Węgry po raz pierwszy organizują finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. W sobotę 30 maja na stadionie Puskás Aréna w Budapeszcie obrońca tytułu Paris Saint-Germain zagra z mistrzem Premier League Arsenalem Londyn.
Organizatorzy spodziewają się, że do stolicy Węgier przybędzie nawet 200 tysięcy osób. Miejsc w hotelach właściwie nie ma, trzy tygodnie temu najtańsze miejsca startowały od 4 tysięcy złotych za dobę. W gotowości są też już ekipy telewizyjne, które przybyły na miejsce finału najważniejszych klubowych rozgrywek piłkarskich na świecie.
Tymczasem firma Gyuli Balasyego nie może zapłacić kilku podwykonawcom zaangażowanym w organizację wydarzeń związanych z finałem Ligi Mistrzów. Dlaczego? Bo nie może dokonywać płatności z powodu zamrożonych kont bankowych. W związku z tym zwróciła się o wsparcie rządowe - tak przekazały węgierskie media.
Zagrożony jest koncert brytyjskiego DJ'a Sigala, głównej gwiazdy sobotniego wieczoru. Firma nie jest m.in. w stanie opłacić sprzętu audiowizualnego niezbędnego do organizacji występu.
Że będą z tym kłopoty, wiadomo było od początku maja, kiedy banki, w których spółki Gyula Balásy'ego miały pieniądze, zablokowały przelewy na łączną kwotę 10 miliardów forintów (117 mln zł).
Oligarcha, prawie płacząc, opowiadał, że nie jest w stanie przelać wypłat dla pół tysiąca swoich pracowników. Dodał, iż pieniędzy nie mogą dostać też jego kontrahenci, z którymi organizuje finał Ligi Mistrzów w Budapeszcie.
Balasy wcześniej zaoferował państwu bezpłatne przekazanie swoich spółek i części inwestycji. Nowy rząd węgierski potwierdził, że trwają dyskusje na temat ewentualnego przejęcia przez państwo spółek Balasyego - podał węgierski portal Daily News Hungary, którego cytuje teraz PAP.
Węgierski „Forbes" zaliczył Gyulę Balása w 2025 roku do grona 50 najbogatszych Węgrów. Znalazł się wtedy na miejscu 37. z majątkiem szacowanym na 78,7 mld forintów (ok. 920 mln zł). Majątek zrobił na kontraktach z rządem.
Metoda była prosta.
"Instytucje państwowe i firmy mogły zawierać umowy wyłącznie z firmami Balásyego, grupą Lounge (Lounge Design, Lounge Event, New Land Media, Visual Europe itp.) w zakresie zadań związanych z komunikacją i organizacją wydarzeń, a firmy Lounge albo wykonywały prace samodzielnie, albo zatrudniały podwykonawców, którzy potrafili »infiltrować«, tzn. byli blisko związani z Fideszem" - pisze węgierski HVG.
Kłopoty Balasyego zaczęły się od momentu, kiedy wybory wygrała opozycyjna partia TISZA. Ta szybko zaczęła usuwać ludzi powiązanych z biznesowo-politycznym układem premiera Victora Orbana.