Nie będzie laptopów dla kolejnych klas? Program zagrożony. PiS nie zostawił nań ani grosza

Nie otrzymano zgody, nie ogłoszono przetargu, nie znaleziono pieniędzy. Program laptopów dla uczniów jest zagrożony, bo - jak donosi TVN24 - PiS pozostawił po sobie kompletny bałagan. Co gorsza, wciąż nie wiadomo, skąd wziąć pieniądze na komputery.
Program 'Laptop dla ucznia' - zdj. ilustr.
Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Można podejrzewać, że program laptopów dla czwartoklasistów był stworzoną przez PiS zachętą do postawienia krzyżyka przy odpowiednim nazwisku jesienią 2023 roku. Czy zatem projekt będzie kontynuowany również teraz, po zmianie władzy? Być może, choć jest tu jeden spory problem.

Zobacz wideo Morawiecki zapowiada zmiany w szkołach: Wszyscy uczniowie czwartej klasy otrzymają nieodpłatnie laptopy

Nie ma pieniędzy, nie ma przetargu. Nie wiadomo, co dalej z laptopami dla uczniów

Wszystko przez to, że na kolejną partię laptopów dla czwartoklasistów nie zabezpieczono pieniędzy. Nie przeprowadzono też przetargu i nie wynegocjowano z Unią Europejską pieniędzy z KPO. I to pomimo że nawet na laptopach, które uczniowie dostali jeszcze w zeszłym roku, znajduje się naklejka logo Krajowego Plany Odbudowy z dopiskiem, że projekt został sfinansowany przez Unię Europejską w ramach NextGenerationEU.

Jak donosi TVN24, rząd Mateusza Morawieckiego nie poczynił żadnych kroków w kierunku zabezpieczenia zakupu komputerów dla kolejnych roczników. "Nie ogłosił przetargu, nie zabezpieczył finansowania, i - co najważniejsze - nie wynegocjował z Komisją Europejską zgody na zakup laptopów z KPO" - pisze stacja. "Niech teraz Czarnek, Cieszyński i spółka wytłumaczą uczniom, że przez nieudolność PiS nie dostaną we wrześniu laptopów" - czytamy.

Pomimo wspomnianych naklejek na obudowach laptopy nie zostały sfinansowane z KPO, ale z zabezpieczonych środków Polskiego Funduszu Rozwoju na zasadzie prefinansowania. Dopiero docelowo za laptopy ma zapłacić Unia. A przynajmniej tak założyło PiS, bo - jak pisaliśmy w styczniu - z tym jest spory problem. Przez błędne decyzje laptopy mogą nie załapać na KPO, przynajmniej do czasu zmiany warunków programu.

Jakby tego było mało, kolejny problem to brak przetargu, w którym wyłoniony powinien zostać dostawca lub dostawcy kolejnej partii laptopów dla uczniów. Jeden z polityków znających sprawę zdradził stacji, że poprzedni minister cyfryzacji powinien był rozpisać przetarg do grudnia zeszłego roku, ale tego nie zrobił. To przez brak zgody komisarzy unijnych oraz brak zabezpieczonych pieniędzy w budżecie. A chodzi tu o potężne pieniądze, bo szacunkowy koszt 394 tysięcy komputerów to aż 1,149 mld złotych - przypomina TVN24.

Jakby tego było mało, odchodzący ministrowie wiedzieli o problemach z programem i zastrzeżeniach, jakie do tego wydatku miała Komisja Europejska. Gdy w piśmie z 27 listopada minister funduszy i polityki regionalnej alarmował o pilne negocjacje z KE i wprowadzenie zmian w programie, panował powyborczy chaos. Starzy ministrowie z rządem się żegnali, a witał się z nim tzw. dwutygodniowy rząd Mateusza Morawieckiego. Rozmówca stacji stwierdza, że "takich prezentów" w różnych resortach po starym rządzie zostało sporo, dodając, że wygląda to tak, jakby politycy PiS "od lipca po prostu nie pracowali".

Więcej o: