Na 9 czerwca zarząd Orlenu zwołał walne zgromadzenie akcjonariuszy, które ma zatwierdzić sprawozdanie koncernu za zeszły rok i przegłosować wypłatę rekordowej dywidendy. Na ten cel, a także na pokrycie straty Orlen SA za 2025 rok, koncern zamierza przeznaczyć ponad 17 mld zł z zysków zgromadzonych we wcześniejszych latach.
Nieoczekiwanie w ostatnią środę (20 maja) firma ogłosiła, że porządek obrad WZA został rozszerzony o punkty dotyczące zmian w radzie nadzorczej oraz ustalenia liczby jej członków.
Orlen wyjaśnił, że rozszerzył program obrad WZA na żądanie ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna. W załączonym piśmie, datowanym na 15 maja, szef MAP nie wytłumaczył powodu, dlaczego domaga się zmian w radzie. Swoje żądanie uzasadnił
ustawowym uprawnieniem akcjonariusza reprezentującego co najmniej jedną dwudziestą kapitału zakładowego.
W branży energetycznej to nagłe żądanie ministra aktywów państwowych wywołało zaskoczenie. A także spekulacje, że minister Balczun chce dać fotel w radzie nadzorczej Bartłomiejowi Babuśce, jednemu ze swoich najbliższych współpracowników.
Przed tygodniem Babuśka bez podania powodów zrezygnował ze stanowiska prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu, jednej z największych państwowych agencji. Szefem ARP, która jest nadzorowana przez ministra aktywów państwowych, Babuśka był od lipca 2025 r., czyli niespełna rok. A zastąpił na tym stanowisku Wojciecha Balczuna, który po czterech miesiącach kierowania ARP w lipcu zeszłego roku został kolejnym ministrem aktywów państwowych w rządzie premiera Donalda Tuska.
Rada do spraw Współpracy z Ukrainą już w dniu rezygnacji Babuśki z kierowania ARP ogłosiła, że Polska zgłosiła go "na członka Business Advisory Council, kluczowego ciała doradczego Ukraine Donor Platform skupiającego największych darczyńców Ukrainy".
Fotel w radzie nadzorczej Orlenu byłby jednym z paru nowych zajęć, jakie minister Balczun chce zapewnić swojemu zaufanemu współpracownikowi - spekulują w branży energetycznej. I wskazują, że właśnie w dniu rezygnacji dotychczasowego szefa ARP, minister aktywów państwowych zażądał zmian w radzie polskiego koncernu paliwowego.
Bartłomiej Babuśka mógłby już teraz dostać fotel w radzie nadzorczej Orlenu. Minister aktywów państwowych ma prawo nominować w każdej chwili jednego członka rady. Ale od końca października zeszłego roku nie skorzystał z tej możliwości, chociaż w radzie Orlenu są wolne miejsca.
Zgodnie z decyzją podjętą na NWZA Orlenu w październiku zeszłego roku w radzie nadzorczej koncernu ma zasiadać 11 osób. Natomiast od ponad pół roku liczy ona dziewięć osób.
Tyle tylko, że członka rady nadzorczej Orlenu mianowanego przez ministra aktywów państwowych, szef tego resortu także może odwołać w każdej chwili. A członka powołanego przez walne zgromadzenie akcjonariuszy może odwołać tylko to ciało.
Jednocześnie z żądania ministra Balczuna jasno wynika, że chce on odwołać również któregoś z dotychczasowych członków rady.
Przypomnijmy, że obecny minister aktywów państwowych przeprowadził wielką czystkę w radzie nadzorczej petrochemicznego giganta już jesienią zeszłego roku. Na wniosek Balczuna NWZA koncernu, głosami głównie resortu aktywów państwowych, odwołało z rady Orlenu znanych prawników, prof. Wojciecha Popiołka i Michała Gajdusa, a także Wojciecha Mordaszewskiego, dyrektora departamentu bezpieczeństwa Ministerstwa Aktywów Państwowych, a w przeszłości wiceszefa ABW.
Następnie na wniosek ministra Balczuna do rady na jej nowego przewodniczącego NWZA powołano Przemysława Ciszaka. Jest on od lat bliskim współpracownikiem ministra Balczuna, a obecnie dyrektorem generalnym MAP. W przeszłości był ekspertem w resorcie, gdy za rządów PiS kierował nim Jacek Sasin.
W reakcji na czystkę z prac w radzie nadzorczej Orlenu zrezygnował mecenas Mikołaj Pietrzak, kolejny znany prawnik.