Miała być klapa, jest wielki sukces. Nowy plan Netfliksa cieszy się olbrzymią popularnością

Już niemal co dziesiąty abonent Netfliksa subskrybuje plan z reklamami. Choć plany platformy były krytykowane, to spółka nie przestrzeliła. Liczba abonentów najtańszego planu z reklamami szybko rośnie.
Netflix - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl

Już 23 mln osób zdecydowało się na tańszy abonament Netfliksa z reklamami - poinformowała, cytowana przez Variety, dyrektorka reklamy w spółce Amy Reinhard podczas targów CES 2024. Pomysł Netfliksa był dość szeroko krytykowany, ale jak widać, okazał się sukcesem. I choć dostępny jest ledwie od kilkunastu miesięcy i tylko w niektórych krajach, to już niemal co dziesiąty z 250 mln subskrybentów Netfliksa wybrał abonament z reklamami. 

Zobacz wideo Netflix pokazał zwiastun chińskiego hitu. "Problem trzech ciał" robią twórcy "Gry o Tron"

Netflix z reklamami to niewątpliwy sukces

"Największą ekscytację budzi w nas zaangażowanie" - powiedziała Reinhard. Aż 85 proc. abonentów planu z reklamami korzysta bowiem ze streamingu przez dwie godziny miesięcznie lub więcej. Do tego liczba osób, które decydują się na taką subskrypcję, szybko rośnie. Nieco ponad dwa miesiące temu było ich około 15 mln. W październikowym liście do udziałowców Netflix szacował, że w 12 krajach, w których można wybrać plan reklamowy, około 30 proc. nowych użytkowników decyduje się właśnie na tę opcję. 

Netflix z reklamami jest w Stanach Zjednoczonych o połowę tańszy od najtańszego pakietu - kosztuje 6,99 dol. miesięcznie, podczas gdy standardowy abonament to koszt 15,49 dol. Oprócz reklam tańszy pakiet ma nieco mniejszą bibliotekę filmów i seriali, więc jeśli chcemy oglądać wszystkie dostępne na platformie produkcje, musimy zapłacić więcej. 

Póki co pakiet z reklamami nie jest dostępny w Polsce. Na początku 2023 roku media informowały, że Netflix nie ma konkretnych planów na uruchomienie tej usługi w Polsce. Na początku 2024 roku wciąż więc nie wiemy, czy pojawi się u nas nowy pakiet. 

Netflix szuka kolejnych sposobów zarobienia

Netflix szuka dobrego sposobu na monetyzację swojego segmentu gier. W ramach abonamentu, obok filmów i seriali dostajemy również dostęp do gier na telefony i tablety z Androidem i iOS. Na liście tytułów znajdziemy zresztą kilka ciekawych propozycji, np. takie klasyki jak GTA San Andreas i Vice City (które w sklepie Google Play są płatne). Obecnie do całej listy gier w Netflix Games subskrybenci platformy mają dostęp za darmo. Gry są też wolne od reklam i mikrotransakcji. To może się jednak wkrótce zmienić. Jak wynika z doniesień "The Wall Street Journal", władze Netfliksa rozważają wprowadzenie reklam w tytułach, które użytkownicy platformy będą dostawać za darmo w ramach pakietu. Co więcej, w części z nich miałyby pojawić się mikropłatności.

Więcej o: