Przez ten nieudany żart primaaprilisowy Google ktoś stracił pracę?

Z okazji 1 kwietnia Google wprowadził do Gmaila przycisk, który dodawał do wiadomości zabawną animację. Niektórzy wysyłali jednak maile nie wiedząc, że żartują. Skończyło się katastrofą i przeprosinami.

Nawet najfajniejszy żart przestaje być śmieszny, gdy jest nie na miejscu. Boleśnie przekonał się o tym Google, który z okazji 1 kwietnia przygotował kilka niespodzianek dla użytkowników.

Przeczytaj też: Jeśli w TEN sposób korzystasz z Gmaila możesz spodziewać się kłopotów.

Jedną z nich był specjalny przycisk umieszczony w Gmailu. Użytkownik obok standardowego "wyślij" widział też przycisk "Mic Drop". Po jego wciśnięciu system dodawał do wiadomości zabawną animację pochodzącą z "Minionków".

Wszystko byłoby w porządku, gdyby Google pamiętał o jednym. Z Gmaila korzysta 900 milionów osób - umieszczenie "żartobliwego" przycisku obok normalnego "wyślij" ze statystycznego punktu widzenia musiało doprowadzić do katastrofy. I tak też się stało.

Nieświadomi użytkownicy mylili się i używali nowego przycisku przez pomyłkę. Media donoszą o trzech gigantycznych niezręcznościach, które to wywołało.

Pierwsza dotyczy maila z... kondolencjami. Zabawna animacja na końcu kurtuazyjnych sformułowań wygląda wyjątkowo niesmacznie.

O niebywałym pechu może też mówić  Allan Pashby, który wysłał do swojego pracodawcy maila "podpisanego" animacją i..., jak twierdzi, został wyrzucony. 

Czy Google da mi pracę? Dzięki Mic Drop właśnie ją straciłem. Jestem dziennikarzem, nie mogę przekraczać terminów. Wysłałem artykuły do mojej szefowej, a ta już się do mnie nie odezwała. Przypadkiem użyłem przycisku Mic Drop. W mailu załączone były poprawione wersje tekstu, jednak szefowa mogła zrozumieć, że uznałem jej prośbę o poprawki za nieistotną - stąd wymowny gest rzucanego mikrofonu. Odsłuchałem właśnie agresywną wiadomość głosową z której dowiedziałem się o swoim przezabawnym żarciku.

- pisze mężczyzna na swoim profilu Google+.

Inny informuje, że stracił szanse na pracę, gdyż przy użyciu Mic Drop wysłał maila do firmy, w której właśnie miał zacząć pracę.

Proces rekrutacji trwał trzy miesiące, a teraz przez pomyłkę wysłałem maila z animacją zgadnijcie gdzie? Do kadr! Zależało mi na tej pracy, miałem zacząć w poniedziałek

- wyjaśnia na łamach Business Insidera. 

Google nie miał wyjścia - sygnałów od użytkowników było tyle, że przycisk został usunięty z Gmaila po kilku godzinach.

Wygląda na to, że w tym roku wkręciliśmy samych siebie. Naprawdę nam przykro. Funkcja została wyłączona.

- oświadczyła firma. I dodała, że powinna ostrzegać użytkowników, że wysyłają zmienionego maila. Ponadto przyznała:

Nie przewidzieliśmy, że umieszczenie przycisku Mic Drop tak blisko normalnego wywoła tak gigantyczne zamieszanie.

Być może reakcje niektórych użytkowników były zbyt przesadzone, Google z pewnością nie miał złych intencji. Firma powinna ostrożniej podchodzić do zmian, które dotykają kilkaset milionów użytkowników. Nawet, jeśli tylko żartuje...