O problemach Zondacrypto jako pierwszy pisał Ireneusz Sudak na Wyborcza.biz. Pojawiły się oskarżenia, że Zonda bezprawnie wykorzystuje środki klientów, a potem - że przestaje wypłacać pieniądze. Łącznie klienci stracili 350 mln zł.
Klienci estońskiej giełdy kryptowalut do samego końca byli zwodzeni przez jej prezesa Przemysława Krala, który zapewniał, że wszystko będzie dobrze, a przelewy dotrą. Dziś mogą już tylko liczyć straty.
Teraz Onet informuje jednak, że to nie Przemysław Kral steruje Zondacrypto. Robi to z tylnego fotela Marian W., pseudonim "Maniek".
Pierwsza polska giełda kryptowalut BitBay zaczęła działać w 2014 roku w Katowicach. Założył ją 26-letni wtedy Sylwester Suszek wraz z dwoma kolegami. Giełda okazała się komercyjnym sukcesem. W szczytowym momencie miała kilkaset tysięcy klientów, a dzienne obroty dochodziły do miliarda złotych. Suszek został okrzyknięty "polskim królem kryptowalut".
Sytuacja zaczęła się komplikować w 2022 roku. Suszek zaginął 10 marca 2022 roku. Po raz ostatni widziano go na terenie bazy paliwowej, należącej do Mariana W. w Czeladzi, w województwie śląskim. Suszek trzymał tam swój helikopter, przyjaźnił się także z właścicielem bazy.
W dniu zaginięcia Suszka na terenie bazy paliwowej przestały działać kamery monitoringu. Nikt nie wie, co się stało z założycielem BitBay. Policja do tej pory nie trafiła na żaden ślad "króla bitcoinów", nie odnaleziono też ciała.
"Maniek" jest jedyną osobą, której przedstawiono zarzuty pozbawienia wolności Sylwestra Suszka. Nie został jednak aresztowany. Mężczyzna jest dobrze znany śląskim prokuratorom - oskarżany jest również o kierowanie międzynarodową grupą przestępczą, zajmującą się nielegalnym obrotem paliwami.
Onet informuje, że to właśnie "Maniek" miał poznać Sylwestra Suszka ze swoim znajomym, adwokatem Przemysławem Kralem. Tuż przed zaginięciem Suszek przekazał Kralowi prowadzenie giełdy. Kral zmienił jej nazwę najpierw na Zonda, a następnie na Zondacrypto i przeniósł siedzibę z Polski do Estonii.
Kiedy zaczęły pojawiać się informacje, że Zondacrypto ma problemy z wypłatą pieniędzy osobom, które zainwestowały w kryptowaluty, Kral zniknął. Przeniósł się do Monako, a stamtąd do Izraela.
"Przez cały ten czas, od przenosin do Monako, towarzyszy mu "Maniek", który, wedle naszych ustaleń, jest rzeczywistym twórcą i szefem giełdy. Kral, tak jak wcześniej Suszek, to wyłącznie jego słup" - mówi Onetowi źródło w Prokuraturze Krajowej, zaznajomione z kulisami śledztwa.
Onet opisuje mechanizm wyprzedaży majątku po Suszku, której dokonał Kral. Dziennikarze serwisu rozmawiali z uczestnikami tej operacji, poznali akty notarialne i korespondencję pokazującą, jak ów majątek został wyprowadzony przy wykorzystaniu tzw. słupów. W dokumentach odnaleźli także nazwisko prawnika Roberta Lewandowskiego - Kamila Gorzelnika.
Jedna z takich operacji dotyczyła spółek Murano Estate. Transakcję przeprowadzono w marcu 2024 roku w Nicei, z udziałem tzw. słupa - Roberta, informatora Onetu. Reprezentował on szwajcarską firmę kontrolowaną przez polskich przedsiębiorców. Jak podaje Onet, pełnomocnictwo do działania w imieniu spółki wystawił mu prawnik Kamil Gorzelnik. On sam, w odpowiedzi na pytania dziennikarzy, zasłonił się niepamięcią.
Udziały w spółce Murano sprzedano za 5 tys. zł, natomiast spółkę komandytową - za 15 mln zł w kryptowalutach. Z ustaleń wynika, że udział pośrednika był zaplanowany z wyprzedzeniem, a jego wynagrodzenie wynosiło ponad 140 tys. euro.
Sprzedawane podmioty posiadały atrakcyjne nieruchomości m.in. w Warszawie, Katowicach i Gliwicach, co budzi pytania o realną wartość transakcji. Pośrednik, który brał w niej udział, zarobione pieniądze zainwestował w kryptowaluty za pośrednictwem Zondacrypto. Dziś, podobnie jak wielu innych klientów, należy do grona osób, które straciły dostęp do swoich pieniędzy.
W sprawie giełdy kryptowalut na jaw wychodzą kolejne informacje. "Rzeczpospolita" pisze, że zarówno pracownicy Zondacrypto, jak i założyciel giełdy BitBay Sylwester Suszek prowadzili szkolenia dla prokuratorów i policjantów.
Suszek podczas prelekcji opowiadał o "zasadach działania kryptowaluty oraz zagrożeniach płynących z funkcjonowania giełd bitcoinowych.
"BitBay był firmą, która nas szkoliła z kryptowalut i muszę przyznać, że było to na bardzo wysokim poziomie" - powiedziała "Rz" jedna z prokuratorek biorących udział w szkoleniu. Z kolei inny ze śledczych przekazał gazecie, że w 2016 r. "nie było żadnych informacji na temat nieprawidłowości na tej giełdzie".
„Rz" dowiedziała się, że w jednej z konferencji współorganizowanej przez Zondacrypto miał wziąć udział także prokurator Sławomir Sola z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, który zrezygnował z prowadzenia śledztwa w sprawie giełdy.
Jak przekazał gazecie prok. Michał Binkiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Katowicach, w której prowadzone jest postępowanie w sprawie Zondacrypto: „Konferencje opisane przez pana prokuratora we wniosku o wyłączenie były organizowane przez różne podmioty, a Zondacrypto była każdorazowo ich współorganizatorem". „Prokurator Sola nie pobierał wynagrodzenia za prelekcję. Obawy co do bezstronności wyrażały się w pierwszej kolejności utrzymywaniem kontaktów służbowych oraz towarzyskich z pracownikami Zondacrypto" - dodał.