Te dane doskonale pokazują, jaki jest największy problem Androida. iOS zawsze będzie w tym lepszy

Daniel Maikowski
W życiu pewne są dziś trzy rzeczy: śmierć, podatki oraz fragmentacja Androida. Choć Google stara się przyspieszyć adaptację nowych wersji systemu, to jednak - póki co - skutki tych działań są niezbyt widoczne.

Potwierdzają to dane opublikowane w serwisie Android Developers. Okazuje się, że 1,5 miesiąca po premierze, najnowsza wersja Androida (Oreo) znalazła się na zaledwie 0,2 proc. urządzeń z mobilnym OS-em od Google'a. Co gorsza, najpopularniejszą wersją Androida nie jest wcale poprzednik Oreo, czyli Nougat (17,8 proc.), ale Marshmallow, który swoją premierę miał dwa lata temu (32 proc.) Drugą najpopularniejszą wersją jest trzyletni Lollipop (27,7 proc.), co również chluby Google nie przynosi. A przecież dużą popularnością cieszy wciąż Kitkat (14,5 proc.) oraz Jelly Bean (6,6 proc.)

Fragmentacja AndroidaFragmentacja Androida fot. Android Developers

Android wypada szczególnie źle, gdy zestawimy go z iOS-em. Z danych firmy Mixpanel wynika, że po dwóch tygodniach od premiery, najnowsza wersja mobilnego OS-a Apple (iOS 11) jest obecna na 38,58 procentach urządzeń. Wciąż najpopularniejszy iOS 10 ma 55,17 proc. instalacji, a wszystkie wcześniejsze wersje zaledwie 6,26 proc. 

Fragmentacja iOSFragmentacja iOS fot. Mixpanel

Oczywiście „suche” porównanie fragmentacji Androida i iOS-a byłoby nieco nieuczciwe. Należy pamiętać, że iOS jest środowiskiem zamkniętym, a Apple przygotowuje kolejne wersje swojego systemu z myślą o – co najwyżej – kilkudziesięciu modelach urządzeń.

W przypadku Androida sytuacja jest bardziej skomplikowana. Mówimy tu bowiem o systemie instalowanym na tysiącach różnych modeli smartfonów, tabletów i innych urządzeń mobilnych. Nie można zapominać również o tym, że producenci przygotowują autorskie nakładki na Androida, co także opóźnia adaptację kolejnych wersji systemu.

Nie zmienia to faktu, że sytuacja, w której trzyletni Lollipop ma więcej instalacji niż dwie najnowsze wersje systemu, wygląda dość groteskowo. Podobnie, jak sytuacja, w której użytkownicy smartfonów z Androidem muszą czekać wiele miesięcy na to (a niektórzy nie doczekają się nigdy) aż jego producent wreszcie udostępni aktualizację systemu.

Światełko w tunelu

Google zdaje sobie sprawę z problemu fragmentacji, ale dotychczasowe działania firmy z Mountain View nie przynosiły większych rezultatów. Teraz ma być jednak inaczej.

A to za sprawą projektu Treble. Jego głównym założeniem jest przyspieszenie procesu aktualizacji tak, by producenci smartfonów mogli je szybciej udostępniać użytkownikom.

Proces aktualizacji AndroidaProces aktualizacji Androida fot. Google

Obecnie proces ten wygląda następująco: Nowa wersja systemu wędruje od Google'a do partnerów, a następnie do producentów, którzy muszą dostosować do niej swoją nakładkę systemową. Później system musi przejść weryfikację u lokalnych operatorów, a dopiero na końcu tego długiego łańcucha trafia do użytkowników końcowych.

Projekt Treble pozwoli natomiast na aktualizowanie systemu w oparciu o moduły. Dzięki temu, producenci będą mogli aktualizować Androida bez konieczności dostosowywania swojej nakładki do nowej wersji systemu. To zdecydowanie skróci ten proces.

Inną korzyścią wynikającą z implementacji Treble będzie wydłużenie cyklu wsparcia dla urządzeń z Androidem do 6 lat. Dziś wynosi on 2 lata. To również daje nadzieję, że w niedalekiej przyszłości nasze smartfony będą mogły liczyć na dłuższy cykl aktualizacji.

***

Jak przez lata zmieniał się smartphone od Apple?