Chciał zainwestować swoje oszczędności na giełdzie. Stracił 100 tysięcy złotych

52-latek stracił niemal 100 tysięcy złotych w wyniku oszustwa na "doradcę inwestycyjnego". Mężczyzna padł ofiarą manipulacji.
Złoty, giełda, waluty
Bizon 101 / Shutterstock

Policjanci ostrzegają, że w ostatnich miesiącach nasiliły się działania oszustów stosujących tzw. "metodę na wnuczka". Ta nazwa jest umowna, bo przestępcy podszywają się również pod pracowników banku, policjantów czy też doradców inwestycyjnych. Właśnie w wyniku działań tego ostatniego swoje oszczędności stracił mieszkaniec powiatu brzeskiego.

Chciał zainwestować na giełdzie. Stracił 100 tysięcy złotych

Jak informuje Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie, do brzeskich policjantów zgłosił się 52-latek, który padł ofiarą oszusta. W rozmowie z funkcjonariuszami wyjaśnił, że na jego telefon komórkowy zadzwonił mężczyzna, który poinformował, że jest pracownikiem firmy zajmującej się inwestycjami na giełdzie.

Dodatkowo wyjaśnił, na czym będzie polegało inwestowanie, a także z uwagi na to, że cała procedura wymaga wiedzy i doświadczenia, pomoże mu w inwestowaniu swoich pieniędzy

- czytamy w komunikacie KWP w Krakowie.

Za namową oszusta mężczyzna zainstalował na swoim smartfonie aplikację umożliwiającą rzekomemu konsultantowi zdalne wykonywanie czynności na urządzeniu (chodzi tu o aplikację do obsługi pulpitu zdalnego). W ten sposób 52-latek umożliwił przestępcom m.in. dostęp do bankowości elektronicznej.

Kilka dni temu 52-latek zorientował się, że z jego konta zostały wykonane przelewy, a do tego na jego dane usiłowano zaciągnąć pożyczki. W efekcie zniknęło w sumie blisko 100 tysięcy złotych.

Po raz kolejny apelujemy o rozwagę podczas wykonywania operacji finansowych. Pamiętajmy, że oszuści cały czas modyfikują swoje metody, których celem jest wyłudzenie pieniędzy. Nigdy pod żadnym pozorem nie instalujmy proponowanych nam przez nieznajomych programów na swoich urządzeniach. Nie otwierajmy również podesłanych nam linków. Zachowajmy zdrowy rozsądek, a wobec obcych bądźmy nieufni.

- tłumacza policjanci z Krakowa.

Dzwonią do ciebie z infolinii? To może być oszustwo. Spoofing zbiera żniwo w Polsce

Spoofing telefoniczny polega na podszywaniu się pod inne numery, by następnie móc dzwonić z nich do ofiar i udawać kogoś innego. Oszuści używają technologii VoIP (Voice over Internet Protocol) i tzw. bramek telefonicznych, dzięki którym podszywają się np. pod oficjalną infolinię banku, telewizji kablowej czy dostawcy gazu bądź energii elektrycznej.

Czym różni się spoofing od phishingu? O ile w phishingu chodzi głównie o "złowienie" naszych danych, o tyle spoofing jest bardziej wysublimowany, bo prowadzi do przejęcia kontroli nad naszym telefonem bądź komputerem przez oszusta. To z kolei może prowadzić do gigantycznych strat finansowych - np. wyczyszczenia naszego konta bankowego.

Schemat oszustwa jest zazwyczaj bardzo podobny:

Etap 1. Zdobycie informacji -  oszuści muszą zdobyć jak najwięcej informacji na temat potencjalnej ofiary, aby uwiarygodnić się w jej oczach.

Etap 2. Telefon - oszust dzwoni do ofiary, a na jej telefonie wyświetla się prawdziwy numer infolinii banku. Jak to możliwe? Wykorzystuje do tego telefonię internetową oraz tzw. bramkę spoofingową.

Etap 3. Rozmowa - w czasie rozmowy oszust podaje się za pracownika wybranego banku. Najczęściej twierdzi, że dzwoni z działu bezpieczeństwa.

Etap 4. Aplikacja - następnie tłumaczy, że niezbędne jest zainstalowanie aplikacji, która umożliwi przeskanowanie naszego urządzenia pod kątem wirusów.

Etap 5. Przejęcie telefonu - jeśli ofiara zainstaluje aplikację, uruchomi ją, a potem przekaże złodziejom kod weryfikacyjny, złodzieje uzyskają zdalny dostęp do telefonu. Będą mogli zalogować się do aplikacji bankowości elektronicznej, wykonywać przelewy, a także je autoryzować. 

Oczywiście to tylko jeden ze scenariuszy ataków. Oszust może podszyć się pod numer należący do bliskiej nam osoby i wysłać SMS-a z prośbą o pilne przelanie pieniędzy. W przypadku starszych osób oszustw może do nich zadzwonić i udawać wnuczka.

Więcej o: