3,5 tysiąca złotych - właśnie tyle musi zapłacić administrator acmilan.com.pl, polskiej strony o piłkarskim zespole z Mediolanu. Jak pisze Dziennik Internautów, Sąd Rejonowy w Opolu skazał abonenta domeny na karę grzywny, ponieważ na stronie znalazła się reklama serwisu bukmacherskiego. Zamieszczanie spotów promocyjnych nielegalnych bukmacherów (czyli takich, którzy nie są zarejestrowani w Polsce) jest w naszym kraju nielegalne.
Dotychczas był to jednak martwy przepis, więc sytuacja jest wyjątkowa. W tym przypadku nie pomogło nawet tłumaczenie administratora, że ten "od 3 lat nie administrował stroną i nie miał pojęcia co się tam znajduje”, nie podając przy tym, kto jest odpowiedzialny za pojawiające się treści. Dziennik Internautów zamieścił uzasadnienie wyroku sądu, w którym czytamy:
W ocenie Sądu argumenty powyższe trudno uznać za wiarygodne i przekonywujące, bowiem po pierwsze przeczy im treść pozostałych dowodów, a po drugie wskazana strona internetowa w momencie redagowania aktu oskarżenia była niewątpliwie powiązana z adresem mailowym, którym posługiwał się i nadal posługuje M. S., co wszak pozostało poza sporem w niniejszej sprawie. W tych warunkach zatem należało przyjąć, że osobą decyzyjną w zakresie wyglądu strony i treści na niej zamieszczanych był właśnie oskarżony, a wysuwana przezeń argumentacja stanowi wyłącznie przyjętą przez niego linię obrony na potrzeby niniejszego postępowania.
Czy takich kar może być więcej? Niekoniecznie, bowiem większość serwisów sportowych, które reklamują nielegalnych w Polsce bukmacherów, nie jest zarejestrowanych w naszym kraju, nie mają też polskich domen i serwerów. Na dodatek się "zabezpieczają” - portal weszlo.com, współpracujący z zagranicznymi bukmacherami, w zakładce "O nas” pisze:
Jesteśmy serwisem przeznaczonym dla osób posługujących się językiem polskim, ale zamieszkałych poza Polską, w krajach, w których internetowe reklamy bukmacherskie są legalne – takich jak Anglia. Jeśli odwiedzasz nas z terytorium Polski, bezzwłocznie zamknij stronę.
O skali zjawiska, jakim jest reklamowanie "nielegalnych bukmacherów”, najlepiej świadczy "Czarna księga naruszeń prawa”, która aktualizowana jest na stronie bukmacherzyrazem.pl. W sumie opublikowano już ponad trzy tysiące przykładów stron, gdzie zamieszczane są materiały reklamowe zagranicznych bukmacherów. Domeny tych serwisów nie są jednak zarejestrowane w Polsce, więc trudno spodziewać się, by administratorzy czy abonenci domen zostali ukarani.
A kto stoi za stroną bukmacherzyrazem.pl? Na stronie czytamy:
Stowarzyszenie Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich reprezentuje interesy podmiotów gospodarczych urządzających zakłady bukmacherskie w oparciu o zezwolenia udzielone przez Ministra Finansów. (...) rynek zakładów wzajemnych funkcjonuje niemal w całości w szarej strefie, choć organy Państwa mają jednoznaczne uprawnienia do walki z takim procederem. Legalni bukmacherzy, którzy płacą podatki w Polsce, są zmuszeni nie tylko do funkcjonowania w trudnych warunkach rynkowych, obarczonych wysokimi kosztami działalności i szeregiem restrykcyjnych wymogów oraz ograniczeń, ale przede wszystkim w sytuacji skrajnie nieuczciwej konkurencji. Z kolei podmioty nielegalne – nieobciążone podatkami – działają niezgodnie z ustawą i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności – ani finansowej, ani prawnej. Należy w szczególności podkreślić, że prawo w tym zakresie w Polsce jest ustanowione, natomiast rażąca jest skala jego nieprzestrzegania, bezkarności podmiotów łamiących przepisy, jak również braku działań organów Państwa zmierzających do kontroli szarej strefy oraz egzekucji ustanowionego i obowiązujących przepisów.
Stowarzyszenie postuluje, by serwisy bukmacherskie niezarejestrowane w Polsce, a więc nie płacące u nas podatków, były blokowane. Trudno jednak przypuszczać, by tak się stało. Trudno również liczyć na to, żeby serwisy reklamujące bukmacherów, zostały ukarane jak administrator serwisu acmilan.com.pl, skoro większość z nich skutecznie się przed tym zabezpiecza.
Sytuacja jest absurdalna, bowiem zagraniczni bukmacherzy reklamują się w Polsce za pomocą współpracy z takimi osobami jak Zbigniew Boniek (prezes PZPN) czy znani komentatorzy piłkarscy. "Szara strefa” to w sumie ponad 90% całego polskiego rynku. Pojawia się więc pytanie, czy karanie poszczególnych administratorów to dobra droga, by to zmienić. Mam wrażenie, że niekoniecznie.