Na początku kwietnia Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę dot. reformy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Marcin Stanecki, Główny Inspektor Pracy w rozmowie z Business Insiderem przyznał, że "zmiana wynikająca z nowelizacji jest kolosalna". Daje ona przede wszystkim uprawnienia inspektorom, by przekształcać umowy cywilnoprawne w umowy o pracę.
- Najwyższa pora, aby także Państwowa Inspekcja Pracy zaczęła korzystać ze zdobyczy współczesnej informatyki. Do tego kontrole zdalne i możliwość inicjowania dialogu między stronami kontraktów cywilnoprawnych, aby zmieniły podstawę zatrudnienia na umowę o pracę, to są największe zmiany od dekad, jeśli nie od początku funkcjonowania tej instytucji - chwalił nowe przepisy Marcin Stanecki. Dodał, że to "pierwszy duży krok w kierunku uzdrowienia naszego rynku pracy".
Wskazał, że największych wyzwaniem na początek będzie audyt bezpieczeństwa sieci informatycznej Państwowej Inspekcji Pracy. - Tak, abyśmy mogli podłączyć się do największych baz danych w naszym kraju, jakimi dysponują ZUS i KAS - tłumaczył. Równolegle trwają szkolenia dla wąskiej grupy inspektorek i inspektorów pracy, którzy będą decydować o zmianach umów oraz prace nad listą pytań kontrolnych, która ma pomóc wszystkim zainteresowanym w rozstrzygnięciu, ile cech stosunku pracy ma dany kontrakt. Ruszył także nabór na 100 nowych etatów w Inspekcji Pracy.
Nowe przepisy mają wejść w życie już za trzy miesiące. Wtedy też miałyby zacząć się kontrole. - Proszę jednak pamiętać, że całkowicie zmieni się sposób typowania podmiotów do kontroli. Wesprze nas w tym algorytm, który całkowicie obiektywnie, na podstawie analizy danych Inspekcji Pracy, ZUS i KAS, pomoże nam wskazać podmioty, do których powinniśmy pójść w pierwszej kolejności. Sam jestem bardzo ciekaw efektów wdrożenia tej zmiany. To będzie dla nas absolutna nowość, którą trzeba będzie przetestować, czy działa prawidłowo - podkreślał Marcin Stanecki.
Może się jednak okazać, że kontrole i w ogóle obowiązywanie nowych przepisów zostanie opóźnione. Prezydent Karol Nawrocki oprócz tego, że podpisał ustawę o nowelizacji PIP, to odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego. Dopóki TK się nie wypowie, reforma wejdzie w życie po trzech miesiącach od opublikowania w Dzienniku Ustaw. Decyzja TK może jednak zablokować nowelizację.
- Prezydent miał świadomość, że ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy w wielu miejscach jest rozwiązaniem dobrym. Wątpliwości wzbudziły u prezydenta zapisy o decyzjach urzędnika w trybie administracyjnym o zmianie umowy B2B lub zlecenie, na umowę o pracę - tłumaczył Rafał Leśkiewicz rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego w Radiu ZET.
- Nie zakładamy, że proces może być niewłaściwy, pewnie będzie prowadzany właściwie i odpowiedzialnie przez inspektorów PIP, ale jest jeden element, który spowodował, że prezydent skierował pytanie do TK, czy to jest na pewno zgodne z konstytucją, to zapis, że to decyzja urzędnika. To jeden z elementów, który wzbudził wątpliwości konstytucyjne. Stąd skierowanie do TK, bo budzi to też obawy związków zawodowych i pracodawców - tłumaczył.
Przeczytaj też: "Polski producent gier złożył wniosek o upadłość. Akcje runęły. Jest pilny komunikat".