Saad al-Kaabi, minister stanu ds. energii powiedział, że dwa z 14 katarskich gazociągów LNG i jeden z dwóch zakładów przetwarzania gazu na ciecz (GTL) zostały uszkodzone. Naprawy wstrzymają produkcję 12,8 miliona ton LNG rocznie przez okres od trzech do pięciu lat.
- Nigdy w najśmielszych snach nie pomyślałbym, że Katar i cały region doświadczy takiego ataku, a zwłaszcza że bratni kraj muzułmański zaatakuje nas w ten sposób w miesiącu Ramadanu - powiedział w czwartek Kaabi.
Kilka godzin wcześniej Iran przeprowadził serię ataków na instalacje naftowe i gazowe w Zatoce Perskiej po izraelskich atakach na własną infrastrukturę gazową.
Jak powiedział Kaabi, państwowe przedsiębiorstwo QatarEnergy będzie musiało przeanalizować długoterminowe umowy na dostawy LNG do Włoch, Belgii, Korei Południowej i Chin.
QatarEnergy ogłosiło stan alarmowy w odniesieniu do całej swojej produkcji LNG po wcześniejszych atakach na centrum produkcyjne Ras Laffan, które w środę ponownie znalazło się pod ostrzałem.
"Skala zniszczeń spowodowanych atakami cofnęła region o 10-20 lat" - powiedział.
W uszkodzonych obiektach LNG udziały ma amerykański gigant naftowy ExxonMobil, z kolei Shell ma udziały w uszkodzonym obiekcie GTL, którego naprawa będzie trwała nawet rok.
Kaabi powiedział, że koszt budowy uszkodzonych jednostek wyniesie ponad 20 miliardów dolarów.
Dodał, że obecnie nie są prowadzone żadne prace w ramach ogromnego projektu rozbudowy północnego pola w Katarze, a jego realizacja może zostać opóźniona o ponad rok.
- Jeśli Izrael zaatakował Iran, to sprawa między Iranem a Izraelem. Nie ma to nic wspólnego z nami ani z regionem - powiedział.
I dodał: "A zatem teraz, dodatkowo, mówię, że wszyscy na świecie, czy to Izrael, czy Stany Zjednoczone, czy jakikolwiek inny kraj, wszyscy powinni trzymać się z daleka od obiektów naftowych i gazowych".