Andrzej Domański szuka sposobów na pozyskanie większego finansowania zbrojeń. – Budujemy szeroką koalicję, ponieważ potrzebujemy nowych pieniędzy, nowych zasobów – mówił w rozmowie z agencją Bloomberg. Polski minister przebywa właśnie na Litwie, gdzie ma przekonywać ministrów finansów państw bałtyckich do wspólnego lobbowania w Unii Europejskiej na rzecz zwiększenia pomocy, a także ubiegania się o tanie pożyczki.
Polska wraz z Litwą, Łotwą i Estonią ma wspólnie pracować nad wykorzystaniem większej liczby źródeł finansowania obronności. – Nasze wydatki na obronność są ogromne. Dlatego potrzebujemy większej europejskiej solidarności i nowych narzędzi – tłumaczył Andrzej Domański.
Niedawno Eurostat podał, że Polska jest europejskim liderem, jeśli chodzi o wydatki na obronność. Dzielimy ten zaszczytny tytuł z Estonią. W 2025 r. przeznaczyliśmy na ten cel 1,6 proc. PKB (według unijnej metodologii, która za moment ujęcia wydatku uznaje faktyczną dostawę sprzętu do kraju, a nie samo podpisanie kontraktu). Według metodologii krajowej było to natomiast aż 4,7 proc. PKB.
Jako przykład dobrego programu Andrzej Domański wskazał instrument SAFE. Polska jest jego największym beneficjentem. W sumie z unijnych pożyczek sfinansujemy zakup broni o wartości 150 miliardów euro. – To krok we właściwym kierunku, ale trudna sytuacja bezpieczeństwa wymaga dodatkowych instrumentów – podkreślał szef resortu finansów.
Równolegle do wydatków rośnie jednak deficyt budżetowy. – Oczywiście nie możemy utrzymać deficytu na poziomie 7 proc. – zapewniał w rozmowie z Bloombergiem minister. Dodał, że rząd podejmuje już kroki w celu zmniejszenia dziury w budżecie, nie rozwinął jednak tego tematu. Zastrzegł przy tym, że „nawet gdy deficyt budżetowy Polski wzrósł w ubiegłym roku do niemożliwego do utrzymania poziomu 7,3 proc. PKB, wydatki na obronność są i pozostaną najwyższym priorytetem". Stąd też konieczność poszukiwania dodatkowego, zagranicznego finansowania.
W podobne tony uderzał niedawno w wywiadzie dla „Financial Times" premier Donald Tusk. Mówił w nim, że w obecnej sytuacji niezwykle ważne jest, by Polska była w stanie obronić się sama. Szef rządu przyznał, że czasami „ma pewne problemy" z wiarą w to, że artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego o wzajemnej obronie sojuszników w NATO bezwarunkowo zadziała. Podkreślił, że choć USA traktują Polskę jako jednego z najlepszych i najbliższych sojuszników w Europie, kluczowe jest to, jak gwarancje te sprawdziłyby się w praktyce, gdyby „coś się wydarzyło".
Tusk zaznaczył też, że „największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach". Ostrzegł jednocześnie, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie „raczej miesięcy niż lat". Jak ocenił, UE powinna pilnie wzmocnić własną klauzulę wzajemnej obrony, zawartą w art. 42 ust. 7 Traktatu o Unii Europejskiej.
Przeczytaj też: Ukraina ciągnie polską gospodarkę. Wzrost o 75 proc. "Polska druga po Chinach".