Finał Ligi Mistrzów w cieniu afery. Oligarcha Orbana bez grosza

Niewypłacalność Gyuli Balasyego, oligarchy powiązanego z byłym premierem Węgier Viktorem Orbanem, zagraża organizacji zaplanowanego na sobotę finału piłkarskiej Ligii Mistrzów w Budapeszcie - przekazał w środę portal tygodnika "HVG".
Budapeszt szykuje się na finał Ligi Mistrzów
Fot. REUTERS/Marton Monus

Węgry po raz pierwszy organizują finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. W sobotę 30 maja na stadionie Puskás Aréna w Budapeszcie obrońca tytułu Paris Saint-Germain zagra z mistrzem Premier League Arsenalem Londyn. 

Organizatorzy spodziewają się, że do stolicy Węgier przybędzie nawet 200 tysięcy osób. Miejsc w hotelach właściwie nie ma, trzy tygodnie temu najtańsze miejsca startowały od 4 tysięcy złotych za dobę. W gotowości są też już ekipy telewizyjne, które przybyły na miejsce finału najważniejszych klubowych rozgrywek piłkarskich na świecie. 

Zobacz wideo

Kto zapłaci za sprzęt?

Tymczasem firma Gyuli Balasyego nie może zapłacić kilku podwykonawcom zaangażowanym w organizację wydarzeń związanych z finałem Ligi Mistrzów. Dlaczego? Bo nie może dokonywać płatności z powodu zamrożonych kont bankowych. W związku z tym zwróciła się o wsparcie rządowe - tak przekazały węgierskie media.

Zagrożony jest koncert brytyjskiego DJ'a Sigala, głównej gwiazdy sobotniego wieczoru. Firma nie jest m.in. w stanie opłacić sprzętu audiowizualnego niezbędnego do organizacji występu.

Że będą z tym kłopoty, wiadomo było od początku maja, kiedy banki, w których spółki Gyula Balásy'ego miały pieniądze, zablokowały przelewy na łączną kwotę 10 miliardów forintów (117 mln zł).

Oligarcha, prawie płacząc, opowiadał, że nie jest w stanie przelać wypłat dla pół tysiąca swoich pracowników. Dodał, iż pieniędzy nie mogą dostać też jego kontrahenci, z którymi organizuje  finał Ligi Mistrzów w Budapeszcie.

Balasy wcześniej zaoferował państwu bezpłatne przekazanie swoich spółek i części inwestycji. Nowy rząd węgierski potwierdził, że trwają dyskusje na temat ewentualnego przejęcia przez państwo spółek Balasyego - podał węgierski portal Daily News Hungary, którego cytuje teraz PAP.

Majątek zrobił na kontraktach z rządem

Węgierski „Forbes" zaliczył Gyulę Balása w 2025 roku do grona 50 najbogatszych Węgrów. Znalazł się wtedy na miejscu 37. z majątkiem szacowanym na 78,7 mld forintów (ok. 920 mln zł). Majątek zrobił na kontraktach z rządem. 

Metoda była prosta. 

"Instytucje państwowe i firmy mogły zawierać umowy wyłącznie z firmami Balásyego, grupą Lounge (Lounge Design, Lounge Event, New Land Media, Visual Europe itp.) w zakresie zadań związanych z komunikacją i organizacją wydarzeń, a firmy Lounge albo wykonywały prace samodzielnie, albo zatrudniały podwykonawców, którzy potrafili »infiltrować«, tzn. byli blisko związani z Fideszem" - pisze węgierski HVG. 

Kłopoty Balasyego zaczęły się od momentu, kiedy wybory wygrała opozycyjna partia TISZA. Ta szybko zaczęła usuwać ludzi powiązanych z biznesowo-politycznym układem premiera Victora Orbana. 

Więcej o: