Brytyjska mgła zamiast dubajskiego słońca - nieoczekiwany zwrot dla prywatnych szkół. "Widzimy zainteresowanie jak nigdy dotąd"

W przeciwieństwie do wielu sektorów dla prywatnych szkół w Wielkiej Brytanii obecna wojna na Bliskim Wschodzie może okazać się korzystna. Rodziny mieszkające w Zatoce Perskiej szukają bezpiecznego miejsca dla swoich dzieci.
St Leonards School w Szkocji
Vanished user 891247, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Trwająca od końca lutego wojna na Bliskim Wschodzie dotknęła nie tylko zaangażowane bezpośrednio w konflikt Iran i Izrael, lecz także amerykańskich sojuszników w Zatoce Perskiej takich jak Zjednoczone Emiraty Arabskie. Irańskie drony i rakiety uderzały w cele na terytorium ZEA, stwarzając zagrożenie dla ludności cywilnej, w tym dzieci.

Jak informuje "Financial Times", niespodziewanym beneficjentem tej sytuacji mogą być brytyjskie szkoły z internatem.

Wojna na Bliskim Wschodzie z korzyścią dla brytyjskich szkół

Jak powiedział dziennikowi Simon Brian, dyrektor szkoły w szkockim mieście St Andrews, jedna z rodzin spędzających w lutym wakacje w Szkocji zdecydowała się nie wracać na Bliski Wschód, a dzieci umieścili na letni semestr w zarządzanym przez niego ośrodku. I nie jest to odosobniony przypadek.

Zobacz wideo Podpalanie ośrodków dla uchodźców, zamieszki na ulicach. Pogromy w Wielkiej Brytanii

- Ludzie mówią o niestabilności regionalnej, zakłóceniach wynikających z zamykania szkół oraz przejściu na naukę online. Wyraźnie wzrosło zainteresowanie ze strony Bliskiego Wschodu. To dość niezwykłe - widzimy zainteresowanie jak nigdy dotąd - wyjaśnił Brian.

Licząca około 500 uczniów szkoła z internatem dotychczas notowała dwa-trzy zapytania rocznie od osób zamieszkałych na Bliskim Wschodzie. Obecnie ta liczba wzrosła do 12. Szkoła nie jest przy tym tania - roczne opłaty wynoszą prawie 23 tys. funtów dla nauki dziennej oraz blisko 54,5 tys. funtów przy opcji z internatem. Dodatkowo szkoła otrzymała rekordową liczbę zgłoszeń od nauczycieli z terenów zagrożonych konfliktem.

Brytyjscy emigranci wracają do macierzy?

ZEA to bardzo popularne państwo, w którym chętnie osiedlają się różne narodowości, a największą grupę z krajów zachodnich stanowią właśnie Brytyjczycy. Według szacunków mieszkało ich tam nawet 240 tysięcy. Decydowali się na emigrację m.in. z powodu niskich podatków. Część z nich może jednak zechcieć wrócić do ojczyzny, a placówki oświatowe na to czekają. - Wszystkie nasze szkoły są bardzo otwarte na osoby zmuszone do przeprowadzki z powodu zmiany okoliczności - powiedziała Lorraine Davidson dyrektor generalna Scottish Council of Independent Schools.

Około 30 tys. poddanych korony opuściło ZEA na początku wojny lub nie zdecydowało się na powrót z wakacji. Niektórzy wrócili później do Emiratów, lecz sytuacja pozostała niestabilna, co pokazały irańskie ataki na to państwo z 4 maja. Część dzieci po raz kolejny podjęło naukę zdalną, co zdaniem niektórych źle wpływa na poziom edukacji, zwłaszcza przed egzaminami.

Wielu rodziców martwiło się również o psychikę swoich pociech. -To straszne dla zdrowia psychicznego dzieci. To sprawia, że zastanawiasz się, jak długo można żyć w mieście bez prawidłowo funkcjonującego środowiska szkolnego - stwierdził jeden z rodziców szukający obecnie brytyjskiej placówki.

W ubiegłym roku rząd Wielkiej Brytanii wprowadził VAT na czesne, co doprowadziło do zamknięcia lub połączenia niektórych prywatnych szkół oraz odpływu części uczniów do placówek państwowych. To sprawiło, że obecnie jest więcej miejsca dla podejmujących dotychczas naukę na Bliskim Wschodzie. Część z nich zostanie na wyspie przynajmniej do września. Wśród innych popularnych opcji są również ośrodki w Australii i Kenii.

Tymczasem przyszłość szkolnictwa w Emiratach będzie zależeć od długoterminowego porozumienia z Iranem. Dotyczy to również prestiżowych brytyjskich szkół takich jak Harrow, które mają tam swoje filie. - Nie bałam się głośnych huków, ale nie da się tego wytłumaczyć małemu dziecku. Konflikt przechylił szalę - podsumowała jedna z matek.

Czytaj też: Ujawniono tajny plan Wielkiej Brytanii. Rząd szykuje się na najgorsze

Więcej o: