Awaryjne lądowanie samolotu EasyJet. Załoga dostała sygnał od pasażera. Może zdarzyć się każdemu

Schowany w bagażu powerbank stał się przyczyną awaryjnego lądowania samolotu w Rzymie. To nie pierwszy raz, gdy ten rodzaj przenośnej ładowarki powoduje problemy w ruchu lotniczym.
samolot linii EasyJet (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

EasyJet miał lecieć z Huraghady w Egipcie do portu lotniczego w Luton koło Londynu. Zamiast tego został zmuszony do międzylądowania w Rzymie. Powodem były względy bezpieczeństwa. Pasażer powiadomił załogę, że w luku bagażowym znajduje się jego powerbank.

Pasażerowie stracili jeden dzień. Lądowanie ze względu na bezpieczeństwo

Samolot wylądował na rzymskim lotnisku Fiumicino, a lot został przełożony na kolejny dzień. Pilot zdecydował się na zmianę kursu trzy godziny po rozpoczęciu lotu, gdy tylko otrzymał informację o przenośnej ładowarce. Urządzenie było sprawne, ale już wcześniej zdarzały się niebezpieczne awarie. Litowo-jonowe akumulatory mogą się niekiedy zapalić i dlatego wolno je przewozić jedynie w bagażu podręcznym. - Bezpieczeństwo pasażerów i załogi jest najwyższym priorytetem EasyJet - powiedział rzecznik prasowy linii. Podróżnym zapewniono noclegi i posiłki w hotelu.

Zobacz wideo Przez wojnę w Iranie szykujcie się na droższe loty samolotam

Przepisy dotyczące tego rodzaju sprzętu zaostrzyło w ostatnim czasie wiele linii. W przypadku EasyJet dozwolone są dwa powerbanki o pojemności do 160 watogodzin (Wh) dla baterii litowych. Muszą też być zapakowane w oryginalne opakowanie lub plastikową torbę. Przepisy Ryanair nie pozwalają na powerbanki w bagażu rejestrowanym czy w schowkach nad głową. Nie można ich również używać do zasilania w czasie kołowania, startu i lądowania. W liniach British Airways takie ładowarki nie mogą przekraczać 100 Wh i należy je przechowywać w wyznaczonych miejscach przy fotelu.

Incydenty z powerbankami. Chodzi nie tylko o pozostawianie ich w luku bagażowym samolotu 

Niebezpiecznych zajść w powerbankami jest jednak coraz więcej. Jak pokazują dane brytyjskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego, w 2024 roku aż dwa loty tygodniowo doświadczały incydentów związanych z bateriami litowymi. Chodziło nie tylko o zgłoszenia o ich pozostawieniu w luku bagażowym, ale również pożary. W marcu bieżącego roku Międzynarodowa Organizacja Lotnictwa Cywilnego, agencja ONZ, wprowadziła nowe ograniczenia dotyczące przenośnych ładowarek.

W styczniu 2025 roku powerbank był najprawdopodobniej przyczyną pożaru, który doprowadził do zniszczenia samolotu pasażerskiego w Korei Południowej. Podobne przypadki zdarzały się w przypadku maszyn lecących do i z Polski (o czym szerzej pisał Eryk Kielak w Wyborcza.biz). Według danych amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA) w ciągu ostatnich 20 lat doszło do ponad 500 incydentów z bateriami litowymi w trakcie lotu. Tylko w ostatnich 2 latach zanotowano 200 przypadków, gdy na pokładzie z powerbanków zaczął wydobywać się dym, osiągały one wysokie temperatury lub wywoływały pożar.

Czytaj też: Bańka w branży lotniczej pęknie? "Koszty latania są sztucznie zaniżane". Bilety zdrożeją

Więcej o: