Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, ze Polska kupuje właśnie od USA cztery aerostaty "Barbara" wraz "z najnowocześniejszą logistyką". - Ta umowa definiuje nasze bezpieczeństwo. To kolejny akt współpracy pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi - powiedział szef resortu obrony podczas konferencji prasowej.
"Aerostaty rozpoznawcze w systemie Barbara są elementem systemu rozpoznania radiolokacyjnego, uzupełniając działający obecnie System Obrony Powietrznej i Brzegowy System Obserwacji. Posiadają one zdolność wykrywania szerokiej gamy obiektów, takich jak pociski rakietowe, samoloty" - poinformował resort obrony.
Minister obrony narodowej podziękował ambasadorowi USA w Polsce Markowi Brzezinskiemu "za jego osobisty wkład w to, że w tak szybkim tempie realizujemy umowy". Kosiniak-Kamysz podkreślił także, że decyzja Kongresu USA "umożliwiła skorzystanie ze środków na zakup tych aerostatów" - One zostaną sfinansowane z pożyczki udzielonej przez rząd Stanów Zjednoczonych. To jest program w ramach, którego Polska jest jednym z jego najważniejszych beneficjentów - dodał szef MON.
Kosiniak-Kamysz wyjaśnił, że nasz kraj będzie drugim na świecie, który będzie korzystał z tego rodzaju systemu. Dodał, że działają one na niższych wysokościach. - To jest bardzo ważne, bo wojna w Ukrainie pokazała, jak bardzo wielowarstwowym musi być rozpoznanie. Rok 2027 jest kluczowy dla pozyskania całego systemu i nabycia zdolności operacyjnych - podkreślił minister. Mark Brzezinski dodał m.in., że "polsko-amerykańska współpraca wojskowa nigdy nie była silniejsza".
W ubiegłym roku o "Barbarę" ubiegał się ówczesny rząd. "Dziś wysłaliśmy zapytanie ofertowe LOR dotyczące pozyskania rozpoznawczych aerostatów 'Barbara' dla Wojska Polskiego. Chcemy maksymalnie zwiększyć nasze możliwości w zakresie radiolokacyjnego rozpoznania przestrzeni powietrznej i nawodnej" - napisał pod koniec maja Mariusz Błaszczak.
Jak pisał kilka lat temu na Next.gazeta.pl Maciek Kucharczyk, aerostaty rozpoznawcze "to zakotwiczone do ziemi balony kształtem przypominające nieco dawne sterowce. Są nowoczesnym wcieleniem pierwszego praktycznego użycia balonów na polu walki". Samoloty nie mogą zbyt długo utrzymywać się na niebie, a takie sterowce naszpikowane najnowocześniejszą elektroniką mogą wisieć w górze całymi tygodniami. I to przez większą część roku. Sterowce mogą m.in. wykrywać do kilkuset kilometrów cele na małych wysokościach, takie jak np. pocisk manewrujący czy bezzałogowiec.