WHO, która wydała właśnie pierwszy raport m.in. na temat saszetek nikotynowych, popularnych w Skandynawii, skąd pierwotnie pochodzą te produkty, nie przebiera w słowach: "Agresywny marketing przemysłu tytoniowego skierowany do dzieci ma na celu ich uzależnienie". Zdaniem analityków WHO to rządy krajów, w których te produkty są oferowane i reklamowane, powinny się opierać presji przemysłu tytoniowego.
Światowa Organizacja Zdrowia przyjrzała się rynkowi snusów, które określa jako "stymulanty". Jej zdaniem "firmy tytoniowe promują doustne produkty nikotynowe wśród dzieci — ze słodkimi smakami, agresywnym marketingiem i influencerami — aby stworzyć nowe pokolenie uzależnionych". Snusy są silnie uzależniające i mogą zawierać wysokie dawki nikotyny. "Stanowią potencjalną bramę do papierosów. Zwiększają także ryzyko problemów sercowo-naczyniowych i mogą szkodzić rozwojowi mózgu u młodych ludzi" - podają badacze. Takie skutki są, ich zdaniem, widoczne już w Szwecji, która jest głównym konsumentem saszetek nikotynowych, a następnie w krajach ryzyka są Niemcy, Polska i inne kraje nordyckie.
Co istotne, w Szwecji w ciągu ostatnich 20 lat znacznie ubyło palaczy. Z drugiej strony to kraj znany właśnie ze swojej liberalnej polityki dotyczącej snusów. Dlatego przez firmy tytoniowe i organizacje konsumenckie przedstawiają ją jako wzór do naśladowania. Tyle, że - jak twierdzi WHO - powołują się na snusy jako przyczynę tego, że w kraju ubyło palaczy. A to zmanipulowana narracja.
Według WHO sukces Szwecji w zwalczaniu palenia tkwi w presji podatkowej, reklamowej oraz w rynku usług pomagających skończyć z nałogiem, jaki rozwinęła Szwecja, a nie w "zamiennikach papierosów, jak snusy".
- Pozytywne doświadczenia Szwecji w zakresie zmniejszania populacji palących nie wynikają z tego, że tradycyjne papierosy zamieniono na snusy, tylko z przemyślanej polityki mającej na celu walkę z tym nałogiem – powiedziała dziennikarzom w czwartek podczas konferencji prasowej Ranti Fayokun, naukowczyni z inicjatywy WHO. Ostrzegła, że szwedzki przykład jest wykorzystywany do "promowania uzależnienia od nikotyny."
Tymczasem sprzedaż saszetek nikotynowych gwałtownie rośnie, a rynek snusów urósł o 125 procent tylko w okresie 2019-2020 — szybciej niż jakiekolwiek inne produkty tytoniowe.
"Te produkty są zaprojektowane z myślą o uzależnieniu i istnieje silna potrzeba ochrony naszej młodzieży przed manipulacjami ze strony przemysłu" – powiedział Etienne Krug, dyrektor działu spraw prozdrowotnych WHO.
Dodajmy, że europejski rynek doustnych produktów nikotynowych, w tym saszetki, gumy i pastylki, jest wart 1,6 miliarda dolarów.
Kraje UE obecnie rozważają wprowadzenie nowych, minimalnych podatków na saszetki i inne produkty nikotynowe, podczas gdy Komisja Europejska zobowiązała się do wprowadzenia ograniczeń w reklamowaniu tych produktów do końca 2026 roku.
W ubiegłym roku Komisja Europejska zaproponowała wprowadzenie ogólnounijnych, minimalnych podatków od woreczków nikotynowych na poziomie 50 procent ceny detalicznej (143 euro za kilogram) od 2032 roku. Wiele krajów chce jednak zmniejszenia tego limitu o połowę.