Złoto NBP na zbrojenia? Glapiński: Za pieniądze banku można było kupić Apache

Maria Korcz
- Nic nie wskazuje na to, żebyśmy oddalili się od celu inflacyjnego - mówił Adam Glapiński, prezes NBP, po tym, jak Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję w sprawie wysokości stóp procentowych w kwietniu 2026 roku.
Adam Glapiński, prezes NBP
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Miesiąc temu Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 0,25 p.p. Od tego czasu sytuacja geopolityczna zmieniła się jednak diametralnie, a blokada cieśniny Ormuz wywołała obawy o ponowny wzrost inflacji – w tym przede wszystkim o skok cen żywności i paliw.

Według danych GUS w marcu inflacja wyniosła 3 proc. w ujęciu rocznym i była o 0,9 p.p. wyższa niż miesiąc wcześniej. W obliczu rosnącej niepewności gospodarczej Rada Polityki Pieniężnej (RPP) postanowiła tym razem pozostawić stopy procentowe na niezmienionym poziomie (główna stopa referencyjna wynosi obecnie 3,75 proc.).

Prezes NBP: Konflikt z Iranem nie wywoła inflacji takiej jak w 2022 roku

– Wzrost inflacji wynika z ponad 15-procentowego wzrostu cen paliw na stacjach benzynowych, a więc czynnika całkowicie niezależnego od naszej polityki pieniężnej. Przyczyną tego zjawiska jest bezpośrednio konflikt na Bliskim Wschodzie – mówił prezes NBP, prof. Adam Glapiński.

Jak jednak uspokajał, widmo powrotu do dwucyfrowej dynamiki wzrostu cen z początku wojny w Ukrainie nam nie grozi.

– Ryzyko tak silnego wzrostu inflacji, jak w trakcie kryzysu energetycznego wywołanego rosyjską agresją, jest bardzo ograniczone – dodał prezes banku centralnego.

Wśród czynników ograniczających presję cenową wskazał m.in. na ustabilizowanie się dynamiki wzrostu wynagrodzeń oraz impulsy dezinflacyjne napływające z Chin (czyli stały napływ bardzo tanich towarów z tego kierunku).

Tłumacząc decyzję o utrzymaniu stóp procentowych, Adam Glapiński zwrócił uwagę na dwa zderzające się ze sobą globalne trendy. Z jednej strony blokada cieśniny Ormuz podbija inflację, z drugiej jednak – hamuje globalny wzrost gospodarczy. To ewentualne spowolnienie ma szansę naturalnie zamortyzować presję na dalszy wzrost cen w Polsce.

– Nic nie wskazuje na to, żebyśmy mieli trwale oddalić się od celu inflacyjnego – podsumował szef NBP.

Odpowiadając na pytania dziennikarzy o perspektywę ewentualnych podwyżek stóp procentowych, prezes NBP nakreślił również potencjalny „czarny scenariusz" na wypadek ostrej eskalacji konfliktu w Iranie i Libanie.

– Poznali państwo tę Radę, ona potrafi działać bardzo szybko i zdecydowanie. Gdyby zaszła taka potrzeba, podwyższalibyśmy stopy – gwałtownie lub stopniowo.

Na razie jednak wierzmy w to, że będzie dobrze. Jest wiosna, jesteśmy po Wielkanocy – skwitował w Glapiński.

Prezes NBP o zakupach złota: Nie widać szans na porozumienie polityczne

Szef banku centralnego odniósł się również do głośnej sprawy tzw. prezydenckiego projektu SAFE, który zakładał pozyskanie dodatkowych środków na zbrojenia z rezerw wypracowanych przez NBP.

– W kwestii ewentualnego wykorzystania niezrealizowanej nadwyżki wynikającej ze zmiany cen złota widać, że nie szykuje się tutaj żadne porozumienie polityczne, dlatego NBP po prostu kontynuuje skup kruszcu – skomentował krótko prezes.

Nie ukrywał jednak rozczarowania tą decyzją.

– Powstał taki pomysł, że skoro nam grozi – wojskowi tak teraz ładnie mówią – jakiś konflikt kinetyczny, to może warto by było wykorzystać tę sytuację i za pieniądze banku centralnego dokupić np. Apache (amerykańskie śmigłowce szturmowe – red.). Czy coś innego konkretnego. Ale nie, politycy tego tak nie zostawili, od razu zaczęli mnożyć, na co by można wydać. [...] Ale nic z tego nie będzie – mówił Glapiński.

W jego ocenie, wskutek napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie i paniki na rynkach, złoto będzie w najbliższym czasie nadal drożeć. NBP ma zamiar wykorzystać wahania jego cen i kontynuować skupowanie tego surowca.

Maria Korcz
Więcej o: