Liczby nie kłamią. Mizerne wyniki sprzedaży smartfonów BlackBerry. A producent i tak jest zadowolony

Dane analityków IDC dotyczące liczby sprzedanych w 2017 roku smartonów BlackBerry prezentują się bardzo skromnie na tle konkurencji. Producent wydaje się tym jednak nie przejmować i na ten rok zapowiada przynajmniej dwa nowe modele.

BlackBerry KeyONE zadebiutował na ubiegłorocznych targach MWC 2017 w Barcelonie i w opinii samego producenta, BlackBerry Mobile należącego do chińskiego koncernu TCL, został bardzo dobrze przyjęty przez rynek. Smartfon można było kupić w 50 krajach na całym świecie, w ofercie 110 operatorów komórkowych. Jeśli jednak spojrzymy na dane analityków IDC, sytuacja nie przedstawia się już tak różowo.

W ubiegłym roku sprzedano bowiem zaledwie 850 tys. smartfonów BlackBerry. Pod tym względem firma bije jedynie wynik ustanowiony przez Essential Phone, telefon twórcy Androida, który finalnie okazał się rynkową klapą. Dla porównania, tylko w ostatnim kwartale 2017 roku HMD Global, właściciel praw do marki Nokia wprowadził na rynek 4,4 mln urządzeń. Nadal śladowe ilości w stosunku do konkurencji, ale jest się już czym pochwalić.

Niestety, zarówno BlackBerry Mobile, jak i TCL mają teraz do wykonania trudną pracę w kwestii edukowania konsumentów. Z sygnałów jakie producent otrzymał przez ostatni rok wynika jasno, że spora część potencjalnych klientów nadal dobrze kojarzy markę, głównie ze względu na wysoki poziom bezpieczeństwa. Obawia się jednak o ograniczenia względem telefonów z Androidem (brak ulubionych aplikacji) i zagrożenia wynikającego z ich używania telefonów z systemem od Google.

Czytaj też: Blackberry KeyOne to jeden z najciekawszych smartfonów tego roku i urządzenie ewidentnie nie dla każdego [RECENZJA]

Nie ulega wątpliwości, że BlackBerry próbuje się wyróżniać na tle konkurencji. Solidna konstrukcja, fizyczna klawiatura, do tego Android, zatem dostęp do najpopularniejszych aplikacji. Jeśli dorzucimy do tego pakiet oprogramowania dla biznesu i odpowiedni poziom zabezpieczeń może się okazać, że mimo niewielkiego udziału w rynku marki nie należy jeszcze skreślać.

Veit Stutz: Zamiast wciąż szukać nowych wyzwań, lepiej dłużej zostać na danym stanowisku i wgryźć się w temat [NEXT TIME]