Mieli być drugą Teslą, a nie mają ani auta, ani fabryki, ani pieniędzy. Faraday Future to marketingowa wydmuszka?

Daniel Maikowski
Nad przyszłością tajemniczego motoryzacyjnego koncernu Faraday Future powoli zbierają się czarne chmury. Firma przyznała właśnie, że zalega z płatnościami za budowę swojej fabryki w Las Vegas.

O finansowych kłopotach Faraday Future jako pierwszy napisał serwis Automotive News. 10 października firma budowlana AECOM wysłała do kalifornijskiego startupu list, w którym domaga się zapłaty w wysokości 21 milionów dolarów za zakup materiałów i wrześniowe prace przy budowie fabryki w Newadzie.

W rozmowie z serwisem Business Insider, rzecznik Faraday Future potwierdza, że firma rzeczywiście zalega z płatnościami związanymi z budową swojej fabryki.

„Relacje biznesowe pomiędzy Faraday Future i AECOM pozostają silne i wciąż jesteśmy skupieni na budowie naszej fabryki przyszłości w północnym Las Vegas” - uspokaja Faraday Future.

Faraday Future Factory Design ConceptFaraday Future Factory Design Concept fot. Faraday Future

Z treści oświadczenia wynika jednak, że motoryzacyjny koncern wciąż nie spłacił swojego zadłużenia, choć termin minął już 20 października. AECOM zaznaczył, że brak uregulowania należności wiąże się z ryzykiem przerwania prac budowlanych.

Co więcej, AECOM przypomina, że oprócz wrześniowej raty (21 mln dol.), Faraday Future musi zapłacić ratę za październik (25,3 mln dol.) oraz listopad (11,8 mln dol.)

„Zarząd AECOM postrzega te depozyty jako krytyczne dla zapewnienia projektowi bezpieczeństwa finansowego, jak również dla podtrzymania wiarygodności wobec dostawców i podwykonawców” – czytamy w liście.

Co z wielką premierą?

Finansowe kłopoty Faraday Future stawiają pod znakiem zapytania przyszłość firmy. Kilka dni temu kalifornijski startup pochwalił się, że w styczniu 2017 roku, podczas targów CES, zaprezentuje pierwszy seryjnie produkowany samochód elektryczny.

FF, jak mało kto, potrafi budować wokół siebie otoczkę tajemniczości. Na początku br. firma zaprezentowała koncepcyjny model pojazdu FFZER01, który wywolał medialną sensację, choć ostatecznie okazał się bardziej marketingową wydmuszką, aniżeli projektem, który ma szansę na realizację w ciągu najbliższej dekady.

Farady Future nie ukrywa, że chce rzucić wyzwanie Tesli Motors, czyli firmie która znajduje się dziś na czele "elektrycznego wyścigu". Firmie, która posiada seryjnie produkowane samochody. Firmie, które dysponuje stabilnym zapleczem finansowym.

Jeśli Faraday Future chce w ogóle myśleć o nawiązaniu walki z Teslą (co dziś brzmi niedorzecznie) to potrzebuje do tego zarówno prawdziwego samochodu, prawdziwej fabryki, jak również prawdziwych pieniędzy. Póki co, nie ma ani samochodu, ani fabryki. Prawdopodobnie nie ma rónież pieniędzy.

Koncept samochodu FFZER01Koncept samochodu FFZER01 fot. Faraday Future

Chińskie powiązania

Finansowa kondycja Faraday Future już wcześniej budziła wątpliwości. Dan Schwartz, skarbnik Newady w lipcu powiedział agencji Bloomberg, że ma poważne obawy co do tego czy firma dysponuje odpowiednimi funduszami, aby zrealizować tak duży projekt.

Głównym finansowym partnerem Farady Future jest chiński koncern LeEco, na czele którego stoi miliarder Jia Yueting. To właśnie Yueting miał być gwarantem realizacji wartej ponad 1 miliard dolarów inwestycji w Newadzie. Inwestycji, której przyszłości stoi dziś pod dużym znakiem zapytania.

Co ciekawe, LeEco również pracuje nad projektem swojego elektrycznego samochodu. Chińska firma już w kwietniu zaprezentowała koncept takiego pojazdu. Jednocześnie zainwestowała również 1,8 mld dolarów w budowę fabryki samochodów zlokalizowanej na wschodzie Chin. Docelowo miałaby ona produkować 400 tysięcy pojazdów rocznie.