Surface Laptop 7 to pierwszy laptop Microsoftu wyposażony w układ Snapdragon X od firmy Qualcomm. Nie jest to jednak pierwszy romans serii Surface z procesorami ARM. Taka próba podjęta została już w 2019 roku. Wówczas jednak - delikatnie mówiąc - nie zakończyła się ona spektakularnym sukcesem. Wynikało to głównie z bardzo przeciętnej wydajności układu SQ1, o czym więcej przeczytacie w moim tekście, w którym porównałem "ARM-owy" Surface Pro X z Surface Pro 7.
Snapdragon X, który napędza Surface Laptopa, to jednak zupełnie inne zwierze. Mowa o bardzo wydajnym układzie, który spełnia warunki programu Copilot+ PC, certyfikatu przyznawanego komputerom gotowym na aplikacje AI. Jednym z takich warunków jest obecność układu NPU (koprocesor, który odpowiada za obliczenia związane ze sztuczną inteligencją) o wydajności co najmniej 40 TOPS.
W założeniu jednostki oparte na architekturze ARM mają gwarantować porównywalną lub nawet lepszą wydajność od procesorów x86, a przy tym charakteryzować mniejszym zużyciem energii, co później przekłada się na dłuższy czas pracy danego urządzenia na baterii.
To, że osiągnięcie obydwu celów jest możliwe, pokazał choćby Apple. Firma już jakiś czas temu porzuciła chipy x86 na rzecz autorskich układów ARM z serii M. Efekt? MacBooki z procesorami M pod względem wydajności i efektywności energetycznej "miażdżą" laptopy z jednostkami Intela i AMD w większości benchmarków, a przy tym oferują nawet kilkanaście godzin działania na jednym ładowaniu.
Czy Microsoftowi ta sztuka również się udała? Czy Surface Laptop 7 z układem Snapdragon X Plus/Elite jest realną alternatywą dla konkurencyjnych urządzeń, w tym MacBooka Air? Postanowiłem to sprawdzić.
Jeśli chodzi o urządzenia z rodziny Surface, to Microsoft już od kilku lat trzyma się tu minimalistycznego i sprawdzonego w boju designu, który jedynie dopieszcza. Nie inaczej jest w przypadku Surface Laptop 7. Producent jeszcze bardziej odchudził ramki ekranu, dzięki czemu urósł on z 13,5 do 13,8 cala. Nieco większy jest również rysik, do którego jeszcze wrócę.
Najważniejsza zmiana w konstrukcji komputera Microsoftu dotyczy jednak możliwości jego samodzielnego serwisowania, co przez lata było piętą achillesową tych urządzeń. Teraz dostanie się do wnętrza sprzętu nie będzie od nas wymagać umiejętności na poziomie inżyniera NASA oraz specjalistycznych narzędzi. Jakby tego było mało, na stronie Microsoftu znajdziemy podręczniki serwisowania sprzętu.
Pomimo zastosowania aktywnego chłodzenia Surface Laptop 7 zachowuje wysoką kulturę pracy. Szum z wentylatorów jest praktycznie niesłyszalny. Ma to jednak również swoją gorszą stronę: Przy wysokim obciążeniu obudowa urządzenia dość mocno się nagrzewa.
Lata mijają, a laptopy Microsoftu wciąż mierzą się z tym samym problemem, którym jest zbyt mała liczba dostępnych portów. W Modelu Surface Laptop 7 znajdziemy zaledwie dwa porty USB4 (Type-C), jedno złącze USB 3.2 (Type-A), port ładowania Surface Connect i... tyle. No dobrze, jest jeszcze wyjście słuchawkowe. Aż prosi się tu o dodatkowy port USB oraz czytnik kart. Może za rok?
Ekrany urządzeń Surface zawsze były klasą samą dla siebie. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego laptopa Microsoftu, który został wyposażony w dotykowy wyświetlacz PixelSense Flow o rozdzielczości 2304 × 1536 pikseli i proporcjach 3:2. Ekran ten obsługuje standard HDR i oferuje maksymalną częstotliwość odświeżania na poziomie 120 Hz.
Nie ukrywam, że z czekam na moment, gdy w przypadku sprzętów Surface Microsoft wreszcie zdecyduje się przejść na technologię OLED. Ewentualnie MiniLED. O ile bowiem Surface Laptop 7 dobrze wypada pod względem jasności (600 nitów), kontrastu (~1500:1) i wierności kolorów (98 procent pokrycia palety DCI-P3), o tyle głębia czerni pozostawia sporo do życzenia i zbyt często przechodzi w szarość.
Jeśli często korzystacie z laptopa na zewnątrz, to musicie też wiedzieć, że wyświetlacz Surface Laptop 7 pokryty jest błyszczącą powłoką (glare). Praca na tym sprzęcie w mocno słoneczny dzień (a takich jest ostatnio coraz więcej) może być więc nieco utrudniona.
Sercem Surface Laptopa 7 jest wspomniany już układ Snapdragon X. Microsoft oferuje dwie wersje tego procesora: 10-rdzeniową Plus (3,4 GHz) oraz 12-rdzeniową - Elite (4,0 GHz). Do dyspozycji mamy również układ graficzny Adreno X1-85 oraz koprocesor NPU Hexagon.
Testowana przeze mnie jednostka została wyposażona w "słabszy" układ Plus, 16 GB RAM (LPDDR5x-8448) oraz dysk NVMe od o pojemności 512 GB. Jak ta konfiguracja sprawdza się w praktyce?
W benchmarku GeekBench 6 laptop zdobył 2437 punktów teście jednego rdzenia oraz 13210 punktów w teście wielu rdzeni. To naprawdę solidny rezultat. Dla porównania: 13-calowy MacBook Air z układem M3 okazał się co prawda lepszy w teście jednego rdzenia (3129 pkt), ale już w przypadku testu wielu rdzeni przegrał z laptopem Microsoftu (12040 pkt).
W benchmarku Cinebench R23 Surface zdobył z kolei 1121 pkt (single core) i 7802 pkt (multi core). Nie udało mi się natomiast wykonać testów nowszym Cinebench 2024, ponieważ układ Snapdragon X Elite okazał się niekompatybilny z tą aplikacją, o czym więcej za chwilę.
Surface Laptop 7 bardzo dobrze radzi sobie w natywnych aplikacjach ARM64, a tych niemal z tygodnia na tydzień powstaje coraz więcej. Większość aplikacji opartych na architekturze x64 i x86 również uruchamia się bez większych problemów, ale tu musimy liczyć się z narzutem na wydajność sięgającym 20-30 proc.
Tak jak wspomniałem wcześniej, procesor Snapdragon X Plus/Elite jest oparty na architekturze ARM64. Co do zasady jest on również zgodny z aplikacjami x64 i x86, ale nie z wszystkimi. Niektóre z nich działają z obniżoną wydajnością, inne w ogóle się nie uruchamiają. Nowy laptop Microsoftu może mieć również problemy z działaniem aplikacji, które wymagają najwyższych uprawnień systemowych, na przykład antywirusów czy gier z zabezpieczeniami DRM.
Oczywiście z biegiem czasu sytuacja zmieni się na lepsze. Pojawi się więcej aplikacji ARM64, poprawi się także wydajność aplikacji x64/x86 działających w trybie emulacji. Warto mieć jednak na uwadze, że jeżeli już dziś zdecydujecie się na zakup Surface Laptop 7, to okazjonalnie możecie natrafić na problemy z kompatybilnością.
Nie od dziś wiadomo, że bodaj największa przewaga układów ARM nad procesorami x86 związana jest z wydajnością energetyczną tych pierwszych. Pod względem czasu pracy na jednym ładowaniu baterii Surface Laptop absolutnie zachwyca.
Z przeprowadzonych przeze mnie testów w aplikacji PC Mark 10 wynika, że akumulator urządzenia jest w stanie przetrwać nawet 16-18 godzin ciągłej pracy bez kabla, a w przypadku bardzo intensywnego użytkowania nadal nie schodzi poniżej 12-14 godzin. Czy muszę dodawać więcej?
Urządzenie Microsoftu nie sprawdzi się natomiast jako komputer do grania, co nie powinno być dla nikogo większym zaskoczeniem. Podczas uruchamiania gier pojawiają się problemy z kompatybilnością, a jeśli już uda nam się uruchomić wybrany tytuł, płynność rozgrywki nie zachwyca.
Dla przykładu, w The Thaumaturge, produkcji polskiego studia, Fool's Theory, która wcale nie ma jakichś gigantycznych wymagań, udało mi się wyciągnąć maksymalnie 25-30 klatek na sekundę i to przy niskich detalach. Z kolei Assassin's Creed: Mirage nie uruchomił się w ogóle. Sytuacji nie poprawia tu bardzo przeciętny układ graficzny Adreno X1-85, który mocno odstaje od możliwości samego CPU.
Surface Laptop 7 dysponuje najlepszą klawiaturą, z jaką kiedykolwiek miałem do czynienia podczas testów przenośnych komputerów z Windowsem. Pisze się na niej komfortowo, a klawisze charakteryzują się wygodnym dla palców rozstawem i odpowiednim skokiem.
Złego słowa nie powiem również na temat gładzika. Do niedawna jedynymi laptopami, do których nie podłączałem myszki, były MacBooki. Teraz do tego grona dołączył nowy laptop Microsoftu.
Często narzekam na jakość kamerek w testowanych laptopach. Nie bez powodu - zazwyczaj jest ona zła lub po prostu tragiczna. Surface Laptop 7 zdecydowanie się tu wyróżnia. Urządzenie Microsoftu zostało wyposażone w kamerkę Full HD + IR z funkcją Windows Hello, a jakość obrazu jest bardziej niż zadowalająca.
Surface Laptop 7 to solidny kawał sprzętu, a w układzie Snapdragon X Elite drzemie gigantyczny potencjał. Ten potencjał wciąż nie został w pełni ujarzmiony. Aplikacji opartych na generatywnej AI, które mogłyby skorzystać z czystej mocy koprocesora NPU, jest jak na lekarstwo, a starsze programy i gry miewają problemy z kompatybilnością.
Jeśli szukacie ultrabooka z Windowsem, który zapewni wam nieporównywalny z innymi urządzeniami czas pracy na baterii, wiecie, do czego możecie wykorzystać koprocesor NPU, a przy tym lubicie trochę poeksperymentować, to być może warto zaryzykować i kupić nowego Surface'a 7.
W innym wypadku polecałbym poczekać na kolejną generację laptopa Microsoftu. Przejście z architektury x86 na ARM64 to niemała rewolucja. Rewolucja, która musi jeszcze trochę okrzepnąć. Jestem pewien, że już wkrótce producenci urządzeń z układami Snapdragona (oraz innymi procesorami ARM) wyeliminują problemy z kompatybilnością i wydajnością. Wówczas decyzja o migracji do "nowego lepszego świata" stanie się znacznie łatwiejsza.
Jeśli powyższe wciąż nie zniechęciło was do Surface Laptopa, to spieszę donieść, że 13,8-calowy wariant urządzenia z 10-rdzeniowym układem Snapdragon X Plus, 16 GB RAM oraz dyskiem 256 GB kosztuje 5 399 zł i jest to bodaj najniższa cena startowa w historii tej serii.
Szkoda tylko, że Microsoft zaczął się "bawić" w Apple i za każdą zmianę w konfiguracji każe nam płacić jak za zboże. Przykład? Jeśli w powyższym modelu zdecydujemy się zamienić dysk 256 GB na 512 GB, to za taką przyjemność zapłacimy dodatkowe 1100 zł (!). Nie idź tą drogą, Microsofcie...