Grupa Ingka, która jest głównym globalnym zarządzającym sklepami Ikea (87 proc. sprzedaży marki), planuje znaczną redukcję etatów. Oznacza to zwolnienie około 800 pracowników biurowych na świecie.
Prezes Ingka Juvencio Maeztu wyjaśnił:
- Organizacja stała się zbyt złożona jak na środowisko, które wymaga szybkości i elastyczności.
Marka - jak deklaruje - chce utrzymać "konkurencyjne ceny", dlatego zdecydowała się na uproszczenie struktury, co ma zwiększyć efektywność. - Ma to również pozwolić na dostosowanie się do realiów współczesnego handlu detalicznego, gdzie panuje decentralizacja i skracanie struktur zarządzających - mówi Juvencio Maeztu.
- Prostota to jedna z naszych podstawowych wartości, a tym krokiem stawiamy ją w centrum naszej organizacji, pracy i kierowania firmą. Ta zmiana wynika z naszego celu - nie maksymalizacji zysku. Chodzi o to, by zbliżyć naszą uwagę i decyzje do naszych klientów oraz współpracowników, którzy codziennie im służą - dodaje Maeztu.
Firma zakłada, że po zmianach decyzje będą zapadać szybciej oraz "bliżej" sklepów, szeregowych pracowników i klientów.
Redukcje dotyczą stanowisk biurowych przede wszystkim w Szwecji i Holandii. Nie ujawniono na razie więcej szczegółów.
Jak podaje portal retaildetail.eu, Ingka nie zwalnia tempa, jeśli chodzi o nowe lokalizacje. Od 2020 roku liczba sklepów wzrosła z 375 do ponad 640 w 32 krajach. Jedynie w ostatnim roku finansowym liczba placówek wzrosła o 54, na co składają się zarówno tradycyjne sklepy, jak i mniejsze formaty. Do września ma powstać kolejnych 20 punktów sprzedaży, co będzie oznaczało około 500 miejsc pracy.
W ostatnich latach sieć przeżywała również trudności. Efektem tego były zwolnienia również w Polsce. W roku finansowym 2024 część grupy - Ikea Industry Poland musiała zmniejszyć zatrudnienie o 285 etatów, głównie w zakładzie w Goleniowie (165 osób). Wymusiły to "realia rynkowe".
Czytaj też:Ikea zwalnia setki osób w Polsce. Firma wyjaśnia, o co chodzi