Niepokojące dane z rynku pracy. Chodzi o wynagrodzenia. Tak nie było od lat

Najnowsze dane z rynku pracy nie są zbyt optymistyczne, ponieważ wskazują na wyraźne wyhamowanie. Tempo wzrostu wynagrodzeń jest najniższe od kilku lat, a liczba etatów w sektorze przedsiębiorstw ponownie spadła. Rzeczywistość jest taka, że firmy coraz ostrożniej podchodzą do zatrudniania oraz ograniczają wydatki.
pieniądze - zdjęcie ilustracyjne
Andrzej Maj/Shutterstock

Jeszcze niedawno rynek pracy w Polsce był napędzany wysokimi podwyżkami i dużym zapotrzebowaniem na pracowników. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Przedsiębiorstwa ostrożniej planują rozwój, a wzrost wynagrodzeń wyraźnie osłabł. Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że gospodarka zaczyna mocniej odczuwać skutki spowolnienia w Europie oraz rosnących kosztów działalności.

Zobacz wideo "Przekształcamy rocznie kilka tysięcy umów". Szef PIP o wadach i zaletach reformy Inspekcji Pracy

Wynagrodzenia w Polsce wyraźnie wyhamowały. Tempo wzrostu płac jest najniższe od 2021 roku

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w kwietniu 2026 roku 9530,74 zł brutto. To o 485,63 zł więcej niż rok wcześniej, co oznacza wzrost o 5,4 proc. rok do roku. Jednocześnie przeciętna płaca była o 1,3 proc. niższa niż w marcu. Analitycy spodziewali się wyższego wyniku. Prognozy zakładały wzrost płac na poziomie około 6,1 proc. Jak wskazała Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, tempo wzrostu wynagrodzeń okazało się najniższe od marca 2021 roku.

Eksperci tłumaczą słabszy odczyt przede wszystkim mniejszą liczbą premii i nagród wypłacanych w energetyce, górnictwie oraz części branż przemysłowych. Znaczenie mogła mieć również mniejsza liczba dni roboczych w kwietniu. Co ważne, mimo wyraźnego spowolnienia wynagrodzenia nadal rosną szybciej niż inflacja. Oznacza to, że część pracowników wciąż odczuwa poprawę realnej wartości pensji, choć podwyżki są znacznie niższe niż jeszcze dwa lata temu.

Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spada kolejny miesiąc. Firmy ostrożniej podchodzą do rekrutacji

Według danych GUS zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zmniejszyło się w kwietniu o 2,6 tys. osób względem marca. Łącznie w firmach zatrudniających co najmniej 10 pracowników pracowało 6 mln 386 tys. 400 osób. W porównaniu z ubiegłym rokiem liczba etatów była niższa już o ponad 60 tys. Eksperci zwracają uwagę, że wiele przedsiębiorstw ogranicza obecnie nowe rekrutacje i koncentruje się na utrzymaniu stabilności finansowej. Część firm nie decyduje się na zastępowanie pracowników odchodzących z pracy, a inne odkładają plany rozwoju na później. Przedsiębiorcy coraz ostrożniej planują wydatki i inwestycje. Powodem są wysokie koszty działalności oraz niepewna sytuacja gospodarcza w Europie.

Eksperci przypominają jednak, że sytuacja w Polsce nadal pozostaje stabilniejsza niż w części państw regionu. Nie ma mowy o gwałtownym załamaniu rynku pracy, ale wyraźnie widać utratę dynamiki, która jeszcze niedawno była jedną z najmocniejszych stron gospodarki.

Prognozy dla rynku pracy na 2026 i 2027 rok nie zachwycają. Firmy nadal mają zachować dużą ostrożność

Ekonomiści przewidują jednak, że w kolejnych miesiącach tempo wzrostu płac pozostanie umiarkowane. W maju wynagrodzenia mogą ponownie spaść względem kwietnia ze względu na mniejszą liczbę premii i dodatków.

W maju płace są zazwyczaj wyraźnie niższe od notowanych w kwietniu. Ubywa z nich bowiem sporo ruchomych części wynagrodzeń. W tegorocznym maju płace spadną o 2,8 proc. Przed rokiem płace w maju spadły o 4,1 proc. W konsekwencji dwunastomiesięczna dynamika płac może ulec poprawie i wynieść 6,8 proc. W przypadku poziomu zatrudnienia po maju oczekuje się wzrostów. Tym jednak razem oczekujemy spadku zatrudnienia na poziomie 2 tys. osób (wobec spadku sprzed roku na poziomie 13,5 tys. osób)

- czytamy w raporcie. Część ekspertów prognozuje również, że przedsiębiorcy nadal będą ostrożnie podchodzić do tworzenia nowych miejsc pracy. Słabszy rynek pracy może utrzymać się także w 2027 roku, szczególnie jeśli sytuacja gospodarcza w Europie nie zacznie się poprawiać. Nadzieją dla gospodarki mają być natomiast nowe inwestycje oraz projekty współfinansowane ze środków unijnych. Ekonomiści podkreślają, że większe ożywienie mogłoby poprawić sytuację zarówno pracowników, jak i przedsiębiorców.

Więcej o: