Yahoo płaci za włamanie hakerów. Pionierski serwis przejęty taniej o 350 mln dolarów

Robert Kędzierski
Verizon, amerykański operator, który finalizuje przejęcie Yahoo, zapłaci za firmę "promocyjną" cenę. Eksperci odkryli, że infrastruktura Yahoo była inwigilowana dłużej, niż do tej pory sądzono. Być może nadal jest podatna na ataki. Problemy oznaczają znaczny spadek kwoty transakcji. 

Saga Yahoo zakończy się niezbyt optymistycznie. Ostatecznie Verizon przejmie jeden z najstarszych portali znacznie taniej, niż zakładano. Nie za sumę 4,8 mld dol., ale za kwotę o 350 mln. dolarów mniejszą.

Czytaj też: Na naszych oczach rodzi się cyfrowa mafia

Zmiana kwoty transakcji jest konsekwencją problemów, jakie firma ukryła przed nowym nabywcą. Na jaw wychodzą nowe szczegóły dotyczące ataku cyberprzestępców, na skutek którego przejęto dane ok. 1,5 mln użytkowników - portalu. Doszło do tego przez dwa niezależne ataki. Specjaliści, którzy pracują nad połączeniem infrastruktury Verizon i Yahoo odkryli, że niektóre luki wciąż nie zostały załatane - wyjaśnia Arstechnica.

W mediach pojawiły się nawet doniesienia, że konta użytkowników wciąż mogą być przejmowane - tą samą metodą, co ostatnio. Przestępcy mogą wydobyć informacje potrzebne do logowania z pliku cookies . Yahoo miał naprawić ten błąd w październiku ub. roku, ale przestępcom udało się prawdopodobnie ponownie użyć go do ataku.  

Upadek Yahoo można uznać za porażkę Marissy Mayer, która miała wyciągnąć firmę z kryzysu, a ostatecznie przyczyniła się do jej upadku. Mayer ma na swoim koncie szereg niezbyt udanych decyzji, jak choćby przejęcie Tumblr za 500 mln dolarów. Z Yahoo nie odchodzi jednak z pustymi rękami - otrzyma 55 mln dolarów odprawy.