Jak poinformował GUS, w 2025 roku w wypadkach przy pracy zostały poszkodowane 66 733 osoby. To o 0,4 proc. mniej niż w 2024 roku. Ciężkim wypadkom uległy 486 osoby, natomiast 189 zmarło.
Zgodnie z danymi GUS, aż w 41,9 proc. przypadków przyczyną wypadków przy pracy było nieprawidłowe zachowanie się pracownika. - Choć ze statystyk wynika, że liczba wypadków przy pracy w polskiej gospodarce systematycznie maleje, takich zdarzeń jest ciągle za dużo - ocenił Główny Inspektor Pracy i szef Państwowej Inspekcji Pracy Marcin Stanecki.
Jak podkreślił, najczęściej do tragedii dochodzi w wyniku niewłaściwej organizacji pracy. - A to oznacza, że tych zdarzeń można było uniknąć, gdyby praca i jej warunki były lepiej zaplanowane lub gdyby odbywała się ona pod właściwym nadzorem. Nie mniej istotną przyczyną wypadków jest także brak wiedzy lub doświadczenia zatrudnionych, jak też ich świadome odstępstwa od zasad bezpieczeństwa, które - co jest niezwykle istotne - bywają milcząco tolerowane lub wręcz ignorowane przez osoby odpowiedzialne za nadzór nad ich pracą - zaznaczył Stanecki.
Główny inspektor wspomniał, że prowadzące do wypadków zachowania pracowników rzadko są pierwotną przyczyną takich zdarzeń. - Niemal zawsze są one bezpośrednią konsekwencją wadliwej struktury organizacji, paraliżującej presji czasu, zgubnej rutyny oraz braku realnego, codziennego wsparcia ze strony kadry kierowniczej średniego i wyższego szczebla - podkreślił.
Oprócz tego na liście przyczyn wypadków analizowanych w ostatnich latach przez Państwową Inspekcję Pracy (PIP) są wady konstrukcyjne, niewłaściwe rozwiązania techniczne i ergonomiczne. To także błędy projektowe, niesprawne lub celowo odłączone zabezpieczenia, jak również rozwiązania techniczne, które nie zapewniały bezpiecznej eksploatacji maszyn i urządzeń.
- Obecnie nasze działania są ukierunkowane na sektor przetwórstwa przemysłowego, w którym zamiast czekać na wystąpienie wypadku, inspektorzy wnikliwie badają stan techniczny maszyn od momentu instalacji i rozruchu, przez codzienną, intensywną eksploatację, aż po prace konserwacyjne czy remontowe - wyjaśnił Stanecki. PIP realizuje również zadania w sektorze budownictwa. To tam od wielu lat notowana jest największa liczba wypadków śmiertelnych. Inspektorzy są obecni w trakcie wykonywania głębokich wykopów, montażu konstrukcji wielkogabarytowych, a także najbardziej ryzykownych prac na wysokościach.
Według danych GUS w ogólnej liczbie poszkodowanych znalazły się także 252 osoby wykonujące pracę zdalną. W 2025 roku do PIP wpłynęło również łącznie 138 skarg dotyczących pracy zdalnej. Dotyczyły przede wszystkim nieuwzględnienia wniosku pracownika uprzywilejowanego o wykonywanie pracy zdalnej. Z czego, po przeprowadzeniu kontroli, tylko trzy skargi zostały uznane za uzasadnione.
Pod uwagę brane są głównie skargi odnośnie do niezapewnienia pokrycia kosztów energii elektrycznej czy usług telekomunikacyjnych niezbędnych do wykonywania pracy zdalnej, a także niewypłacenia ryczałtu na pokrycie tych kosztów. Spośród 20 takich skarg 8 zostało uznanych za uzasadnione.
W większości przypadków zatrudnieni doceniają jednak możliwość pracy zdalnej, w tym zarządzania czasem czy brak dojazdów. Większe zastrzeżenia mają pracodawcy, wskazując na trudności w monitorowaniu wydajności pracowników czy problemy z integracją zespołu. Kłopotliwa jest również konieczność inwestowania w odpowiednią infrastrukturę IT oraz dbanie o bezpieczeństwo danych podczas pracy poza siedzibą firmy. - Dlatego też część pracodawców decyduje się na powrót do tradycyjnego modelu pracy stacjonarnej - podsumował szef PIP.
Czytaj też: Zwolnienia w zakładzie znanego producenta sałatek. W Legnicy pracę straci prawie 200 osób