Albicla w oparach absurdu. Portal "bez cenzury" usuwa konta "niewygodnych" dziennikarzy

Daniel Maikowski
"Polski Facebook bez cenzury" dość wybiórczo traktuje kwestie braku cenzury. W ostatnich dniach administratorzy Albicla - bez podania przyczyny - usunęli konta kilku dziennikarzy. To niejedyne problemy serwisu związanego ze środowiskiem "Gazety Polskiej".

Stworzenie serwisu Albicla miało być wyrazem sprzeciwu wobec arbitralnej polityki takich platform, jak Facebook czy Twitter. Tomasz Sakiewicz, redaktor "Gazety Polskiej", który stoi za tym projektem zapewniał, że "polski Facebook" będzie "wolnym medium społecznościowym".

Zobacz wideo Jak nie dać sobie ukraść konta na Twitterze i Facebooku? Poradnik dla polityków PiS (i nie tylko) [TOPtech]

Wtórował mu Ryszard Kapuściński, prezes klubów "Gazety Polskiej". - Albicla ma być alternatywą dla serwisów, które tylko w teorii praktykują wolność słowa - zapewniał w rozmowie z Niezalezna.pl.

Bartosz Węglarczyk i dziennikarze Antyweb.pl z banami na Albicla.com

Szybko okazało się jednak, że te deklaracje nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. W niedzielę przed południem Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny portalu Onet.pl poinformował, że jego prywatne konto w serwisie Albicla.com zostało usunięte.

No niestety, moje konto na Albicla zostało zablokowane po czterech dniach i wrzuceniu dwóch linków do tekstów w Onecie. #smutek #tęsknota

- napisał Węglarczyk na Twitterze.

Bartosz Węglarczyk nie był jedyną "ofiarą" Albicli. W weekend konta w serwisie stracili Grzegorz Marczak i Jakub Szczęsny z serwisu Antyweb.pl. Ich zdaniem, był to efekt szeregu krytycznych publikacji na temat serwisu, które w ostatnich dniach pojawiały się na łamach Antywebu.

Tak między nami, nie wierzyliśmy w szumne zapewnienia Pana Tomasza Sakiewicza, wedle których Albicla miałaby nie charakteryzować się cenzurą. Nie spodziewaliśmy się jednak, że operatorzy serwisu zdecydują się na tak idiotyczny ruch jak nałożenie banów za publikacje poza portalem! To już jest WYŻSZY POZIOM cenzury, której na Albicla miało po prostu nie być

- napisał na Twitterze Szczęsny.

Tęczowe grafiki na oficjalnym profilu Albicla.com

Albicla od początku zmaga się ze sporymi problemami technicznymi i wizerunkowymi. Wielu  użytkowników ma problem z założeniem konta. Ci, którym utworzyć profil się udało, zwracają uwagę na najazd "internetowych trolli", które próbują opanować portal. Co gorsza, już w dniu debiutu okazało się, że Albicla skopiowała część regulaminu od... Facebooka.

Do tego dochodzą problemy z bezpieczeństwem. Eksperci z branżowych serwisów Niebezpiecznik.pl oraz Zaufana Trzecia Strona zwracają uwagę na luki, które mogą pozwolić nieuprawnionym osobom na dostęp do bazy danych serwisu. Przestrzegają też przed zakładaniem konta na Albicla.com.

Dużo osób pyta nas co sądzimy o serwisie Albicla. Oto nasza odpowiedź: Trzymajcie się od niego z daleka. Nie zostawiajcie tam żadnych swoich danych. Pełno tam podstawowych błędów bezpieczeństwa. Ciężko nam uwierzyć, że ktoś takie coś uruchomił na serio, produkcyjnie.

- napisała na Twitterze redakcja Niezbezpiecznika.

O tym, jak kiepsko Albicla.com radzi sobie w tej kwestii może świadczyć fakt, że w sobotę doszło do włamania na oficjalny profil Albicla na tym portalu. Włamywacze podmienili wszystkie profilowe grafiki na tęcze. Ponieważ administratorzy nie potrafili odzyskać dostępu do konta, zostało ono skasowane.

Sakiewicz przyznaje: Programiści pracowali za darmo

Właścicielem serwisu Albicla jest spółka Słowo Niezależne (wydawca portalu Niezalezna.pl), której prezesem jest Tomasz Sakiewicz. W rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl przyznał on, że uruchomienie serwisu kosztowało ponad 100 tys. zł. Co ciekawe, Sakiewicz przyznał też, że programiści pracujący przy tworzeniu serwisu nie otrzymali jeszcze wynagrodzenia.

Trudno w to uwierzyć, ale nikt z tych kilkudziesięciu ludzi jeszcze nie poprosił o pieniądze. Oczywiście będziemy chcieli się z każdym rozliczyć, chyba że ktoś zadeklaruje, że pracował społecznie - stwierdził Tomasz Sakiewicz. Na stałe przy obsłudze serwisu ma pracować 10-20 osób.

- stwierdził. Redaktor naczelny "Gazety Polskiej" nie wykluczył również pojawienia się reklam. "Jeżeli ruch będzie duży, będziemy starali się go skomercjalizować" - zaznaczył.