIX wieku robotnik zarabiał około 240 pensów, więc była to opłata rzędu niespełna 1 proc. tygodniowej pensji. W przeliczeniu na współczesne realia oznacza to wydatek około 10-15 zł tygodniowo. Wcześniejsze godziny pobudki mogły kosztować nawet 6 pensów, czyli odpowiednik mniej więcej 30-40 zł.  Zimą, kiedy wstawanie było trudniejsze, ceny bywały jeszcze wyższe. Jedna osoba potrafiła obsługiwać bardzo wielu klientów. Według informacji prasowych z XIX wieku knocker-up w miastach takich jak Manchester czy Leeds budził nawet od 80 do 100 osób dziennie. Niektórzy prowadzili małe firmy oferujące takie usługi w kilku dzielnicach.

Praca zaczynała się w środku nocy. Tryb życia budzicieli był bardzo wymagający

Knocker-up używał różnych narzędzi, aby dotrzeć do śpiących mieszkańców. Najczęściej był to długi kij lub bambusowy pręt, którym stukano w okna na wyższych piętrach kamienic. W niektórych miastach stosowano także dmuchawki, z których wystrzeliwano suszony groszek w szybę. Bardzo ważna była precyzja. Budziciele starali się obudzić tylko swojego klienta, ponieważ nie chcieli wykonywać usługi za darmo. Dlatego z czasem zrezygnowano z gwizdków i innych głośnych sygnałów na rzecz metod pozwalających obudzić konkretny dom lub mieszkanie.

Osoby wykonujące ten zawód zaczynały pracę bardzo wcześnie. Niektórzy knocker-up rozpoczynali swoje obchody już około godziny 3:00 nad ranem, aby zdążyć obudzić wszystkich klientów przed rozpoczęciem zmian w fabrykach. Ich tryb życia przypominał pracę na nocnej zmianie. Zawód wykonywały często osoby starsze lub policjanci dorabiający podczas porannych patroli. Budziciele stawali się też nieformalnymi obserwatorami ulic, ponieważ jako jedni z pierwszych pojawiali się w mieście przed świtem.

Zawód wiązał się z ryzykiem. Wczesne godziny i złe warunki były codziennością

Praca ludzkiego budzika nie była łatwa. Wczesne godziny, mgła, smog oraz słabe oświetlenie ulic sprawiały, że poruszanie się po mieście było niebezpieczne. Zdarzały się wypadki, takie jak upadki do kanałów, przemoczenie w deszczu czy problemy zdrowotne wynikające z pracy w zimnie i wilgoci. Tryb życia także nie sprzyjał zdrowiu. Wiele osób przesypiało większą część dnia, aby wieczorem przygotować się do nocnych obchodów. Ten nietypowy rytm pracy sprawiał, że zawód bywał określany jako prowadzący wręcz "wampiryczny" tryb życia.

Tania technologia zakończyła istnienie tego zawodu. Mechaniczne budziki przejęły jego rolę

Pierwsze budziki produkowano już w połowie XIX wieku, ale były one drogie i zawodne. Przełom nastąpił w 1876 roku, gdy Seth E. Thomas opatentował budzik z możliwością ustawienia konkretnej godziny alarmu. Mimo to przez wiele lat urządzenia pozostawały poza zasięgiem finansowym robotników. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w latach 20. XX wieku, gdy ceny budzików spadły, a ich mechanizmy stały się bardziej niezawodne. Wraz z popularyzacją tanich budzików zawód knocker-up zaczął stopniowo znikać. W większości miejsc profesja zanikła do połowy XX wieku, choć pojedyncze przypadki jej wykonywania odnotowywano jeszcze po II wojnie światowej. To jeden z najbardziej charakterystycznych przykładów zawodów, które zniknęły wraz z rozwojem technologii.

Więcej o: