MateBook X Pro, czyli gorący ultrabook od Huawei. Dosłownie [TEST]

Bartłomiej Pawlak
MateBook X Pro to obecnie najmocniejszy laptop w ofercie Huawei. Producent umieścił wewnątrz rewelacyjną specyfikację i zadbał o każdy szczegół. Mam jednak z X Pro jeden, mały problem - jest za gorący. Dosłownie.
Zobacz wideo Komunikator Zoom bije rekordy i budzi kontrowersje. Czy jest bezpieczny?

Huawei swojego flagowego laptopa zaprezentował w lutym w stolicy Katalonii - w Barcelonie. Teraz miałem okazję spędzić kilkanaście dni z MateBookiem X Pro korzystając z niego, jako ze swojego głównego komputera do pracy. Oto sześć rzeczy, o których trzeba wiedzieć.

Design i mobilność

Kwestia wyglądu to oczywiście sprawa indywidualna, ale nowego MateBooka X Pro nie mogę nazwać brzydkim. Obudowa została w 100 proc. wykonana z metalu (rzecz jasna poza takimi elementami, jak ekran czy klawiatura) i jest świetnie spasowana. Samo wzornictwo jest z kolei bardzo eleganckie i nowoczesne. Duży plus za zastosowanie bardzo wąskich ramek wokół wyświetlacza.

MateBook X Pro jest też tak cienki i lekki, jak na prawdziwego ultrabooka przystało. Grubość urządzenia to 14,6 mm (po złożeniu), a waga 1,33 kg. Czuć, że mamy do czynienia z laptopem bardzo mobilnym.

Huawei MateBook X Pro 2020Huawei MateBook X Pro 2020 fot. Bartłomiej Pawlak

Dobry ekran z dotykiem

Ekran MateBooka X Pro ma przekątną 13,9 cala i rozdzielczość 3000 x 2000 pix. To panel odznaczający się kontrastem 1500:1, jasnością maksymalną 450 nitów i kątami widzenia na poziomie 178 stopni.

Wyświetlacz ma proporcje 3:2 (zamiast najczęściej stosowanych 16:9), co początkowo delikatnie mnie zaskoczyło. Taki układ dość przeciętnie sprawdza się podczas rozgrywki - gier, korzystania z YouTube i tym bardziej do oglądania pełnometrażowych filmów na Netfliksie. Nad i pod ekranem mamy bowiem wielkie czarne pasy niewykorzystanej przestrzeni.

Zupełnie inaczej jest podczas pracy. Przeglądanie stron internetowych, obróbka zdjęć czy pisanie tekstów w przypadku panelu 3:2 jest znacznie wygodniejsze, bo widzimy zwyczajnie nieco więcej.

Sam ekran jest jest też bardzo dobrej jakości i nie mam mu nic do zarzucenia. Plusem jest pełne pokrycie palety sRGB oraz obsługa dotyku. Bo choć nie jest to laptop odwracalny do poziomu tabletu to z dotykowego ekranu możemy skorzystać. Minusem jest z kolei brak możliwości położenia ekranu do pozycji równoległej z resztą obudowy. Przydałby się też jakikolwiek rysik do bardziej precyzyjnej obsługi dotyku.

Huawei MateBook X Pro 2020Huawei MateBook X Pro 2020 fot. Bartłomiej Pawlak

Specyfikacja - nic dodać nic ująć

Huawei MateBooka X Pro to topowy laptop w ofercie Huawei, tak więc i specyfikacja jest tu najlepsza z możliwych. W stosunkowo małej obudowie Chińczykom udało się zmieścić m.in. układ Core i7 od Intela (10. generacji), 16 GB pamięci RAM (LPDDR3 2133 MHz) i 1 TB przestrzeni na szybkim dysku SSD. Do tego dedykowana karta graficzna Nvidia GeForce MX250 z dedykowaną pamięcią 2GB.

Tak wygląda to przynajmniej w testowanym przeze mnie egzemplarzu. W sprzedaży jest bowiem również wersja z tą samą specyfikacją, ale procesorem Intel Core i5 i dyskiem 512 GB. Tutaj musimy liczyć się z odpowiednio niższą wydajnością.

Testowany egzemplarz przez ostatnie dwa tygodnie wykorzystywałem w 90 proc. do pracy. Poza pisaniem, kilka razy zmusiłem laptopa do nieco większego wysiłku i się nie zawiodłem. Wydajność najświeższej generacji i7 od Intela stoi oczywiście na rewelacyjnym poziomie, a pamięci RAM nie brakowało mi nawet podczas bardziej złożonych zadań.

Co oczywiste na pokładzie znalazły się też wszystkie potrzebne moduły łączności i naklejka NFC. Ta ostatnia służy do łączności ze smartfonami za pomocą technologii Huawei Share.

Huawei MateBook X Pro 2020Huawei MateBook X Pro 2020 fot. Bartłomiej Pawlak

Gorąco, goręcej, jeszcze goręcej

Niestety nie wszędzie jest tak kolorowo. MateBook X Pro ma sporą wadę - bardzo mocno się nagrzewa. W spoczynku nie ma się do czego przyczepić - temperatura procesora wynosi 37-40 stopni. W momencie, gdy piszę ten tekst CPU ma ok. 45 stopni, a obudowa od spodu jest zauważalnie ciepła, a nie gorąca.

Niestety, gdy chcemy skorzystać z ukrytej pod klawiaturą mocy obliczeniowej, komputer staje się bardzo gorący. Do pracy zabiera się wtedy wentylator odprowadzający ciepło z wnętrza robiąc przy okazji trochę hałasu. Na niewiele się to jednak zdaje. W momencie bardzo dużego obciążenia temperatura skacze w okolice 86 stopni Celsjusza, a czasem bywa nawet nieco wyższa. Pomijam już fakt, że trzymanie laptopa na kolanach jest wtedy co najmniej niekomfortowe.

Niestety nawet podczas mniej wymagających zadań X Pro ma pewne problemy z wysoką temperaturą. Godzinna rozmowa na Microsoft Temas sprawiła, że na CPU zanotowałem ponad 70 stopni Celsjusza, a chłodzenie laptopa hałasując przeszkadzało mi w pracy.

Specyfikacja MateBooka X Pro - temperatura CPU przekracza 85 st. CelsjuszaSpecyfikacja MateBooka X Pro - temperatura CPU przekracza 85 st. Celsjusza fot. zrzut ekranu z aplikacji Speccy

Moim zdaniem, Huawei najpewniej źle zaprojektował chłodzenie. Jedyny wylot powietrza ukryto pod zawiasem łączącym ekran z resztą komputera. Po pierwsze jest tam bardzo ciasno, przez co przepływ powietrza jest utrudniony. Po drugie ciepło nie może uciec do góry, bo szczelnie blokuje je zawias.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie jest tak, że problem ten przeszkadza przez cały czas korzystania z komputera. W większości sytuacji temperatura nie odbiegała od normy. Niestety komputer tej klasy powinien być dobrze przygotowany na wszelkie próby skorzystania z pełnej mocy obliczeniowej.

Huawei MateBook X Pro 2020Huawei MateBook X Pro 2020 fot. Bartłomiej Pawlak

Wygodna klawiatura i dobre głośniki

Nic do zarzucenia nie mam na szczęście pozostałym elementom komputera. Godna pochwały jest klawiatura, która ma krótki skok i jest bardzo wygodna. Podobnie zresztą, jak w testowanym przeze mnie niedawno MateBooku D14. W przypadku flagowego laptopa Huawei zastosował dodatkowo czujnik, który uruchamia podświetlenie klawiszy po zmroku (co jest bardzo wygodne). Przyjemnie korzysta się również z gładzika.

Kolejny plus to szybki czytnik linii papilarnych ukryty w przycisku zasilania. Pochwalić mogę jeszcze obecność dwóch złączy USB typu C (Thunderbolt 3), gniazda słuchawkowego i dużego USB A. Szkoda, że jest ono tylko jedno, ale plus za to, że w ogóle jest. Dodatkowe USB typu C, HDMI, VGA oraz USB A dostajemy podpinając dołączoną do zestawu przejściówkę.

Pochwalić można również jakość dźwięku płynącego z głośników. Stoi na bardzo wysokim poziomie (oczywiście, jak na laptopa). To zasługa czterech membran - dwóch wysokotonowych i dwóch średniotonowych. Dwa pierwsze umieszczone są po bokach klawiatury. Dwa ostatnie od spodu urządzenia.

Huawei MateBook X Pro 2020Huawei MateBook X Pro 2020 fot. Bartłomiej Pawlak

Bateria to wielki plus

Huawei deklaruje, że bateria MateBooka X Pro pozwala na 12 godzin surfowania po sieci, 13 godzin oglądania filmów lub 14 godzin "typowego użytkowania". Wyniki nie są może aż tak dobre, ale wbudowane ogniwo o pojemności 56 Wh faktycznie pozwala na uzyskanie dość zbliżonych czasów pracy. W praktyce nie miałem więc problemu, aby przepracować 8-9 godzin, a w akumulatorze zostawało jeszcze trochę energii.

Ładowanie MateBooka X Pro odbywa się oczywiście przez złącze USB typu C, a do zestawu dołączono ładowarkę o mocy 65 W (tą samą, co do MateBooka D14). Możemy więc liczyć na bardzo szybkie uzupełnianie energii.

Huawei MateBook X Pro 2020Huawei MateBook X Pro 2020 fot. Bartłomiej Pawlak

Niestety ceny flagowego MateBooka X Pro do najniższych nie należą. Komputer ten z procesorem Intel Core i5, kartą GeForce MX250 (2 GB), 16 GB pamięci RAM i 512 GB przestrzeni na dysku SSD kosztuje 6999 zł. Podobna konfiguracja, ale z układem Intel Core i7 i 1 TB SSD to już wydatek 8499 zł. Przedsprzedaż komputera w Polsce startuje 7 maja.