Huawei prezentuje kosmiczny głośnik. I od razu celuje w najwyższą półkę. Czy warto go kupić? [TEST]

Bartłomiej Pawlak
Huawei zaprezentował właśnie w Polsce bezprzewodowy głośnik Sound X. To sprzęt stworzony we współpracy z cenioną marką Devialet, który ma zadowolić nie tylko przeciętnego miłośnika muzyki, ale i audiofila. Czym wyróżnia się nowe urządzenie i czy warto wydać na nie sporo ponad tysiąc złotych.

Huawei zaprezentował własnie w Polsce produkt z zupełnie nowej półki. Huawei Sound X to "kosmiczny" głośnik bezprzewodowy, który ma zachwycić nas brzmieniem. Udało mi się zdobyć urządzenie do testów jeszcze przed polską premierą. Oto kilka rzeczy, które warto o nim wiedzieć.

Zestaw, wymiary i waga

Słysząc o głośniku Bluetooth na myśl przyszło mi raczej niewielkie, lekkie i względnie łatwe w transporcie urządzenie. Nic bardziej mylnego. Paczka, zawierająca cały zestaw waży prawie 6 kg, a sam głośnik dwa razy mniej.

Huawei Sound X nie jest jednak przesadnie duży. Ma wysokość 20,3 cm, i średnicę 16,5 cm. Dzięki temu zmieści się na niewielkim stoliku lub biurku. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że – pomimo sporej wagi – jest to całkiem mobilne urządzenie. Co prawda, ciężko będzie wziąć je ze sobą np. na grilla, jednak mając do dyspozycji auto bez problemu zabierzemy je do wynajętego na kilka dni apartamentu.

Huawei zadbał o to, aby uczucie, że mamy do czynienia z produktem premium towarzyszyło nam od samego początku. Zwrócono więc uwagę na każdy detal. Od wyglądu i jakości wykonania pudełka, po zestaw akcesoriów. Wraz z głośnikiem dostajemy materiałowy pokrowiec, ściereczkę do czyszczenia obudowy, zasilacz i kable z końcówkami w standardzie amerykańskim, brytyjskim i europejskim.

Huawei Sound XHuawei Sound X fot. BP

Budowa i jakość wykonania

Huawei Sound X ma dość typowy, ale nowoczesny kształt walca zaokrąglonego na rogach. U dołu urządzenia umieszczono sześć (rozmieszczonych dookoła) pełnozakresowych głośników ukrytych pod materiałową maskownicą. Powyżej znalazły się dwa (po przeciwległych stronach) subwoofery o łącznej mocy 60 W.

Na górze urządzenia umieszczono z kolei panel dotykowy z podświetlanymi przyciskami do regulacji głośności, wyciszania dźwięku oraz przyciskiem wielofunkcyjnym. Dzięki obecności czujnika, przyciski podświetlane są wyłącznie wtedy, gdy potrzebujemy z nich skorzystać. Przykrywając cały panel dłonią można z kolei zatrzymać lub wznowić odtwarzanie utworu.

Dodatkowo panel wyposażono w świecącą w kilku kolorach obwódkę, która potwierdza wykonanie niektórych czynności np. o przejścia w tryb parowania. Design urządzenia jest prosty i minimalistyczny, a zarazem nowoczesny. To dobrze - na Huawei Sound X zwyczajnie chce się patrzeć i za co należą się producentowi słowa uznania.

Warto pochwalić też ogólną estetykę, z którą wykonano głośnik. Sprzęt wyposażono w tylko jeden port (zasilania), który na dodatek ukryty został u spodu obudowy. Dzięki temu łatwo schować kabel na półce. Nie mogę się też przyczepić do jakości użytych materiałów. Zaznaczę jednak, że błyszczące elementy obudowy dość łatwo zbierają odciski palców.

Huawei Sound XHuawei Sound X fot. BP

Parowanie ze smartfonem i aplikacja mobilna

Głośnik uruchamia się samodzielnie po podłączeniu do prądu, o czym jesteśmy informowani zarówno poprzez komunikaty świetlne, jak i dźwiękowe. Parowanie jest dziecinnie proste. Dzięki obecności modułu NFC pod obudową, wystarczy zbliżyć telefon do głośnika i gotowe.

Poza modułem Bluetooth Huawei Sound X ma do dyspozycji również Wi-Fi. Głośnik można bowiem podłączyć do lokalnej sieci Wi-Fi i jego pracą zarządzać z poziomu aplikacji mobilnej AI Life. Program znajdziemy w Google Play, a wyszukiwanie i łączenie z urządzeniem nie stanowi żadnego problemu dla osób znających angielski. Właśnie w tym języku głośnik dyktuje 4-cyfrowy kod, który wpisać należy na ekranie telefonu. Sporym minusem jest też brak wersji dla iOS.

Niestety możliwości aplikacji są bardzo okrojone. Z poziomu telefonu sterować mogłem głośnością dźwięku, sprawdzić aktualizacje oprogramowania i zezwolić na odtwarzanie dźwięku przez Wi-Fi w aplikacjach obsługujących UPnP. Jest również zakładka "Efekty dźwiękowe", jednak jej możliwości kończą się na sterowaniu basami. Opcje "Hi-Fi" i "Głosowy" były zablokowane i nie znalazłem sposobu, aby podejrzeć, co w ogóle oferują.

Aplikacja – przynajmniej w moim przypadku – okazała się zatem niemal bezużyteczna. Brak tu chociażby zaawansowanego equalizera, możliwości sterowania podświetleniem lub przyciszenia komunikatów dźwiękowych, które domyślnie są bardzo głośne i mocno dokuczają.

Szkoda, że Huawei nie pokusił się też o rozbudowanie możliwości Sound X. W głośniku z Wi-Fi, stale podłączonym do prądu aż prosi się o dodanie obsługi głosowej i inteligentnego asystenta, który mógłby sterować elementami smart home. Wiadomo już oficjalnie, że przynajmniej na razie takie opcje do głośnika nie trafią.

Jakość dźwięku jest wyśmienita

To, czym Huawei chce przekonać nas do zakupu Sound X to oczywiście jakość dźwięku. Chiński producent pracował nad urządzeniem wraz z francuską firmą Devialet, słynącą z produkcji niezwykle drogich głośników bezprzewodowych z najwyższej półki. Marka ta audiofilom z pewnością jest świetnie znana.

Huawei obiecuje, że Sound X oczaruje brzmieniem nie tylko przeciętnego użytkownika, a może i audiofila. Podkreśla w specyfikacji, że głośnik wyposażono w sześć pełnozakresowych głośników 360 (rozmieszczonych dookoła obudowy) oraz dwie membrany niskotonowe. Całość ma emitować dźwięk w zakresie 40 Hz - 40 kHz, a maksymalna amplituda wynosi 20 mm.

Świetna specyfikacja faktycznie przekłada się na jakość dźwięku. Ta wydobywająca się z Huawei Sound X jest bardzo wysoka. Świetnie słyszalne są wszystkie tony, dźwięk jest pełny i zupełnie czysty niezależnie od poziomu głośności. Co więcej, jako że głośniki średnio i wysokotonowe zostały rozmieszczone dookoła obudowy, głośnik możemy postawić na środku pokoju, a dźwięk będzie słyszany tak samo dobrze z każdej strony.

Huawei Sound XHuawei Sound X fot. BP

Ogromną zaletą, przynajmniej dla mnie są basy, których w przypadku Sound X jest pod dostatkiem. Niskich tonów – niezależnie od utworu – miałem wystarczająco dużo, a subwoofery swoją obecność zaznaczały szczególnie przy większym poziomie głośności. Na szczęście wspomagały, ale nie przeszkadzały w odbiorze tonów wysokich i średnich.

Reasumując, byłem zaskoczony, jak wiele można wyciągnąć ze stosunkowo niewielkiego (ok. 20 x 16 cm i 3 kg wagi to przecież dość niewiele) głośnika. Huawei Sound X jakością dźwięku (ale nie ilością basu) wygrał z moim starym, dobrym zestawem złożonym z dwóch głośników satelitów i osobnego subwoofera o wielkości znacznie przekraczającej rozmiary Sound X.

Podsumowując. Czy warto?

Czy warto zatem skusić się na nową propozycję Huawei? Dla samej jakości dźwięku, który zeń płynie - zdecydowanie tak. Dla jakości wykonania i dbałości o każdy, nawet najmniejszy szczegół - również. Huawei pod okiem firmy Devialet odwalił kawał dobrej roboty i jestem przekonany, że Sound X zachwyci niejednego fana dobrego brzmienia.

Niestety uważam, że Sound X to trochę zmarnowany potencjał. Głośnik nie jest tani – kosztuje aż 1399 zł – a ponad możliwość odtwarzania kolejnych utworów, oferuje stosunkowo niewiele. Trochę zabrakło mi pójścia za ciosem wykorzystania w większym stopniu potencjału takiego urządzenia.