Harley-Davidson, legendarny producent motocykli, zapowiedział, że do roku 2021 wypuści na rynek swój pierwszy elektryczny pojazd. Firma opublikowała nawet niezwykle tajemniczy teaser - krótkie nagranie pokazuje ledwie widoczny motocykl przejeżdżający obok kultowego znaku "Route 66".
Przeczytaj też: Wynajęli elektryczne auto z autopilotem. Zapłacili 500 złotych.
O samym motocyklu wiemy niewiele. Endgadet przewiduje, że nie będzie to wcielenie prototypu LiveWire zaprezentowanego w roku 2014, a zupełnie nowy pojazd. Warto jednak przypomnieć jak wygląda model, nad którym pracowano - to pozwoli wyobrazić sobie jak w ogóle może wyglądać elektryczny Harley.
Największym wyzwaniem dla producenta jest zwiększenie zasięgu. W tej chwili wynosi on około 100 kilometrów. I trudno go zwiększyć, bo w samochodach takich jak Tesla jest gdzie ukryć gigantyczne akumulatory - mieszczą się pod podłogą.
Przeczytaj też: Ursus chce produkować elektryczne samochody!
Harley-Davidson uległ modzie na elektryczne pojazdy, bo zdają się być one przyszłością motoryzacji. Poza tym, elektryczny motocykl zaprezentował nawet... Airbus.
"Light Rider" waży zaledwie 35 kilogramów i jest o 30 proc. lżejszy od innych motocykli z elektrycznym napędem. Czyni go to prawdopodobnie najlżejszym motocyklem na świecie. Jest napędzany silnikiem o mocy 6 kW - informuje APWorks, spółka zależna Airbusa. Według informacji producenta maszyna rozpędza się do 80 km/h, a 45 km/h osiąga w 3 sekundy. Jedno pełne ładowanie akumulatora pozwala na przejechanie 60 km.
Elektryczny Harley budzi w was takie same emocje, jak tradycyjny? Czy to już nie to samo?