"Będą skazywać za polubienie mema". Rosja i Elon Musk bronią twórcy Telegrama

Twórca Telegrama, Paweł Durow, został zatrzymany we Francji. Brak moderacji w komunikatorze naraził go na oskarżenia o to, że jest współwinny między innymi handlu narkotykami, przestępstw pedofilskich czy oszustw. Teraz bronią go rosyjskie władze, które jeszcze parę lat temu same atakowały Durowa.
Paweł Durow, twórca aplikacji Telegram
Fot. REUTERS/Albert Gea

Po tym, jak w sobotę 24 sierpnia we Francji zatrzymano Pawła Durowa, rosyjska ambasada we Francji podjęła "natychmiastowe działania" w celu wyjaśnienia sprawy. Jak podaje TASS, placówka zażądała od francuskich władz przyznania dostępu konsularnego do zatrzymanego oraz domagała się ochrony jego praw. Paryż ma jednak unikać kontaktu z przedstawicielami Rosji. Durow został zatrzymany na przepytanie na 96 godzin, po tym czasie albo musi być wypuszczony, albo aresztowany. Według francuskich mediów może mu grozić nawet 20 lat więzienia za współudział w przestępstwach popełnione z użyciem Telegrama.

Zobacz wideo Szukasz alternatywy dla Messengera? Oto cztery komunikatory, które zapewnią ci większą prywatność

Twórca Telegrama zatrzymany. Rosja się za nim wstawiła, ale też go poucza

W przeszłości Durow miał nie po drodze z Kremlem. W 2018 roku Telegram został zakazany w Rosji, po tym, jak Durow odrzucił wnioski o udostępnienie danych użytkowników i emigrował. Komunikator przywrócono w 2020 roku. Dziś jednak Kreml broni Durowa, choć jednocześnie jest on karcony przez rosyjskie władze.

Michaił Uljanow, stały przedstawiciel Rosji przy ONZ, oskarżył Francję o działanie jak "totalitarne społeczeństwo" i dodał, że to "alarmujące zjawisko obserwujemy w krajach, które nazywały się w przeszłości demokratycznymi" - napisał na X. W kolejnym wpisie dodał jednak, że "niektóre naiwne osoby nadal nie rozumieją, że jeśli odgrywają większą lub mniejszą rolę w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, nie jest dla nich bezpieczne odwiedzanie krajów, które zmierzają w kierunku totalitarnego społeczeństwa".

Mimo tego, że Rosja wystąpiła w obronie Durowa, to twórca Telegrama wciąż jest na cenzurowanym. I to wciąż z tego samego powodu - odmowy udostępnienia rosyjskim służbom dostępu do danych i wiadomości użytkowników aplikacji, powiedział Al Jazeerze Ben Aris z IntelliNew.

Ambiwalentny stosunek Rosji do Durowa potwierdzają też słowa byłego prezydenta i premiera kraju, Dmitrija Miedwiediewa. "Przeliczył się. Dla wszystkich naszych wrogów jest Rosjaninem, więc jest nieprzewidywalny i groźny. Durow powinien w końcu zrozumieć, że nie można wybrać swojej ojczyzny" - powiedział Miedwiediew, odnosząc się do obywatelstwa Francji, które Durow uzyskał w 2021 roku.

Telegram wydał oświadczenie w sprawie Pawła Durowa. "Absurd"

Telegram wydał oświadczenie, w którym informuje, że komunikator przestrzega unijnych zasad, w tym Digital Service Act, wdraża moderację zgodną z branżowymi standardami i ciągle ją usprawnia. Dodano, że prezes spółki Paweł Durow nie ma nic do ukrycia i regularnie podróżuje po Europie.

Absurdem jest twierdzić, że właściciel platformy jest odpowiedzialny za nadużycia na tej platformie

- czytamy w komunikacie.

Durowa broni Elon Musk, który na X opublikował kilka postów z hasztagiem #FreePavel. "Zażartował" też, że w 2030 roku w Europie będą skazywać ludzi za polubienie mema. 

Z kolei Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, ekonomista zajmujący się gospodarką cyfrową, skomentował to na X następująco: "Twórca VKontakte i Telegrama Paweł Durow zatrzymany we Francji za umożliwianie zorganizowanej przestępczości na platformie i prawdopodobną współpracę z Moskwą. A więc się da! Teraz Europa powinna tak zawijać szefów Big Tech, które rabują nasze gospodarki i sieją chaos" 

Paweł Durow w przeszłości mówił, że choć niektóre rządy próbowały wywierać na niego presję, Telegram pozostanie neutralną platformą, a nie "graczem w geopolityce". To jeden z największych na rynku komunikatorów, obok Signala i WhatsAppa. Telegram ma 900 mln aktywnych użytkowników i jest znany ze swoich silnych zabezpieczeń oraz gwarancji prywatności komunikacji. Przyciąga więc nie tylko osoby, które chcą omijać prawo, ale też aktywistów, dziennikarzy i dysydentów z autorytarnych krajów. 

Więcej o: