Starsze modele iPhone'ów już od pewnego czasu osiągają zawrotne ceny na aukcjach internetowych. Oczywiście nie mówimy tu o tzw. "używkach", ale o fabrycznie zapakowanych egzemplarzach, które przeleżały lata na półkach kolekcjonerów, zyskując na wartości.
Kilka miesięcy temu amerykański youtuber MKBHD wylicytował zafoliowany egzemplarz iPhone'a pierwszej generacji z 2007 roku za 42 tysiące dolarów. Jeśli ta kwota wydaje się wam wysoka, to lepiej usiądźcie. Właśnie zakończyła się bowiem aukcja innego egzemplarza oryginalnego iPhone'a. W tym wypadku cena wywoławcza wynosiła 10 tysięcy dolarów, a cena końcowa - zawrotne 190 tysięcy dolarów, co daje nam równowartość 750 tysięcy złotych.
Skąd tak duża różnica w cenie? Okazuje się, że model, o którym mowa, to prawdziwy "biały kruk" w świecie urządzeń Apple. Większość iPhone'ów oferowanych kolekcjonerom wyposażona jest w 8 GB pamięci wewnętrznej, tymczasem wylicytowany egzemplarz posiada jedynie 4 GB.
Warto przypomnieć, że model pierwszego iPhone'a z 2007 r., który dysponował 4 GB pamięci i został wycofany ze sprzedaży po zaledwie dwóch miesiącach od premiery - ze względu na bardzo znikome zainteresowanie klientów. Można więc powiedzieć, że to właśnie cecha która zaważyła na jego rynkowej porażce, teraz podniosła wartość kolekcjonerską urządzenia.
Dom aukcyjny LCG Auctions, który określił sprzedany właśnie egzemplarz mianem "świętego Graala" wśród iPhone'ów, w tym roku sprzedał już dwa inne kolekcjonerskie modele smartfona Apple, ale za znacznie niższe kwoty - odpowiednio 63 oraz 40 tysięcy dolarów.
29 czerwca 2007 r. odbyła się premiera pierwszego iPhone'a. Urządzenie, które zmieniło nasz sposób interakcji z technologią, powstawało w bólach. Pierwsze prototypy rozczarowały Steve'a Jobsa.
Zabierzecie to
- miał powiedzieć Jobs, gdy zobaczył pierwszy prototyp urządzenia.
Nie chcę tego. Wiem, że działa, rozumiem, świetnie, dzięki. Ale to gów%*#*
- dodał. Dopiero projekt stworzony przez Johna Ive, najbardziej zasłużonego projektanta Apple, sprawił, że Jobs kiwnął potakująco głową i pozwolił na dalsze prace nad "iPodem z internetem".
>>> O tym, jak powstawał iPhone'a przeczytacie więcej w naszym tekście