Profil Samorządu Studentów Uniwersytetu Medycznego w Lublinie funkcjonował na Facebooku od czerwca 2011 roku. Od tamtego czasu zdołał zgromadzić ponad 6 tysięcy polubień, a łącznie obserwowało go przeszło 11 tysięcy osób. Ostatni post studenci UM opublikowali 29 grudnia. Od początku stycznia na profilu samorządu każdego dnia pojawiają się krótkie filmy o charakterze erotycznym oraz linki, które przekierowują do kilku różnych stron dla dorosłych.
Karol Chromiak, przewodniczący samorządu studentów Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przyznał, że niemal od razu zauważono kradzież profilu. - To, że doszło do kradzieży naszego profilu, zauważyliśmy 1 stycznia około 19.15. Zaraz opublikowaliśmy komunikat w internecie i powiadomiliśmy władze uczelni. Dzień później wpłynęło zgłoszenie na policję - powiedział w rozmowie z TVN24. Zaapelował przy tym do wszystkich internautów o zgłaszanie do Facebooka informacji, że profil został skradziony. - Mamy nadzieję, że dzięki działaniom policji uda się nam odzyskać do niego dostęp. Takie sytuacje się niestety zdarzają - podkreślił Chromiak.
W mediach społecznościowych lubelskiej uczelni pojawił się z kolei wpis, w którym całkowicie odcięto się od opublikowanych materiałów. "W związku z kradzieżą strony Samorządu Studentów Uniwersytetu Medycznego w Lublinie w domenie Facebook apelujemy o ostrożność. Uczelnia nie bierze odpowiedzialności za publikowane na wspomnianej stronie treści. Apelujemy o zgłaszanie skradzionej strony na Facebooku!" - napisali przedstawiciele Uniwersytetu Medycznego.
Wiadomo, ze policja prowadzi czynności sprawdzające w kierunku bezprawnego uzyskania dostępu do konta. Za to przestępstwo grozi nawet do dwóch lat pozbawienia wolności. Jak podkreślił nadkomisarz Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, aby uniknąć podobnych sytuacji, należy dbać o to, żeby używane w sieci hasła były odpowiednio skomplikowane. Co więcej, nie powinny być one udostępniane osobom postronnym. - W razie możliwości wycieku hasła trzeba je jak najszybciej zmienić. Nie można też klikać w nieznane linki, które nieraz pojawiają się na portalach społecznościowych - podkreślił policjant w rozmowie z TVN24.