Hakerzy z Korei Północnej okradli Bangladesz? W tle atak na Sony

Robert Kędzierski
W marcu tego roku z banku centralnego Bangladeszu wykradziono 80 milionów dolarów. Dziś wiemy, że celem był miliard, a ślady prowadzą do hakerów z Korei Północnej.

W połowie marca świat obiegła informacja o kradzieży ok. 80 milionów dolarów z banku centralnego Bangladeszu. Pieniądze skradli hakerzy, wyprowadzili je z konta w Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku. Atak możliwy był dzięki zainfekowaniu komputerów szkodliwym oprogramowaniem, które pozwoliło na wykonanie przelewów. 

Przeczytaj też: Chciał sprzedać 270 milionów haseł za... parę złotych. 

Firma badawcza BAE Systems przeanalizowała ślady pozostawione przez hakerów i twierdzi, że prowadzą do Korei Północnej. Do tego samego zespołu ludzi, który przeprowadził atak na Sony. Przypomnijmy - pod koniec 2014, z powodu premiery filmu wykpiwającego przywódcę Korei Północnej, hakerzy wykradli z sieci Sony mnóstwo dokumentów zawierających poufne informacje, takie jak kontrakty z gwiazdami, a nawet skany ich paszportów.

Nasza analiza malware'u użytego do zainfekowania systemu bankowego doprowadziły do odkrycia kilku narzędzi przygotowanych specjalnie do przeprowadzenia ataku. Na początku sądziliśmy, że jest to sprawa indywidualna, po głębszej analizie przekonaliśmy się, że atak był częścią większej kampanii.

BAE wskazuje, jak podaje IBTimes, na wyraźne podobieństwo kodu użytego do ataku na Sony i bank centralny Bangladeszu. Podobna jest też struktura szkodliwego oprogramowania, a nawet nazwy plików .exe użytych do obu infekcji.

Nie sposób jednoznacznie stwierdzić, czy to faktycznie Korea Północna stoi za atakiem na bank centralny Bangladeszu. Wiadomo, że celem hakerów były naprawdę potężne pieniądze - z konta próbowano wyprowadzić blisko miliard dolarów, na szczęście zadziały zabezpieczenia, które pozwoliły władzom Bangladeszu cofnąć niektóre przelewy wykonane przez hakerów.