Jeszcze niedawno sektor meblarski był jednym z najmocniejszych filarów polskiego eksportu i ważną częścią gospodarki. Dziś firmy działające w tej branży mierzą się ze spadkiem zamówień i rosnącymi kosztami. Skutkiem są restrukturyzacje, które obejmują coraz większą liczbę przedsiębiorstw i pracowników.
Do końca kwietnia 2026 roku zamknięty zostanie zakład Steinpol w Wołowie, gdzie pracę może stracić około 110 osób. Decyzja wynika z pogarszającej się sytuacji ekonomicznej i wpisuje się w szerszy trend redukcji zatrudnienia w branży. Redukcje prowadzi także firma Zorka, produkująca dla IKEA, gdzie zwolnienia rozpoczęły się w styczniu 2026 roku i potrwają do czerwca. W tym przypadku skala może sięgnąć 233 pracowników. - Zmniejszający się wolumen zamówień przełożył się bezpośrednio na sytuację finansową firmy, która w 2025 odnotowała spadek przychodów o ponad 43 proc. rok do roku - przekazała spółka, cytowana przez strefabiznesu.pl. Jednocześnie grupa Ingka zarządzająca sklepami IKEA zapowiedziała redukcję około 800 etatów, jednak na razie dotyczą one biur w Szwecji, Norwegii i Holandii i nie obejmują Polski.
Firmy meblarskie odczuwają wyraźne ograniczenie zamówień z rynków Europy Zachodniej. Najmocniej widoczny jest spadek popytu w Niemczech, Francji i krajach skandynawskich, co bezpośrednio przekłada się na mniejszą produkcję w Polsce. W 2024 roku wartość produkcji sprzedanej mebli spadła do około 64 mld zł. Największe spadki dotyczą mebli do siedzenia i salonowych, natomiast lepsze wyniki notują segmenty kuchni i sypialni. Zmiana struktury popytu wymusza na firmach dostosowanie oferty i procesów produkcyjnych.
W ciągu niemal dwóch lat, od 2024 do pierwszej połowy 2025 roku, zatrudnienie w polskiej branży meblarskiej zmniejszyło się o ponad 22 tys. osób i spadło do około 145 tys. pracowników. Dane pokazują, że redukcje mają charakter długotrwały, a nie jednorazowy, i są rozłożone w czasie. Sektor leśno-drzewny, którego częścią jest branża meblarska, odpowiadał jeszcze niedawno za około 8,5 proc. polskiego PKB według metody wydatkowej, co pokazuje jego duże znaczenie dla gospodarki. Obecne spowolnienie oznacza więc nie tylko problemy firm, lecz także szersze konsekwencje dla rynku pracy i eksportu.
- Ograniczenie podaży drewna, brak stabilnej polityki surowcowej i rosnące ceny spychają polskie firmy na margines międzynarodowej konkurencji. Obserwujemy spadek rentowności, ograniczenie zatrudnienia i osłabienie eksportu - powiedział prezes Izby Gospodarczej Producentów Mebli Jan Szynaka. Wysokie ceny energii oraz surowców, w tym drewna, znacząco wpływają na wyniki przedsiębiorstw. Rentowność sprzedaży w branży spadła do około 5,2 proc., co ogranicza możliwości inwestowania i utrzymania zatrudnienia. Redukcje etatów odbywają się w ramach określonych procedur, które wymagają zgłoszenia do urzędów pracy i konsultacji ze stroną społeczną. Pracownicy mogą otrzymać odprawy zależne od stażu pracy. Zbyt późna reakcja na spadek zamówień prowadzi do gwałtownych cięć, a brak dywersyfikacji rynków zwiększa skalę problemów.