Donald Trump w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla Bloomberga stwierdził, że Tajwan powinien płacić Stanom Zjednoczonym za ochronę. To sprawiło, że producenci procesorów odnotowali spore straty, ponieważ sondaże wskazują, że to Trump może wygrać jesienne wybory prezydenckie. Akcje Nvidii w środę spadły o 6,6 procent, a AMD aż o 10,2 proc., czytamy w "Financial Timesie". Wpływ na spadki miały też wtorkowe doniesienia Bloomberga na temat rozważanego przez USA zaostrzenia ograniczeń handlowych, w przypadku gdyby firmy technologiczne nie przestały udostępniać Chinom zaawansowanej technologii półprzewodników - podaje Reuters.
Dla AMD środa była najgorszym rynkowym dniem od 2020 roku. Wówczas akcje spółki spadły o 11 procent, po tym jak administracja Joe Bidena zaczęła rozważać ostrzejsze restrykcje handlowe w sprawie sprzedaży półprzewodników w Chinach.
Problemy spółek zajmujący się chipami przełożyły się też na straty w indeksach Nasdaq Composite (-2,8 proc. w środę) oraz S&P 500 (-1,4 proc.). Spadek wymiótł 469 mld dolarów z indeksu Philadelphia Semiconductor, który obejmuje 30 największych spółek, zajmujących się półprzewodnikami. Wśród nich są Nvidia, TSMC i Intel.
Inwestorzy przyzwyczaili się, że w sprawie akcji spółek technologicznych non stop słyszą dobre wieści, więc nawet odrobinę negatywne doniesienia powodują panikę na rynkach
- mówi Dan Coatsworth, analityk inwestycyjny w AJ Bell.
Spadki dotyczą jednak głównie firm z dużym udziałem w rynku azjatyckim. Spółki, które mają większe możliwości produkcyjne chipów ulokowane w USA, odnotowały z kolei spory wzrost. Akcje GlobalFoundries podskoczyły o 7 proc., a po drobnej korekcie wzrost zatrzymały się na poziomie 5,69 proc. Intel wzrósł jeszcze bardziej, bo aż o 8 proc., osiągając najlepszy wynik w ostatnich trzech miesiącach. Ale przed końcem sesji stracił większość wyrobionego zysku.
- Tajwan zabrał od nas przemysł półprzewodników. Jak głupi jesteśmy? Zabrali całą naszą produkcję chipów. Są niesamowicie bogaci - mówił Donald Trump w wywiadzie dla Bloomberga. Kandydat na prezydenta USA chciałby, by Tajwan płacił Stanom za ochronę. - Nie wydaje mi się, żebyśmy różnili się od polisy ubezpieczeniowej. Czemu? Czemu to robimy? - zastanawiał się polityk.
To właśnie te słowa Donalda Trumpa wywołały tak gwałtowną reakcję na giełdach. W obszernym wywiadzie republikański kandydat na prezydenta podzielił się swoimi poglądami na politykę zagraniczną. Wiele wskazuje, że jeśli Trump wygra, w geopolityce nastąpi spore przetasowanie.