Roboty zabiorą nam pracę? Wizja rodem z filmów sci-fi staje się rzeczywistością [WHAT'S NEXT]

Kamil Mizera
Stoimy u progu zmiany, którą niektórzy okrzyknęli już czwartą rewolucją przemysłową. Opisują je właściwie cztery słowa: robotyka, sztuczna inteligencja, automatyzacja. Według World Economic Forum w ciągu 5 lat będzie ona kosztować świat około 5 mln miejsc pracy. Brzmi złowieszczo. Tymczasem to nie rewolucja tylko ewolucja.

Świat z filmów science-fiction, w których groźna sztuczna inteligencja rękami kontrolowanych przez siebie robotów przejmuję kontrolę nad ludzkością i planetą, na razie nam nie grozi. Nie zmienia to jednak faktu, że w ostatnich latach tempo badań nad sztuczną inteligencją, robotyką oraz samouczeniem się maszyn (machine learning) wzrosło.

Widocznymi efektami prac nad tymi zagadnieniami są chociażby testy samosterujących samochodów. Zaawansowane algorytmy potrafią nie tylko prowadzić pojazd, ale również przewidywać ewentualne zagrożenia na drodze i reagować szybciej niż żywy człowiek.


Bardziej przyziemną i dostępną na wyciągnięcie ręki technologią są wszędobylskie chatboty, które rozmawiają z nami przez komunikatory w imieniu swoich firm, jednocześnie ucząc się na podstawie naszych odpowiedzi. Głosowi asystenci od Apple, Amazona czy Google, których możemy zapytać o pogodę, lokalizację czy dobrą restaurację i którzy kupią za nas bilety do kina. Sztuczna inteligencja, która od czasu do czasu potrafi pokonać mistrza w Go czy pokera. Humanoidalne roboty, które obsługują gości w japońskich hotelach. To są medialne i widoczne gołym okiem przebitki z niedalekiej przyszłości, dostępne już teraz, w postaci telewizyjnych ciekawostek czy memów.

Ale rozwój sztucznej inteligencji oraz robotyki będzie miał znacznie głębszy wpływ na naszą rzeczywistość niż pogawędka z Google Assistant.

Britain RobotsBritain Robots Alastair Grant (AP Photo/Alastair Grant)

Rewolucja czy ewolucja?

Ten wpływ to daleko idąca automatyzacja pracy będąca skutkiem rozwoju robotyki oraz sztucznej inteligencji.

Najnowszy raport przygotowany przez McKinsey Global Institute sugeruje, że do 2055 roku blisko 5 proc. miejsc pracy na świecie może zostać całkowicie zautomatyzowanych dzięki rozwojowi technologii we wspomnianych obszarach.

Według raportu, najbardziej “zagrożone” automatyzacją zawody związane są z takimi branżami, jak usługi hotelarskie i gastronomiczne, produkcja przemysłowa, transport i logistyka, rolnictwo, handel detaliczny oraz górnictwo. Najmniej muszą martwić się przedstawiciele zawodów związanych z edukacją, zarządzaniem, administracją, opieką zdrowotną, informatyką czy wszelkiego rodzaju specjaliści. Raport wskazuje, że "zagrożone” są przede wszystkim te zawody, które opierają się na pracy fizycznej.

Z raportu McKinsey Global Institute wyłania się nie tyle obraz przejmowania pracy przez roboty, ale współdzielenia jej z nimi. O ile według wyliczeń analityków blisko 5 proc. miejsc pracy może być w pełni zautomatyzowana, to na blisko 2000 aktywności w skali blisko 800 różnych zawodów ten potencjalny poziom automatyzacji jest zróżnicowany.

Krótko mówiąc, są zawody, w których tylko mały procent aktywności pracownika da się zastąpić poprzez automatyzację (średnio 49 proc.), reszta wciąż wymaga czynnika ludzkiego. W chwili obecnej, w przypadku niemal 60 proc. zawodów można zautomatyzować blisko 30 proc. aktywności pracownika. Według raportu, częściowa automatyzacja wykonywanej pracy może dotyczyć nawet 1,2 miliarda pracowników na całym świecie - najwięcej w Chinach (395 mln) oraz w Indiach (235 mln).

automatyzacjaautomatyzacja źródło: McKinsey Global Institute

Warto zauważyć, że ten potencjał automatyzacji istnieje już teraz, z zastosowaniem istniejącej technologii. Środki są, ale rewolucji brak. Dlaczego? Bo to po prostu za dużo kosztuje. Koszty stworzenia technologii, następnie jej nabycia oraz wdrożenia są ogromne. Na przykład wymiana floty jeżdżących po Stanach Zjednoczonych ciężarówek kosztowałaby blisko 320 miliardów dolarów, nie licząc technologii do wprowadzenia samosterowania. Dlatego analitycy McKinsey Global Institute uważają, że proces automatyzacji pracy jest rozłożony nie na lata, ale na dekady.

adaptacja automatyzacjiadaptacja automatyzacji źródło: McKinsey Global Institute analysis

 Automatyzacja oznacza większą wydajność

Nie zmienia to jednak faktu, że automatyzacja jest procesem, od którego nie ma odwrotu. Co więcej, McKinsey szacuje, że w latach 2015-2065 wdrożenie rozwiązań bazujących na robotyce, samouczeniu się maszyn i sztucznej inteligencji może przyczynić się do wzrostu wydajności w globalnej gospodarce o 0,8-1,4 proc. Jest to o tyle ważne, że w najbliższych 50 latach zabraknie blisko 130 milionów pracowników (a dokładniej siły roboczej w wymiarze 130 mln pełnoetatowych stanowisk), aby utrzymać poziom globalnego PKB (dla G19), które z tego powodu może spaść o prawie 50 proc. Chyba, że wskaźnik wydajności będzie rósł o blisko 3,3 proc. rok w rok. Do tej pory, w ostatnich 50 latach ten wskaźnik średnio rósł o 1,8 proc. rocznie.

Zjawisko wzrostu wydajności w kontekście automatyzacji zaobserwowali dwaj badacze, Daron Acemoglu i Pascual Restrepo, którzy analizowali wpływ starzenia się społeczeństwa na gospodarkę. Z ich analizy wynika, że PKB w poszczególnych krajach OECD rośnie w ostatnich 25 latach tak samo, bez związku z postępującym starzeniem się społeczeństw w tych państwach. Przyczynę tego stanu upatrują właśnie w automatyzacji. W krajach takich jak Niemcy, Korea Południowa czy Singapur, czyli tych z najszybciej starzejącymi się społeczeństwami, jest jednocześnie najwięcej robotów przemysłowych. Według nich, wysoki poziom automatyzacji w przemyśle w tych krajach sprawia, że ich gospodarki rozwijają się w tym samym tempie, gdyż zwiększona wydajność rekompensuje spadek siły roboczej. Technologia w tym przypadku w pewien sposób niweluje problem demograficzny i utrzymuje stabilny wzrost gospodarczy.

Zależność między starzeniem się społeczeństwa, a wzrostem PKBZależność między starzeniem się społeczeństwa, a wzrostem PKB źródło: D.Acemoglu, P.Restrepo

Wolno, ale jednak szybko

Sztuczna inteligencja i uczące się maszyny, które automatyzują pracę to nie pieśń przyszłości, ale proces, który już trwa. Dobrym przykładem jest Foxconn, jeden z największych producentów elektroniki na świecie, który już w zeszłym roku zautomatyzował blisko 60 tysięcy miejsc pracy w swoich fabrykach, do 2020 roku planuje automatyzację blisko 30 proc. produkcji, a docelowo “czynnik ludzki” ma zostać zredukowany do minimum. Pracownicy mają być zastępowani przez roboty, które firma sama produkuje. W Foxconnie pracuje obecnie blisko 1,3 mln ludzi.

Ten przykład dość wyraźnie pokazuje, że automatyzacja dotyczy i będzie w najbliższych latach dotyczyć głównie stanowisk, które wiążą się z wykonywaniem prostych prac. Znikające miejsca pracy będą zastępowane przez nowe, a jak zdają się sugerować autorzy raportu z McKinsey Global Institute, w ostatecznym rozrachunku, w skali makro powinno dojść do zbilansowania starych miejsc pracy nowymi. Pomóc ma w tym fakt, że proces ten będzie trwał dekady. W skali mikro proces ten będzie jednak gwałtowniejszy. Zastępowani przez roboty pracownicy w krótkim okresie nie będą w stanie zajmować nowych miejsc pracy, które będą wymagać bardziej wyspecjalizowanego zestawu umiejętności.

Na tę możliwość zwracają uwagę propagatorzy gwarantowanego dochodu minimalnego (basic income guarantee), tacy jak chociażby Elon Musk czy Sam Altman, którzy również są zaangażowani w prace nad rozwojem sztucznej inteligencji. Ci przedstawiciele branży technologicznej postulują wprowadzenie minimalnego dochodu jako formy łagodzenia skutków przejmowania najniżej płatnych prac przez roboty.

(...) wkrótce najniżej opłacane prace i tak zostaną przejęte przez wyspecjalizowane roboty i moim zdaniem mówimy tutaj o perspektywie 10-20 lat. BIG (basic income guarantee) może być odpowiedzą na tę sytuację, w której ogromna liczba miejsc pracy nie będzie wymagać czynnika ludzkiego.

∼Sam Altman, Y Combinator

Przyszłość jest już dzisiaj

Sztuczna inteligencja i zaawansowane roboty już wkrótce będą coraz częściej wyręczać ludzi w niektórych pracach. Ten proces już się rozpoczął i będzie trwał, gdyż postępu nauki i techniki nie da się zatrzymać. Nie da się również przewidzieć, jak będzie się rozwijać sztuczna inteligencja, gdyż postęp nie jest linearny. Na dziś możemy przewidzieć, że roboty będą automatyzować najprostsze prace, gdyż w chwili obecnej tylko na to je stać. W tej optyce nasza przyszłość nie będzie walką o pracę z robotami, ale raczej współdzieleniem jej.

I oby tak zostało.