5,5 mln zł wpłaciła spółka Zen.com na zbiórkę Łatwogangu dla Fundacji Cancer Fights. Kilka dni przed zakończeniem akcji, ukazał się artykuł Piotra Szostaka w TVN24, z którego wynika, że Zen.com umożliwia płacenie za neielegalny w Polsce hazard internetowy. Sprawą zajęła się już prokuratura. Firma opublikowała natomiast oświadczenie.
Nieprawdziwa jest teza, jakoby Zen.com umożliwiał polskim użytkownikom dokonywanie płatności na rzecz zakazanych serwisów
- czytamy.
Zen.com to wywodzący się z Polski fintech, czyli firma technologiczna działająca na rynku finansowym. Nie jest bankiem, ani giełdą. Jest to "cyfrowy portfel", który pośredniczy w zakupach w internecie ułatwiając transakcje w różnych walutach i krajach. Najczęściej Zen.com porównywany jest do innego europejskiego fintechu - Revoluta. Zen.com choć jest obecny w Polsce i stąd się wywodzi, to działa na licencji Banku Litwy (to tamtejszy bank centralny) i tam podlega nadzorowi i kontrolom.
Zen.com jest więc pośrednikiem, bramką płatności. Firma twierdzi jednak, że nie łamie przepisów, o czym ma świadczyć sam przebieg śledztwa dziennikarskiego. "Dziennikarz zmienił swoją lokalizację z Polski na inną przy użyciu VPN, wszedł na serwis, który w tej lokalizacji nie jest traktowany jako hazardowy, a następnie na tej podstawie postawił tezę, że Zen.com umożliwia płatności do nielegalnych kasyn w Polsce" - czytamy na LinkedIn firmy.
Konieczność użycia VPN potwierdza istnienie i skuteczność mechanizmów kontrolnych wdrożonych przez Zen.com. Gdyby zarzuty o braku kontroli były zasadne, taki krok nie byłby konieczny
- tłumaczy spółka.
"Firma ustanowiła proces systematycznego monitorowania operatorów hazardowych figurujących w rejestrach ostrzegawczych regulatorów krajowych państw w UE, w tym na rejestrze prowadzony przez Ministra Finansów RP. W odniesieniu do do zidentyfikowanych podmiotów lub adresów www spółka wdrożyła wielowarstwowy zestaw kontroli obejmujący blokada inicjowania transakcji z polskich adresów IP, całkowite wyłączenie polskich metod płatności takich BLIK czy Pay-by-Link oraz blokadę transakcji przy użyciu kart wydanych w Polsce" - czytamy w oświadczeniu.
Odpowiedz firmy to chochoł, bo wprost są opisane 2 urządzenia
- zareagował na X Piotr Szostak.
To nie pierwszy raz, gdy Zen.com ma problemy. Pod koniec ubiegłego roku Bank Litwy nałożył na firmę karę 1,8 mln euro za uchybienia przepisów dotyczących walki z praniem pieniędzy pochodzących z przestępstw i terroryzmu. Uchybienia dotyczyły m.in. niedokładnych raportów o aktywach i obrotach użytkowników.
Była to już kolejna kara związana z tymi przepisami od litewskiego kontrolera dla Zen.com. Wcześniej za niedokładne raporty Zen.com otrzymało kary w wysokości 60 i 30 tys. euro. Z tego powodu platforma mocno zaostrzyła praktyki i mechanizmy, które mają identyfikować i blokować podejrzane transakcje. Do tego stopnia, że niektórzy użytkownicy skarżą się w internecie na blokowanie środków.
O Zen.com zrobiło się głośno w 2025 roku przy współpracy sponsorskiej z Kanałem Zero oraz gdy zatrudniono w radzie nadzorczej byłego prezydenta Andrzeja Dudę.