Na rynkach surowcowych wciąż panuje duża nerwowość. Baryłka ropy Brent (w dostawach na czerwiec) na giełdzie ICE we piątek rano wyceniana jest już na 105,25 USD, notując wzrost o 0,17 proc. Z kolei amerykańska ropa WTI (West Texas Intermediate) na nowojorskiej giełdzie NYMEX kosztowała 96,13 USD. Jak zaznaczają maklerzy, tak źle na rynku "czarnego złota" nie było od początku roku.
Motorem napędowym wzrostów jest sytuacja na Bliskim Wschodzie. Przedłużające się wyłączenie z ruchu Cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku dla transportu surowca z Zatoki Perskiej – grozi opóźnieniami w globalnych dostawach. Podstawy do wznowienia rozmów na linii Waszyngton-Teheran pozostają dziś bardzo wątłe, a retoryka obu stron ulega zaostrzeniu.
W czwartek prezydent USA Donald Trump po raz kolejny zaatakował władze w Teheranie w serwisie Truth Social. Stwierdził, że Iran ma ogromne trudności z ustaleniem własnego przywództwa, a walki wewnętrzne między „twardogłowymi" (którzy według niego ponoszą ogromne porażki) a „umiarkowanymi" nazwał „szalonymi".
– USA sprawują całkowitą kontrolę nad cieśniną Ormuz i żaden statek nie może wpłynąć ani wypłynąć bez zgody naszej Marynarki Wojennej – zadeklarował stanowczo Trump.
Na odpowiedź Iranu nie trzeba było długo czekać. Prezydent Masud Pezeszkian kategorycznie odrzucił tezy o podziałach. Podkreślił, że wszyscy obywatele są „rewolucjonistami" i jednoczą się wokół nowego najwyższego przywódcy Modżtaby Chameneiego. Dodał również, że Stany Zjednoczone, jako „agresor", pożałują swoich czynów.
Analitycy nie mają złudzeń, że konflikt prędko nie wygaśnie i zostawi trwały ślad na globalnej gospodarce.
Im dłużej to trwa, tym bardziej staje się jasne, że destrukcyjne skutki konfliktu USA-Iran będą odczuwalne przez miesiące, a może jeszcze dłużej
– ostrzega Mona Yacoubian, dyrektor w Center for Strategic International Studies.
Z kolei Charu Chanana, analityczka ds. inwestycji w Saxo Markets, zwraca uwagę, że powodem rosnących cen ropy nie jest już tylko strach inwestorów. – Ceny rosną z powodu fizycznego szoku podażowego, a nie wyłącznie z powodu premii za ryzyko geopolityczne. Ryzyko samej wojny na Bliskim Wschodzie może stopniowo zanikać, ale ryzyko związane z zatrzymaniem przepływów w cieśninie Ormuz nie zniknęło – tłumaczy ekspertka.
Aby zahamować wzrosty cen energii, które grożą napędzeniem globalnej inflacji, administracja USA zdecydowała się na interwencję rynkową.
W ramach planu ratunkowego, koordynowanego przez Międzynarodową Agencję Energetyczną (MAE), Stany Zjednoczone zobowiązały się do uwolnienia aż 172 mln baryłek ropy ze swojej awaryjnej rezerwy strategicznej. Ma to pomóc producentom paliw w Europie oraz Azji przetrwać okres zakłóceń w dostawach.
Z tej puli udostępniono już 79,7 mln baryłek, z czego połowa ma zostać wyeksportowana m.in. do Europy, Azji i Ameryki Łacińskiej do końca czerwca. Jak donoszą analitycy, globalni traderzy zdążyli już sprzedać europejskim rafineriom co najmniej 4 mln baryłek surowca pochodzącego z amerykańskich zapasów i aktywnie poszukują kolejnych nabywców na Dalekim Wschodzie.